12.1 Niesienie Nadziei czy Zwątpienia?

Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich poczynaniach.

Podczas pewnego mitingu, jego uczestnik podzielił się bolesnym „smutkiem”. Najpierw z początkiem miesiąca zwolniono go z pracy a dziś dowiedział się, że komornik rozpoczął windykację jego mieszkania. Na domiar złego waliło się mu małżeństwo. Był w fatalnym stanie. Gdy tylko skończył głos zabrał kolega, który wyrecytował śpiewająco, że wszystko jest po coś, że powinniśmy być wdzięczni Bogu za dobro i niedostatek. Że nie mamy wpływu na własne życie a naszym zadaniem jest przyjąć swój los bez użalania się nad sobą w pokorze a w tym pomaga jedynie program 12 kroków ze sponsorem!!! Znam człowieka i choć wiem, że nie miał złych intencji to jak myślicie. Co wtedy  o pracy na programie pomyślał bohater zdarzenia?

Rozbity człowiek nie potrzebuje by go wspierać intelektualnie ale psychicznie i duchowo.

Jest niewiele sytuacji w których nie wiemy ile jest 2+2. Z reguły znamy większość odpowiedzi a potrzebujemy jedynie uwagi i zrozumienia. Czasem jest nam tak ciężko, że chcemy choć na chwilę podzielić się jakąś częścią naszego ciężaru. Jakże przykro wtedy słuchać filozoficznych wywodów, zakamuflowanych rad i ukrytych pouczeń. Jak mogą wtedy denerwować uśmiechnięte twarze innych ludzi oraz ich pogodny nastrój.

„Spróbuj poczuć to co ja” czyli o EMPATII

Lubię powiedzenie „wejść w czyjeś buty”. Jest dla mnie sednem relacji międzyludzkich. Pozwala w błyskawicznym czasie dojść do wniosków, na które intelekt potrzebuje czasem lat. Kiedy mniej więcej wiem co czuje mój rozmówca jestem mu winien towarzystwo a nie radę. O ile głębszą pociechą jest ofiarować komuś uwagę aniżeli mu ją odbierać, skupiając ją na sobie poprzez dawanie psychologicznych wskazówek. Dlaczego na pogrzebach nie opowiada się kawałów? Bo to jest ceremonia żałobna a nie komediowa! Jest czas płaczu i czas śmiechu. Jest czas zdrowia i choroby, siły oraz zagubienia. A każdy z nich ma swoje prawa i odrębny klimat, który wymaga szacunku a nie gwałtu!

„Mówimy zbyt wiele i fałszywie wierzymy w siłę słowa. Tymczasem nawet nasze najmądrzejsze wywody nie mają absolutnie żadnej wartości a jedynie oddalają nas od samych siebie”.  Hermann Hesse

Ten zaskakujący cytat nie wypowiedział samotny Robinson Crusoe czy zakonnik ze ślubami milczenia ale laureat literackiej nagrody Nobla, poeta, prozaik i pisarz czyli „mistrz słowa”. Otóż podstawą dobrej komunikacji wcale nie jest sztuka mówienia ale słuchania innych! I tylko tak możemy się ochronić przed „faux pas” wchodzenia z butami w delikatną materię cudzych spraw.

Podobnie jak patrzenie nie zależy od oczu tak słuchanie nie zależy od uszu.

Najczęściej łudzimy się że słyszymy drugiego człowieka. Z reguły słyszymy SIEBIE. Odbieramy świat i ludzi w sposób UWARUNKOWANY. Głosy i treści wpadające do naszych uszu najpierw przechodzą przez filtry NAS SAMYCH, naszych przekonań, doświadczeń, poglądów, racji. Oznacza to że każda zewnętrzna informacja nie pojawia się w naszej głowie SAMA W SOBIE ale jako nasza INTERPRETACJA. Przetwarzamy komunikaty słowne według własnych potrzeb. W skrócie można powiedzieć, że słyszymy i rozumiemy to co CHCEMY SŁYSZEĆ I ROZUMIEĆ. Ilustruje to zdarzenie z początku wpisu. Tam nie było złej woli ale zła interpretacja.

