Pogoda Ducha

Gdy wracam z urlopu znajomi z reguły zadają mi standardowe pytanie: Jaką miałeś pogodę? Wydaje się, że słoneczne i bezdeszczowe dni są gwarancją udanego wypoczynku. Żywimy przekonanie, że warunkiem sensownego urlopu jest dobra atmosferyczna aura.

Gdy spotykam dawno nie widzianego znajomego, zdarza mi się pytać: jak zdrówko? Zdrowie podobnie jak pogoda nad Bałtykiem uchodzi za synonim szczęśliwości.

Czy mimika twarzy może bezbłędnie opisywać stan psychiczny? Uśmiechniętych i energicznych ludzi uważa się za osoby szczęśliwe a smutnych i flegmatycznych za mniej lub wcale. Czy to jest zasada?

Pogoda DUCHA….co za elektryzujące, pełne siły i nadziei pojęcie, będące przedmiotem życzeń, westchnień, tęsknot i modlitw. Czym jest? Co to jest?             Dziś słów i refleksji parę na ten niby oczywisty a moim zdaniem wciąż niezbadany i źle rozumiany temat.

Szczęście nie jest stacją do której przyjeżdżasz, lecz sposobem podróżowania. Margaret Lee Runbeck

Na program 12 kroków wszedłem po sześciu miesiącach abstynencji. Telepało mną nerwowo. Byłem słaby emocjonalnie, pełen niepokoju i lęku. Średnio raz na dwa miesiące łapałem „duuużego doła”. Mój sponsor mawiał: jeśli Ty działasz to TEN PROGRAM też działa. Szybko odzyskasz pogodę duchaWszedłem w to. Pomyślałem, że w ten sposób ugaszę mój wewnętrzny pożar, który do tej pory próbowałem koić alkoholem. Potraktowałem PROGRAM instrumentalnie, niczym UŻYWKĘ do poprawy samopoczucia.

Egoizm to nie tylko zjadanie ostatniej kanapki u cioci na imieninach. To także zachłanność duchowych dóbr a przede wszystkim przedmiotowy do nich stosunek: mają ZROBIĆ MI DOBRZE!

Dwa miesiące solidnej pracy. Sugestie wykonywałem wzorowo. Czułem się znakomicie. Przyszedł grudzień i nagle bęc, powróciło dołowanie, co gorsza z jakąś większą siłą. Gdzie ta Pogoda Ducha? Sponsor radził zawsze to samo. Poczekajmy do czwartego kroku a póki co spotęgujmy sugestie! Spotęgować sugestie?! Ale wtedy musiałbym już otworzyć ośrodek terapeutyczny we własnym mieszkaniu albo zamieszkać w jakiejś komunie alkoholowej, bo na mitingi chadzałem już 6 razy w tygodniu. Do kolegów wydzwaniałem dziesięć razy dziennie a na kolankach nie miałem już siły klęczeć!

Największym szczęściem jest zaprzestanie dążenia do jego osiągnięcia. Orhan Pamuk „Śnieg”

Wyjechałem w Karkonosze. Starym sposobem „wybiegałem napięcie” na nartach. Jak tylko wróciłem do Łodzi…powtórka z rozrywki. Był to pierwszy sygnał do refleksji nad pojęciem POGODY DUCHA, a raczej do zrewidowania obiegowych opinii na ten temat. Po raz pierwszy zadałem sobie pytanie: czy można czuć się fatalnie psychicznie, ale mieć jednocześnie Pogodę Ducha? Mój sponsor zbaraniał! A ja przeczuwałem, że to jest jakiś kierunek do dalszych przemyśleń.

Czuć się szczęśliwym i bez szczęścia – jest szczęściem. Marie Eschenbach

Czy Pogoda Ducha to pogodne samopoczucie? Gdy czuję się dobrze, mam dużo wigoru, rozpiera mnie energia i wtedy jest cudownie! Super, ale to nie jest stan duchowy lecz psychiczny. Stan zmienny, przeplatany dniami gorszymi a nawet dramatycznymi. Dobry czy tak zwany zły czas istnieje zawsze w moich myślach, uczuciach i zachowaniu. Ale PSYCHIKA TO NIE DUCHOWOŚĆ. To inna para kaloszy.

Szczęście to nie jest brak nieszczęścia. Pogoda Ducha to nie jest brak niepogody. 

Rok kalendarzowy cyklicznie migruje pomiędzy zróżnicowanymi porami roku. Mamy tu nie tylko skoki temperatury, są różnice ciśnienia, wilgotności, wiatru, nasłonecznienia. Zimny październikowy dzień, to rodzaj tej samej pogody co słoneczny lipcowy poranek czy dżdżysty marzec. Nie można zmienić warunków atmosferycznych. Nikt nie powstrzyma śnieżycy ani spiekoty. Można uciekać przed słońcem w cień, przed deszczem pod dach ale nie da się zatrzymać tych zjawisk.

