12.0 Przebudzenie

Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.

Gdy byłem dzieckiem rodzice dowcipkowali sugerując, że wybiorą mi żonę. Numerem jeden była rówieśniczka z sąsiedztwa a to doprowadzało mnie do szału. Od czasu do czasu ciągle miewam koszmary senne, że biorę z nią ślub. Jaką ulgą jest wtedy wybudzenie gdy uświadamiam sobie, że leżę we własnym łóżku a nie stoję w kościele przed ołtarzem… Na szczęście to traumatyczne przeżycie nie zniechęciło mnie do małżeństwa. W ubiegłym roku wraz z żoną byliśmy w klubie abstynenckim. Po godzinie stwierdziłem, że czas do domu. Spojrzałem na zegarek, wstałem  i wyszliśmy. Za tydzień moja koleżanka powiedziała : Dlaczego nie zapytałeś partnerki czy ma ochotę już iść? Dlaczego zachowałeś się jak cham? Przemyśl to! I nagle złość z powodu krytyki rozpuściła we mnie jakieś pokłady zaślepienia. Wcześniej zachowywałem się tak miliony razy nigdy nie widząc w tym problemu. Teraz jak gdybym obudził się ze złego snu! \

Przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy niż kłamstwa. Fryderyk Nietzsche 

Muszę być kochany i lubiany przez moje otoczenie. Jeśli ktoś mnie nie ceni, będę nieszczęśliwy. Żeby uznać, że jestem w czymś dobry muszę robić to idealnie na tysiąc procent. Jeśli będę miał mniej pieniędzy będę się gorzej czuł. Mężczyzna i kobieta są z innej gliny, nigdy nie będą mogli się porozumieć.

Jakie przekonania ukształtowały i sterują twoim życiem?

W niektórych plemionach istnieje przekonanie o śmiertelnej mocy czarownika. Jeżeli ten wskaże czaszką delikwenta  tamten z czasem zapada na zdrowiu i umiera. Zdarza się, że schodzi z miejsca na zawał serca. To jednak nie czarodziej jest tu kilerem ale przekonanie o jego mocy. Często swoje niepowodzenia tłumaczymy fatalnym zbiegiem okoliczności, brakiem szczęścia lub wpływem osób typu: toksyczni rodzice, przemocowy partner, zły pracodawca itp. Tymczasem to nie ludzie i sytuacje kształtują nasze życie ale znaczenie jakie im przypisujemy.

Dlaczego myślimy, czujemy i postępujemy tak a nie inaczej?

Wszystko jest kwestią naszych poglądów. Pomyśl teraz nad ograniczającymi cię przekonaniami na własny temat. Być może wmawiasz sobie nieporadność, słabość, nieatrakcyjność. Być może uważasz siebie za kogoś gorszego? Być może sądzisz, że nie zasługujesz na miłość i nie spotka cię w tym zakresie nic dobrego. Może uważasz, że nie poradzisz sobie w życiu bez przemocowego męża czy toksycznej partnerki? Twierdzisz, że zmarnowałeś swoje życie i nie ma dla ciebie wyjścia?

Życie nieświadome nie jest warte tego, by je przeżyć. Sokrates

Które przekonania dodają ci siły i motywują do działania a które wysysają z ciebie moc? Pomyśl proszę nad tym. Za kogo się uważasz, jak oceniasz siebie, co z twoją wartością we własnych oczach? Przeanalizujmy na szybko jedno popularne założenie, że powinniśmy być lubiani. Zabiegamy o to przez całe życie. Czy potrzebnie? Statystyka uczy, że nawet w sytuacji gdy jesteśmy bezbłędni nie zadowolimy całości otoczenia. Wskaźnik 50% jest uważany za bardzo dobry wynik! Co faktycznie nam grozi gdy druga osoba nie odwzajemnia naszej sympatii? Nic! Wmówiliśmy sobie, że taka sytuacja jest zła i to wszystko.