Przez pierwszy rok chodzenia na mitingi denerwowały mnie cudze wypowiedzi. Nie umiałem słuchać W OGÓLE, więc wyłączałem się niczym znudzone dziecko w szkole. Potem zmieniłem front. Postanowiłem słuchać. I zaczęło się. W głowie huczało od oceniania, wartościowania. Ten ma psychozę, tamten się wymądrza, inny mówi bez ładu i składu. Jako prowadzący mitingi zamiast słuchać czujnie obserwowałem zegarek i przerywałem wypowiedzi bez względu na treść tylko dlatego że trwały powyżej 5 minut.

Niesienie posłania…………

Nie chodzi tu o inteligentne zabieranie głosu ani interesujące opowiadanie o sobie. Nie rzecz w poprawnej polszczyźnie, akcencie, dynamice i formie wypowiedzi. Idzie o  dzielenie się z drugim człowiekiem siłą i nadzieją. SIŁĄ , MIŁOŚCIĄ I NADZIEJĄ! A to emanuje z każdego ruchu, ze sposobu siedzenia, patrzenia w oczy, z uścisku dłoni . Przede wszystkim z PROSTOTY. Niezależnie od tego czy jeździmy do więzień, czy jesteśmy spikerami, sponsorami, prowadzącymi, czy wozimy zimą herbatę bezdomnym lub rozmawiamy z drugim alkoholikiem o trzeźwości mamy podzielić się SIŁĄ, MIŁOŚCIĄ i NADZIEJĄ a nie mądrością! Nie da się tego zrobić nie słuchając i przegadując kontakt. Nie da się tego zrobić nie będąc ciekawym drugiego człowieka.

Mowa jest źródłem nieporozumień.

Ludzie kłócą się w 80 % przypadków tylko dlatego, że nie rozumieją o co im chodzi. W 10% bo nie znają zasad komunikacji (przerywają sobie, generalizują, uogólniają) Tylko jeden na dziesięć sporów ma jakieś uzasadnienie. Reszta jest bez powodu! Pomyśl teraz o wszystkich swoich życiowych utarczkach, sprzeczkach, awanturach, nieporozumieniach. 90 procent z nich było bezzasadnych!  90%!!!

Powyższy  podtytuł napisał Antoin de Saint Exupery, autor znanego bestselleru „Mały Książe”. Kończąc ten wpis o roli słuchania w „niesieniu posłania” posłużę się cytatem z tej właśnie książki, który w  prosty sposób opisuje to co próbowałem tu przedstawić przy pomocy aż tak wielu słów.   :-)

A oto mój sekret.-powiedział lis. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

grzegorz

9.1 Słoń w składzie porcelany czyli egoizm przeprosin i zadośćuczynień.

…z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.

Gdy we wściekłości złamię komuś szpadel nie ma kłopotu z naprawieniem szkody. Odkupuję nowy  i po sprawie. Jeśli jednak złamię w bójce komuś rękę? A jeżeli złamię czyjeś serce?

Pewien człowiek przeprosił swego kolegę za to że 10 lat wcześniej przespał się  raz z jego żoną. Czy postąpił uczciwie? Kierowca autobusu regularnie okradał pracodawcę na paliwie. Po latach postanowił przyznać się do tego i oddać pieniądze. Ponieważ była to spółka skarbu państwa, zaewidencjonowanie takiego zwrotu groziło  zwolnieniem kilku jego przełożonych jak i wszczęciem kontroli wobec innych kierowców. Czy na tym polega zadośćuczynienie? Mówi się, że PRAWDA jest niczym oręż i balsam w jednym. Że „odcina” i leczy ranę. Przeproszona za pijackie ekscesy kobieta w ramach zadośćuczynienia poprosiła męża o szczere wyznanie co do jego uczciwości małżeńskiej. Gdy przyznał się do niewierności dopytała o szczegóły: z kim, gdzie i kiedy.  Dziewczyna popadła w ciężką depresję, bo na liście była jej szefowa oraz rodzona siostra a najczęściej działo się to w ich domowej sypialni….. Od czasu do czasu słyszę o kontrowersyjnych pomysłach przeprosin. Skąd biorą się takie szalone wizje?  Poruszając zagadnienia „prawdy” przychodzą mi na myśl słowa filozofa i księdza Józefa Tischnera. Mawiał on, że nie istnieje jedna a  trzy prawdy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda! Nic dodać nic ująć.