„Życie bez trudności byłoby niczym strumień bez kamieni i zakrętów. Bez problemów niemożliwy jest własny rozwój, grupowe osiągnięcia i postęp ludzkości”. Benjamin Hoff

Spróbuj zatopić korek pływający po wodzie. Im silniej w niego uderzasz, tym bardziej tonie, ale im bardziej tonie, tym silniej wyskakuje z powrotem. Taką metodą zwykły korek może łatwo cię zmęczyć. To nie jest dobry sposób. Znamy powiedzenie o próbie topienia smutków w alkoholu, które jak to się okazuje potrafią niestety pływać!!! Ponoć chińscy rzeźnicy nie ostrzą przy rozbiorze mięsa tak często noży jak ich odpowiednicy na zachodzie. Dlaczego? Pracują elastyczną dłonią, która napotykając chrząstki i kości uślizguje się po nich, podczas gdy europejscy masaże pracują twardym i tępym ruchem noża.

„Mądrość  to sztuka w której trzeba zacząć od pogodzenia się z tym, że rzeczy są takie, jakie są. Potem możemy: albo zaakceptować, że położenia nie da się zmienić, choć można zmienić nastawienie, albo ustalić, co trzeba zmienić, i dokonać tej zmiany”. Julian Baggini „Filozof na kozetce”.

Moja walka z cyklicznym złym samopoczuciem miała wiele bitew. Dwa lata temu jednego dnia chodziłem po Tatrach Słowackich 18 godzin ciurkiem, by dostarczyć sobie endorfin. Podobnie jak w wypadku wielogodzinnych nart biegowych zawsze następnego dnia miałem fatalne samopoczucie niczym KAC. Dziwne ale czułem się jakby po pijaństwie. Organizm osłabiony, odwodniony i obolały. Jak z opisanym wyżej korkiem. Im większe zatopienie tym silniejsze jego wybicie na powierzchnię!

„Dał Pan i zabrał Pan” czyli czy Hiob miał pogodę ducha?

Hiob jest bohaterem jednej z biblijnych ksiąg Starego Testamentu. Był człowiekiem sprawiedliwym, wierzącym i dobrym. Miał szczęśliwą rodzinę i duży majątek. Kochał Boga i czcił go z oddaniem. Szatan wątpił w szczerość jego intencji sugerując, że już niewielki kryzys odmieni Hioba. Bóg pozwolił poddać go próbie. Od tego momentu spadają na niego różnorakie nieszczęścia. Traci majątek. Potem umierają jego dzieci. Pomimo to nie złorzeczy Bogu i przyjmuje swój los z pokorą. Nie dość tych nieszczęść, zaczyna chorować na trąd. Porzuca go żona i przyjaciele. I w tych dramatach  jest pogodzony z sytuacją. Za każdym razem wypowiada sakramentalne zdanie: „Dał Pan i zabrał Pan. Niech Imię Pańskie będzie błogosławione”. 

Zgłębiając tę biblijną opowieść można metaforycznie powiedzieć, iż pogodne życie to nie są jedynie „słoneczne, bezwietrzne dni”. To także wiele mroźnych zim i ponurych jesieni. To słońce pustyni, susza a czasem huragan. To nadciśnienie, wilgotność i kondensacja. Jaki ma sens WALKA z NATURĄ ZDARZEŃ? Można nienawidzić matkę ziemię za tsunami i tajfuny. Ale na najgłębszym poziomie życie jest ŚWIADOMOŚCIĄ, że WSZYTKO JEST TAKIE JAKIE MA BYĆ. Ta AKCEPTACJA różnych odsłon losu, serwowanych nam każdego dnia, jest już stanem wyższym niż psychika. JEST STANEM DUCHOWYM. A to już jest inny „level”. Pogoda Ducha to radość z życia takiego jakim jest a nie być by mogło. I ten stan wymaka się zarówno „głowie” jak i „sercu”, będąc czymś innym aniżeli uczucie, myśl czy zachowanie.

Obsypany trądem, w żałobie po dzieciach, bez grosza przy duszy, opuszczony przez żonę…..Czy Hiob w takim stanie był szczęśliwy, radosny i w dobrym nastroju? Z pewnością nie. Ale, czy miał Pogodę Ducha?

Każdy z nas ma własne niepowodzenia, klęski i katastrofy. Osobiste przeciwności losu i swoje pasmo krzywd. Prywatne smutki i troski. Zostało jeszcze sześć ostatnich i kluczowych wersów tego tekstu. Życzmy sobie, by na nas czytających je, spłynęło to o czym mówią i nieustannie nam towarzyszyło.

BOŻE, UŻYCZ MI POGODY DUCHA,                                                                             ABYM GODZIŁ SIĘ Z TYM CZEGO NIE MOGĘ ZMIENIĆ.                                     ODWAGI, ABYM ZMIENIAŁ TO CO MOGĘ ZMIENIĆ.                                                      I MĄDROŚCI, ABYM ODRÓŻNIAŁ JEDNO OD DRUGIEGO.                                     NIECH SIĘ DZIEJE WOLA TWOJA A NIE MOJA……..PANIE!

 

grzegorz