Przebudzenie nie gwarantuje lepszego samopoczucia, jest jak okulary dla krótkowidza czy aparat słuchowy dla głuchoniemego. To co potem zobaczymy i usłyszymy wcale nie musi być przyjemne ani zabawne ale jest PRAWDĄ I RZECZYWISTOŚCIĄ.

Gdy spopularyzowano dowody Arystotelesa na kulistość ziemi część żeglarzy poczuła ulgę. Przestali się bać, że dopłyną do krańca świata i runą w czeluść. Inni natomiast poczuli strach, że pospadają wraz z okrętami  w kosmos gdy popłyną na południe czyli będą do góry nogami. Jak czujesz się ze świadomością, że akceptacja innych nie ma dla ciebie takiego znaczenia jak dotąd myślałeś? Czujesz ulgę czy strach bo nie wierzysz w oparcie w sobie samym? W której jesteś grupie żeglarzy? To pytanie tylko z pozoru jest banalne. Okazuje się bowiem, że wielu z nas nie chce nowej nieznanej świadomości. Boimy się zmian. I o tym również decydują stereotypy takie jak: lepsza stara bieda niż nowa.

Śniłem kiedyś, że jes­tem mo­tylem, i te­raz nie wiem już, czy jes­tem tym, który śnił, że jest mo­tylem, czy też jes­tem mo­tylem, który śni, że jest mną. Czuang-tsy,

To słowa taoistycznego filozofa z III wieku p.n.e Jak myślisz. Czy ty teraz czytasz ten tekst na jawie czy też o tym śnisz? Jaki jest dźwięk jednej klaszczącej dłoni? Czy nóż może ciąć sam siebie? Co się z stanie z zaciśniętą pięścią gdy ją nagle otworzysz? Czy można dosiąść dwóch koni i napiąć dwa łuki?  Te pytania to tzw KOANY popularne w filozofii ZEN. Duchowi przewodnicy próbują poprzez nie „otworzyć” ucznia i doprowadzić go do „przebudzenia”. Jedna uwaga Wioletki wystarczyła bym zaczął liczyć się  ze zdaniem żony. Czy brakowało mi wiedzy? Myślę, że chodzi o coś innego. Pamiętam ze studiów zakompleksioną koleżankę. Długie swetry. Ruda bezładna fryzura. Piegi. Okulary z denkami. Miła dla wszystkich ale nie dla siebie. Przepraszała że żyje. Pewnego dnia zobaczyłem ją na korytarzu odmienioną.Wyprostowane włosy, szkła kontaktowe, mini, szeroki uśmiech i prosta sylwetka.  Zmieniła się z dnia na dzień, z chwili na chwilę…..a jej koanem był mężczyzna, który jednym zdaniem odmienił jej życie.

Przez ponad dwadzieścia lat destrukcyjnie piłem alkohol. Każdego roku poprzez różne sytuacje i ludzi dostawałem setki ostrzeżeń. Nie odnosiłem tego do siebie. Nie widziałem problemu. Na terapię zgłosiłem się z powodu ultimatum żony. Jednym ze sposobów leczenia było tam pisanie prac na zadane tematy. Któryś z  tekstów zakończyłem nieznanym mi wcześniej fragmentem Modlitwy o Pogodę Ducha. Moja rozprawka była buńczuczna, samolubna i nie uczciwa. Grałem tam twardziela. Czytałem ją pewnym siebie głosem i nagle gdy doszedłem do skopiowanego tekstu modlitwy nie wiedząc czemu rozpłakałem się jak bóbr! W jednej sekundzie dotarło do mnie, że ciągle kogoś udaję, gram, manipuluję. I nie chciałem już takiego życia!