Opatrzność Boska

Nie mam wątpliwość co do tego, że nie jestem fenomenem kosmosu i istnieje wyższa ode mnie siła. Nie sądzę jednak, że Bóg jest osobą Współuzależnioną! Czyli taką, która będzie poprawiać moje błędy. To nie jest żona przejmująca na siebie moją odpowiedzialność. To nie jest nadopiekuńcza matka chroniąca mnie od konsekwencji moich czynów! Stwórca jakkolwiek go rozumiem nie ma obsesji na moim punkcie!

Zabijajcie wszystkich! Bóg rozpozna swoich!

Duchowny Achmad wyznał, że będzie walczył  przeciw nie wiernym Szwedom dopóty nie uznają Allaha za  Boga. Nie ma przy tym skrupułów bo jest pod bożym kierownictwem. Dlaczego siłą narzuca innym islam? Dla ich dobra! W XIII wieku we Francji wojska papieskie dopuściły się bestialskich prześladowań kościoła „katarów”. W 1209 r. po zdobyciu miasta albigensów Béziers, gdy zapytano legata papieskiego, jak odróżnić heretyków od katolików miał odpowiedzieć: „zabijajcie wszystkich! Bóg rozpozna i cudownie ocali swoich”.

Znam wiele sytuacji gdzie alkoholicy próbują uwolnić się od wyrzutów sumienia zadając swoją „prawdą” wiele niepotrzebnego bólu a wszystko pod hasłem”dobra” i „oczyszczenia” oraz  opieki Siły Wyższej. Takie  działanie jest dla mnie  przejawem powołania do bycia ekstremistą albo sygnałem braku równowagi psychicznej. Ryszard Kapuściński pisze w „Imperium” : Światu grożą trzy plagi: plaga nacjonalizmu, rasizmu i religijnego fundamentalizmu. Mają one wspólny mianownik- irracjonalność. Do zarażonego nimi umysłu nie sposób w ogóle dotrzeć.

Fanatyzm powstaje na intelektualnych uproszczeniach, egoizmie i uczuciach! Z pojęcia „Siła Wyższa” tak samo łatwo zrobić sztandar Krucjaty  jak  napis na dropsach! My alkoholicy mamy tendencję do „uciekania” w ręce zewnętrznej opieki by w rzeczywistości zrzucić z siebie odpowiedzialność. Wszystko w ręku Boga….jeśli Bóg pozwoli…..Te słowa wcale nie muszą być wyrazem pokory a wręcz przeciwnie. To oczywiste, że życie jest bardziej dynamiczne niż nasze plany ale byłbym ostrożny z kultywowaniem wyobrażenia o nim jako teatrze lalkowym w którym Opatrzność pociąga za wszystkie sznurki i poprawia nasze błędy. Człowiek posiada wystarczający ekwipunek by był za siebie odpowiedzialny i podejmował rozsądne decyzje. Nie po to Stwórca dał nam szare komorki, psychikę i ducha byśmy teraz mieli ze strachu, głupoty lub wygodnictwa nie posługiwać się tymi możliwościami.

Czasem zamiast przepraszać lepiej jest nie zrzucać z siebie tego ciężaru ale nosić go w sercu właśnie w ramach zadosćuczynienia. Bo jak pisze Elizabeth Silver w powieści „Przed egzekucją”: ”Niektóre przeprosiny to tak naprawdę tylko małe zielsko, które wyrasta na pomnikach i nagrobkach. Ciągle wraca, ale nigdy nie przestaje rujnować tego, na czym rośnie”. 

grzegorz

5.1 Przyznawanie się do wstydliwej przeszłości

Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.

pytajnikJak rozpoznać czy krok czwarty (obrachunek moralny) zrobiony został poprawnie?

Wzdrygałem się na samą myśl ,że będę musiał go komuś wyznać…. I to już jest początek piątego kroku. Miałem dwa podejścia do „programu” więc moje „czwórki” pisałem i czytałem  dwukrotnie różnym sponsorom  .Za każdym razem byłem stremowany a zaraz potem stresowałem się obmyślając gdzie ukryć zeszyt przed rodziną.  Oto jeden z prostych sprawdzianów czy obrachunek jest odważny. Poczucie wstydu ,niepewność ,strach ,zażenowanie …myślę , że te nieprzyjemne uczucia w tym akurat momencie są sygnałem dobrze wykonanej roboty. Jeśli tego ktoś nie ma to znaczy , że nie dokopał się do prawdy lub jest psychopatą .

pobrane (3)Gdy zawstydzony czytałem  swoje „tajemnice” innemu alkoholikowi dotarło do mnie, że wymieniając konkrety z własnego życia na głębszym poziomie przyznaję się  do sześciu rzeczy. Do błędów i niedoskonałości. Do uczuć  których się wstydzę  :zazdrości ,lęku. Zauważyłem też że sam robię to czego nie lubiłem u moich rodziców i w mojej rodzinie. Przyznałem się więc do powielania chorych wzorców. Poza tym wyznałem w moim obrachunku nieumiejętność radzenia sobie z wadami charakteru .To że nie umiem kontrolować swojego życia. Na koniec przyznałem się do tego , że ciężko jest mi zaakceptować prawdę o sobie , która wyniknęła z mojej rachuby. Po prostu nie umiem pogodzić się sam ze sobą!

I co z tego wynika? Paradoksalnie ogromna ulga! Ale o tym  w następnym odcinku serialu piątego kroku :)

Grzegorz trzeźwiejący alkoholik

5.0 Przyznawanie się do uczuć

Wyznaliśmy sobie Bogu i drugiemu człowiekowi istotę naszych blędów.

pobrane

Udowodniono , że do alkoholu ,narkomanii ,anoreksji ,seksoholizmu  i kompulsywnych zachowań często prowadzą nas TŁUMIONE  LATAMI UCZUCIA.

Czym jest złość ,radość ,niepokój, nuda,lenistwo czy zazdrość?

To nie są zachowania ani w tym wypadku cechy charakteru ale moja wewnętrzna reakcja na teraźniejszość ,przeszłość i przyszłość. Od tej reakcji zależą moje stosunki ze światem zewnętrznym ale i z samym sobą…… Świat odbieram poprzez zmysły ale reaguję uczuciami. Dzięki nim jestem w kontakcie z rzeczywistością. Ponieważ nie lubię wstydu, nieśmiałości ,żalu,poczucia winy to TŁUMIĘ JE i przestaję żyć w realu.

gWszystkie uczucia są ENERGIĄ ,która zasila moje życie. Jeżeli przestaje we mnie płynąć …..OBUMIERAM.

 

 

Przyjaciel przysłał mi kiedyś taką wiadomość na FB : „nareszcie mam w sobie na tyle siły by Ci się do czegoś przyznać. Jesteś jedną z najważniejszych i najbardziej wartościowych osób jakie znam. Jesteś dla mnie siłą i inspiracją. wyzwaniem i nadzieją.dziękuję Ci za Twoja obecność.no to teraz mogę już iść spać!”. Zaznaczam ,że nie jest on homoseksualistą. Podzielil się swoimi uczuciami rozprawiając się z zazdrością by nie przeszła w zawiść. Boże ,taki  krok ekspozycji uczuć! Potem wielokrotnie w rozmowach osobistych przyznawał mi się do zacietrzewienia i frustracji z powodu obsesji na własnym punkcie. Piszę o tym bo w ten sposób puścił ENERGIĘ W RUCH i zasilił nią własne życie. Jest to dla mnie ciągle poruszające zdarzenie . Poruszające i inspirujące. To ja Ci Dziękuję! Bardzo Dziękuję! Bo od tamtego czasu już wielokrotnie zrobiłem TO SAMO i parafrazując tekst piątego kroku wyznałem sobie ,Bogu i drugiemu człowiekowi co aktualnie czuję. 

Zauważyłem , że ukrywane nieprzyjemne uczucia zasilają moje wady charakterunie odpuszczają mi tak długo dopóki ich nie ujawnię .

3Zawsze uciekając przed strachem jednocześnie uciekałem przed odwagą. Odrzucając wstyd rezygnowałem ze śmiałości. Każde uczuciowe wycofanie oddalało mnie od całej palety doznań sprawiając że odcinając się od uczuć traciłem dostęp do wlasnych głębokich potrzeb. Zaczynając od potrzeby kochania i bycia kochanym na odczuwaniu naturalnych przyjemności kończąc.