Myślę, że to co nazywamy PRZEBUDZENIEM podobnie jak potrzeby fizjologiczne nie jest aktem na zawołanie. Tak jak nie można się zmusić do czkawki, ziewania czy sikania w lesie tak nie da się wywołać w sobie stanu oświecenia. Z tego powodu mówimy o akcie DUCHOWYM a nie fizycznym czy psychicznym. Nie wiem dlaczego u jednych lata medytacji nie dają tego co u innych minuta rozmowy. Nasz program jest prosty. Modlimy się rano i wieczorem. Telefonujemy do siebie. Chodzimy na mitingi. Czytamy aowską literaturę. Służymy sobie w grupach. I pośród tych sugestii zauważamy jak budzi się w nas w niewyjaśniony sposób nowe życie, nowe szczęście i nowa wolność. Niesamowite…………

Kiedy uzyskasz poczucie prawdy – zmienisz się. Jeśli o niej tylko wiesz i jeśli jest ona wyłącznie w twojej głowie – zmiana się nie dokona. Anthony de Mello

grzegorz

7.0 Fundament duchowości– POKORA.

Zwróciliśmy się do niego w pokorze aby usunął nasze braki.

Co jakiś czas życie daje nam tzw. lekcje pokory. Ktoś nas wyśmiewa, obraża, manipuluje, okłamuje. Po pierwsze  nie jesteśmy na tych zajęciach uważnymi  uczniami. Po drugie albo  przechodzimy do roli ofiary albo odpowiadamy agresywnie. Raz myśle, że ludzie są podli. Innym razem , że jeśli ja będę bardziej podlły to poczuję się mniej podle. :-?

Gdy byłem dzieckiem tata nie uczył mnie  „odpuszczania”. Pytał: „nie umiesz oddać?”, „brak ci języka w gębie?”  Sam także  wpajałem to swoim dzieciom.

pokora to nie służalczość

Obrzydzono mi pokorę. Skojarzyłem ją z życiem przeżywanym na pokłonach wobec pseudo autorytetów, uniżeniu przed władzą lub na klęczkach przed religią a nawet ideologią. Dobrym przykładem potocznej dewaluacji tego słowa jest przysłowie : pokorne ciele dwie matki ssie. Do cholery co ma wspólnego grzebień z dźwigiem portowym????

Pokora jako styl życia

2000 lat temu w czasie Ostatniej Wieczerzy, pewien Mistrz umył nogi swoim uczniom zachęcając ich do usługiwania sobie nawzajem. Potem przeszedł poniżenie a w końcu śmierć, mówiąc z krzyża o oprawcach „Ojcze przebacz im bo nie wiedzą co czynią”. Pokorne życie wiódł Budda, Mahomet, Komfucjusz, Lao Tse. A z nam współczesnych Mahatma Ghadni. Dalajlama, Martin  King, czy ostatni papieze. Czy to są ludzie tchórzliwi, ulegli, wstydliwi i zakompleksieni? W wypadku tych postaci możemy mówić o pokorze jako o stylu ich życia. Na czym to polega?

Na zasadzie nie stawiania siebie na pierwszym miejscu.

Istnieją zasady dynamiki, złotego podziału, pędu, zasady ortograficzne i inne. Każda z nich ma swoją charakterystykę. Czy potrafię być zwyczajny, nie wyróżniający się, cichy, nie narzucający? Bo to ważne dla zachowania trzeźwości. Zanim przestanę wynosić się w moim otoczeniu, powinienem zaprzestać wywyższać się we własnej głowie. Tak doszedłem do ważnego fragmentu tego tekstu.

Do PRZEKONAŃ.

s

To  czy ktoś mnie poniży czy nie, nie wynika z tego co powie, ale z tego czy ja w to UWIERZĘ.  A  to już zależy od  moich nawykowych przekonań. Bo wiele z nich jest głównym źródłem codziennego cierpienia. Choćby takie : pokorni ludzie to osoby słabe! Nie odpowiedzieć na zaczepki to znaczy być tchórzem! Gdy ktoś mnie  obraża, mogę  zapytać siebie w duchu : co się stanie Katedrze  Notre Dame, gdy ją osika mały piesek? Albo: co się stanie ze słoniem, gdy użądli go w grzbiet osa? Kolejne przekonanie do zmiany : trzeba się szanować i nie pozwalać sobie. Nie prawda. Nie wolno być przywiązanym do jednego swojego obrazu!