4W piątym kroku uzmysłowiłem sobie , że nie ma nic niewłaściwego w uczuciach jako takich. Nie muszę się obwiniać za to co czuję.  Odczuwać chęć zemsty a zamordować to dwie różne sprawy. Uczucia są formą energii psychicznej i dlatego nie oceniam ich w kategorii dobra i zła. W każdym razie służą do przeżywania a nie tłumienia. Przyznawanie sie do każdego z nich przed drugim człowiekiem uważam za świetny sposób na kierowanie ich na właściwe tory.

grzegorz trzeźwiejący alkoholik

4.10 Użalanie się nad sobą i bycie ofiarą czyli stosunek do siebie w relacji do innych

Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny. 

  1. Czy uważasz, że z powodu twojej choroby alkoholowej masz prawo wymagać od rodziny specjalnego traktowania?
  2. Czy twoja walka o  abstynencję, twoim zdaniem zwalnia cię z wielu domowych obowiązków?
  3. Czy należy ci się spokój i troska, gdy  zmagasz się z głodem alkoholowym i porządkujesz swoje życie psychiczne?
  4. Czy sądzisz, że wolno ci być w początkowej fazie abstynencji złośliwym, nerwowym i agresywnym wobec bliskich?
  5. Czy masz wrażenie, że los obszedł się z tobą podle ?
  6. Czy nie miałeś czasem zawsze w życiu „pod górę”?
  7. Czy nie spadało na ciebie najwięcej nieszczęść?
  8. Czy inni mieli większe od ciebie szczęście?

Osoba „chora” jest zawsze absorbująca dla otoczenia. Problem leży w tym, gdy taki ktoś nadto wykorzystuje swoje położenie, tzn dogadza sobie kosztem innych.

Jako pijak, skupiałem na sobie uwagę całej rodziny. Musiało być cicho i grzecznie! O dziwo, gdy przestałem pić, o mało nie wpadłem w nową pułapkę: żądania obchodzenia się ze mną jak z jajkiem. Tym razem z powodu nie picia. Przecież ja tu walczę o życie!

imagesR2QB8ROU

Gdy zacząłem pisać tabelkę Urazów tego kroku szybko stwierdziłem, że świat to się na mnie UWZIĄŁ! Pani w przedszkolu krzyczała, tata się podśmiewał, dziadek dał klapsa, babcia nie dotrzymywała tajemnic a mama była nie poważna. Wszystko jasne! Oto powód mojego nieszczęścia! Dramat!

images1OKKR68S

Jak łatwo z obrachunku moralnego zrobić rachunek fiskalny. Jak łatwo przyjąć rolę OFIARY. Jak łatwo znaleźć winnych wokół siebie i zwolnić się z wszelkiej odpowiedzialności.

Widać na tym prostym przykładzie, że sama abstynencja nie powoduje  zdrowienia psychiki. Potrzebowałem  zerwać ze „spiskową teorią dziejów” i negacją wobec świata, ale nie potrafiłem tego zrobić. Jak  przejść od bycia na NIE do bycia na TAK?  Od zdania: Jego wina do :Moje wina :-?

Mam uzależnionego kolegę, który uważa się za MEGA OFIARĘ a do tego do perfekcji rozwinął umiejętność UŻALANIA SIĘ NAD SOBĄ. Czuję się fatalnie w jego towarzystwie. Opadam z sił. Jakby jego żałosne opowieści wysysały ze mnie energię. Nie bez powodu maruderów nazywa się wampirami energetycznymi. Gdy myślę o nim z miejsca sprawdzam sam siebie : czy ja jestem też aż tak męczący dla otoczenia?

Jest takie magiczne słowo. Nazywa się DZIĘKUJĘ. To jest święte lekarstwo, które naprawia każdego kto czuje się  OFIARĄ . Mam  na myśli coś więcej niż samą formę grzecznościową. Chodzi mi o rozwijanie w sobie UCZUCIA WDZIĘCZNOŚCI. Uzależnieni mają szczególną tendencję do tłumienia wdzięczności roszczeniowością.

images6NI9UAGS

Jak to dobrze oddychać porannym powietrzem bez respiratora w ustach? Jak dobrze sikać w krzakach bez pieczenia cewki z powodu chorób wenerycznych czy bólu prostaty! Miło jest myć własne zęby i mieć czucie w dłoniach. Fajnie spać obok żony i patrzeć na swoje dzieci. Cudownie odkrywać siebie i innych. Wspaniale jest się rozwijać i zmieniać. Fantastycznie być odpowiedzialnym za spuszczenie wody w sedesie i zgaszenie światła w garażu. Bosko jest prowadzić samochód. Jaka to frajda jechać rowerem. Jak wspaniale jest BYĆ……

imagesE90XHV8U imagesP8X9QD5H

Grzegorz alkoholik

2.2 Siła Wspólnoty AA

Uwierzyliśmy, że siła większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.

d

Psychologowie mówią, że groźnym wirusem naszych czasów jest brak więzi. Wielu ludzi nie buduje więzi ani z sobą, ani z Panem Bogiem, ani z innymi ludźmi, ani ze zwierzętami czy nawet z przedmiotami!

Słowo wspólnota chyba najczęściej kojarzy się z modnymi ostatnio wspólnotami mieszkaniowymi. Poza tą ewolucją spółdzielczości mamy jeszcze wspólnotę :majątkową, etniczną, pierwotną, obywatelską, europejską, kościelną.

images7QQBXAB9

Co takiego powoduje, że „kupy nikt nie ruszy”? :) lub że w kupie raźniej? i KUPĄ mości panowie!??? co dwie głowy to nie jedna!

To SYNERGIA, coś więcej niż energia. Rodzaj  napędu. Siła wspólnych problemów, doświadczeń i celów.

images7223BX61 imagesAULKPNTR

Ale także wartości duchowe takie jak : miłość, szacunek, bezpieczeństwo.

aa imagesVBIDEJKF

Za każdym razem gdy jestem na mitingu w niewytłumaczalny sposób ładuję swoje akumulatory. Sama obecność w tej grupie powoduje, że uspokajam się i uwalniam od napięcia. Siła grupy AA jest przeogromna i wyrasta z wspólnoty czegoś więcej niż sama abstynencja.

imagesPP3ALV5W imagesY3EDIM0N j

Grzegorz alkoholik

 

1.1 PRZYZNANIE SIĘ czyli Świadomość Siebie i swojej sytuacji

Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu,  że przestaliśmy kierować własnym życiem.

1. Z czym kojarzy się „przyznawanie się?

Muszę ci coś przyznać ,chciałbym się do czegoś przyznać … Co to znaczy „przyznać się bez bicia”? przyznanie do winy   kajdanki lub „przyznać się do winy”? Te zwroty mają jakieś pejoratywne  znaczenie. Istnieją także podobne sformułowania z pozytywną inklinacją.  Co to znaczy przyznać komuś nagrodę ,medal , tytuł naukowy , szlachectwo?

podium medalowe 2 nagroda blog blog

W przyznaniu się alkoholika do choroby alkoholowej istnieje równowaga pomiędzy opisanymi wydźwiękami jednego tego samego słowa. Z jednej strony jest to uderzenie się w piersi ,któremu towarzyszy wstyd i żal ,z drugiej podniesienie głowy ,z powodu odwagi stanięcia w prawdzie oraz rozpoczęcia procesu trzeźwienia i trwania w nim .

Przyznać się to znaczy uznać i wyrazić pewien niepodważalny FAKT. Raz na zawsze i  nieodwołalnie. Przyznać się to znaczy przestać KŁAMAĆ na swój temat i tak uwolnić energię do tej pory zużywaną na fałsz.

2. Co jest potrzebne żeby doszło do „przyznania”?

MOTYWACJA ,

mogą być  to wyrzuty sumienia ,chęć zmiany lub jakiś rodzaj interesu czy korzyści .W filmie Kiler słyszymy „przyznaj się Kiler , tak będzie dla ciebie lepiej niewiele lepiej ale zawsze lepiej. :mrgreen: Prawda jest taka że alkoholik nie ma innego wyjścia. Nie istnieje alternatywa. Albo rybka albo pipka!