Nie ma pokory wobec drugiego jeśli nie jestem pokorny wobec SIEBIEI

Polega to na wyrażeniu zgody na podważanie właśnie własnych dotychczasowych przekonań. Jeśli uważam, że święta absolutnie spędzam z rodzicami, którzy de facto są toskyczni aż syczy i nagle mam myśl, że może w końcu warto to zmienić? To pokora polega tu na drążeniu tego tematu a nie szybkim wybijaniu sobie go z głowy stwierdzeniem : no jak tak mogę myśleć, będzie im tak przykro! Pokora to także zdolność kwestionowania przekonań na własny temat : nigdy nie wyleczę się z mojej pychy, zawsze będę nieodpowiedzialny, nie umiem być pracowity, do niczego się nie nadaję itd.

images0NH3NAX0

Pokora to także umiejętność przyjęcia od kogoś podziękowań bez  zasłaniania sie ogólnikami: ”nic wielkiego”, „to nie ja, to Siła Wyższa” . Jednocześnie jest to zdolność to DZIĘKOWANIA innym.

 

Fajnym na początek wewnętrznym jak i zewnętrznym wyrażaniem pokory jest słowo : NIE WIEM.  Gdy mówimy w duchu za Sokratesem : „Wiem, że nic nie wiem”,  to w tym momencie otwieramy się  żeby coś poznać. W takim znaczeniu pokora będzie naszą uświadomioną niewiedzą. Dzięki niej uczymy się trzeźwości i w niej rozwijamy a przeszkadza nam zawsze pycha.

imagesCA9BE323

Kiedy poruszamy temat POKORY, na pierwszy rzut oka  większość w tym i my uważa, że  nie ma z nią kłopotu.  Dopiero gdy ktoś  w ostatniej chwili odwoła z nami spotkanie, lub odmówi nam czegoś, czy krytycznie nas oceni, wtedy coś się burzy i kipi.

Raz jeszcze o przekonaniach

e

Ponieważ  Chuck Norris, Rambo czy kapitan Klos nigdy nie płaczą i mówią zawsze ostatnie słowo pokora nie uchodzi za życiową WARTOŚĆ. W rzeczywistości  jest  stanem ducha, który wyraża nasze przekonania nt otaczającego świata i ludzi. Tak więc potoczne jej rozumienie nie ma wiele z nią wspólnego. POKORA  to  CNOTA MORALNA, która  polega na uznawaniu własnej ograniczoności, nie wywyższaniu się ponad innych i unikaniu chwalenia się swoimi dokonaniami. Jest pięknym DĄŻENIEM i  kluczem do wielu drzwi osobistego rozwoju. W naszym wypadku, kluczem podstawowym.

Lubimy siebie, ale najchętniej  od tzw „lepszej” strony . Niestety dopóki nie zobaczymy się całościowo, dopóty stoimy na peronie własnego życia.

Pokora to pewna ulga.

Pokora  nie jest zaciskaniem pięści i  liczeniem do dziesięciu żeby nie wybuchnąć. To  przyjmowanie losu bez buntu z powodu świadomości a nie wymogów czy zasad. Przyznanie się , że jest się tylko człowiekiem, a nie bogiem to wielkie wytchnienie. Bo człowiek najbardziej męczy się sam sobą.

I jedna przestroga. 

Uwaga na skrajność, jaką jest fałszywa „pokora”, czyli dostrzeganie wyłącznie własnych słabości. Gdy ktoś mówi o swoich mankamentach (zwykle  nie o tych największych!) po to tylko, by inni temu zaprzeczali i by wychwalali  jego cnoty to prezentuje ukrytą pychę. Jeśli usłyszysz to na mitingu, jak mawiał nasz branżowy prezydent  : Nie idź tą drogą!

Grzegorz alkoholik