3. Czy można do czegoś przyznać się częściowo „na pół gwizdka”? Przyznać nie przyznając?

W stawianiu pierwszego kroku  „przyznać”  to coś więcej niż powiedzieć ,stwierdzić czy wyznać.  Nie chodzi tu o słowa ale o AKT Świadomości  ,który wykracza ponad  symbole literalnej deklaracji .  Gdy coś sobie uświadamiam ,nie tyko wie o tym głowa . Jest to głębsze przeżycie niż werbalna informacja. Podam przykład , Przyznaję ,że nie potrafię latać jak ptak. Dlaczego nie kusi mnie by jednak sprawdzić czy coś się nie zmieniło i nie skoczyć z 10 piętra do lotu? Bo każda komórka mojego ciała , umysłu ,psychiki i ducha rozumie , że nie jestem stworzeniem latającym. Nie tylko to wiem ale i czuję całym sobą a przez to mam pewność że nie polecę dlatego nie próbuję latać! Identycznie wygląda sprawa z abstynencją. Z powodu choroby utraciłem dożywotnio kontrolę nad piciem. Ile razy będę chciał to sprawdzić tyle razy będę miał zapicia ,wpadki i ciągi alkoholowe. Nie jestem w stanie pić w sposób kontrolowany dokładnie tak samo jak latać w powietrzu!

4.  Co to znaczy wiedzieć , że jest się alkoholikiem  a co  przyznać do tego? Jaka jest różnica pomiędzy ”znać” a „przyznać”.  

Przyznam ci……. przy znam.  Nie chodzi tu o publiczny akt  lecz najpierw wewnętrzne doświadczenie . Często  o swoim alkoholiźmie   można jedynie mówić  na poziomie „głowy”  i w miejscach gdzie jest to nie tylko akceptowane a wręcz pożądane np. mitingi ,terapie. Przyznać się do alkoholizmu to najpierw :

przeżyć zaskoczenie  , zażenowanie ,wstyd .zaskoczenie

Potem  bunt złość gniew

Potem wątpliwości  wątpliwości

Potem dopiero akceptację akceptacja blog

To jakby dobrowolnie donieść najpierw samemu sobie , że coś przeskrobałem, że niegrzeczny  byłem ,że cos się we mnie zepsuło.  Żeby się przyznać potrzeba odwagi ,refleksyjności , trzeźwości umysłu. Dlatego choć treść przyznania mówi o słabości to sam ten akt jest odważny , mądry , pokorny i duchowy. Można być z siebie wreszcie dumnym. I w jakiś sposób rekompensuje on zakłamanie i otwiera drogę do uczciwego życia.

6.Czy przyznać zewnętrznie i wewnętrznie to to  samo?

Co jest łatwiejsze? Przyznać się do zdrady dziewczynie czy sobie?  Oczywiście pytanie wydaje się banalne ,ale prawdziwe przyznanie wewnętrzne do bezsilności i utraty kontroli nad życiem nie jest łatwe i takim być nie może A jeśli JEST ,TO NIM NIE JEST.  Oznacza to że czegoś nie rozumiemy  i że coś do nas nie dociera. Kierowca samochodu , który w czasie jazdy stwierdza lakonicznie, że nie działa układ hamulcowy  nie rozumie co tak naprawdę się stało . Przyznawanie się to kwestia najpierw świadomości  a dopiero potem uczciwości , odwagi ,szczerości . Przyznawanie się do alkoholizmu jest procesem ,któremu towarzyszy PRZYZNAWANIE SIE DO WŁASNYCH UCZUĆ.

Na czym polega przyznawanie się do uczuć przed sobą i innymi  i dlaczego u alkoholika jest to szczególnie ważne? 

uczucia zbióruczucia 1uczucia

Mega ważne. Nasze uczucia od lat reguluje sztucznie alkohol. Gdy tego rozrusznika zaczyna brakować pojawia się problem. Dlatego konieczne jest prowadzenie Dzienniczka Uczuć , i systematyczne zapisywanie w nim poruszeń naszego serca wg wzoru : Poczułem złość gdy pomyślałem o braku pracy. Poczułem strach gdy pomyślałem o…..Poczułem …..gdy…...   To poważna sprawa. Poprzez uczucia może mówić do nas głód alkoholowy albo ukrywać się w nich. Nawet jeśli jako dziecko często się bałeś to odkąd jesteś alkoholikiem strach jest już symptomem głodu. Do jakich uczuć łatwo a do jakich trudno ci się przyznać? Rzecz w tym że rozpoznawanie objawów głodu jest ważną umiejętnością i nawykiem który chroni przed nawrotami choroby ,zapiciem i wpadkami.  Dlatego dla mnie jest to KROK gdzie PRZYZNAWANIE wykorzystuję do pracy nad własną DUCHOWOŚCIA  i rozszerzam na kłamstewka i kłamstwa  które przestaje już tolerować.  Na UCZUCIA do których zaczynam się przyznawać. Na emocje do których zaczynam się przyznawać. Na samego siebie do którego zaczynam się przyznawać. Praca nad pierwszym krokiem w tym znaczeniu polega na nie ukrywaniu łez czy wzruszenia gdy trzeba. Na przyznawaniu się do złości , niepokoju , zazdrości , strachu , niewiedzy , niekompetencji. Na przyznawaniu się do „głodu” . Takie ćwiczenia w „przyznawaniu”  pomagają osiągnąć właściwy stosunek  bezsilności wobec alkoholu. Konkretnie chodzi o wyrabianie nawyku uczciwości poprzez codzienne przyznawanie się przed sobą i innymi do pięciu jakiś spraw . Przykład : przyznaję ,że czuję strach i przyznaję że wiem lub nie wiem dlaczego. Przed innymi : Chciałbym ci się do czegoś przyznać….nic mi się dziś nie chce.  Jestem dziś bardzo smutny, niespokojny. Albo jestem dziś taki szczęśliwy. Chciałbym ci się przyznać że chciałbym schudnąć! Zmienić pracę więcej zarabiać. Przyznać się do błędów Przyznać się do winy Przyznać komuś rację. W czasie mitingów alkoholicy z długim stażem abstynencji opowiadają szczerze na forum o swoich wadach charakteru , „przyznając” się w ten sposób do trudności w kontrolowaniu własnego życia. Skoro  kiedyś i dziś poprzez akceptację swojej choroby  osiągnęli trzeźwość  dziś tą samą metodą chcą iść jeszcze dalej ,i zyskać duchowy wzrost ,który jest najlepszym cokołem dla wytrwałości.

przyznanie sie w czasie zeznania         

Grzegorz alkoholik

1.0 Krok Pierwszy czyli SIŁA płynąca z bezsilności i prawdy

Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu,  że przestaliśmy kierować własnym życiem.

Jest taka piosenka Anny Jantar: „Najtrudniejszy pierwszy krok”. Wszystko od niego się zaczyna. ”Chodzenie” to zjawisko energetyczne a nie statyczne. Idziemy…..Jesteśmy  w procesie przemieszczania się. Pierwszy krok stawiamy dla drugiego, a ten dla trzeciego, po którym następuje kolejny. W naszym wypadku chodzi o postawienie kroków DWUNASTU, z których każdy jest sobie niepowtarzalny.  Jest to taki spacer UZDROWIENIA i PRZEMIANY. Jest to droga do ŻYCIA i ŻYCIA zarazem.

Przeczytaj jeszcze raz treść 1 Kroku. Bez większego zastanowienia powiedz: na co zwróciłeś uwagę? Teraz pomyśl chwilę i jeszcze raz odpowiedz na to samo pytanie.

Oto lista moich spostrzeżeń.

Pierwsza :  Przyznanie się

Druga  liczba mnoga deklaracji My przyznaliśmy

Trzecia Czas przeszły czyli kiedyś „przyznaliśmy”

Czwarta bezsilność wobec alkoholu

Piąta utrata kontroli nad życiem

Jeden krok i pięć spraw do zwiedzania. Możesz widzieć ich więcej ale z punktu widzenia tej podróży ta marszruta jest konieczna. Deklarowanie bezsilności wobec przeszkód, uświadomienie sobie, że moje własne życie  rozleciało się na kawałki, nie jest rzeczą ani prostą ani przyjemną. Nikt nie lubi przyznawać się, że nie wie co zrobić, że nie umie, że nie ma siły. Program AA to nie jest ścieżka abstynencka ale coś głębszego, to droga DUCHOWA, gdzie odkrywasz „cuda” i nabierasz ochoty do wolnego życia.

Zamieszczając te wpisy jestem na tej drodze. Dlatego na bieżąco opisuję refleksje, które uznaję za odkrycie lub pomoc dla mojej trzeźwości. Na mitingach wiele razy słuchałem świadectwa o powierzchownym realizowaniu kroków. Widzę to tak. Przepis kucharski nie jest po to by recytować go na szkolnych akademiach lub wieszać na ścianie ale przygotowywać dzięki niemu posiłki. Przepis jest dla gotowania !

Smacznego! :-)

Grzegorz alkoholik