Poczucie wdzięczności część pierwsza

Mam WSZYSTKO, ale to mnie nie cieszy…..

To są słowa wypowiadane przez ludzi różnych „maści i ról”. Od lekarza przez kolejarza, sportowca, artystę, przedsiębiorcę, księdza czy celebrytę. Jakoś szczególnie pasują do alkoholików, którzy min. z tego powodu piją lub też trzeźwiejąc zapijają. Pochopnie można powiedzieć, że widać „wszystkiego” nie mają. Tymczasem osoby z bezpieczną pozycją zawodowo/rodzinną, uwolnione już od nałogowego picia przeżywają często rodzaj dokuczliwego marazmu, który potrafi skończyć się nawet próbą samobójczą. Dlaczego?

Alkohol jest jak rower elektryczny. Dostarcza energię bez wysiłku.

Czy można cieszyć się życiem na trzeźwo? A czy można jeździć rowerem bez akumulatora?

Byłem kiedyś na testach firmy Scot. Pierwszy raz z ciekawości skorzystałem z roweru MTB ze wspomaganiem elektrycznym. Każda ostra górka czy długi podjazd, który w normalnych warunkach wymagał dużego wysiłku to był teraz „pikuś”. Gdzieś po 1.5 h skońćzył się prąd i nagle trzeba było pedałować realnie, bez wspomagania. Z miejsca przyjemna przejażdżka zamieniła się w męczącą orkę. Wracałem do Arturówka rowerem za 20 000 zł będąc niezadowolonym. Zwykła jazda nie była już taką frajdą.

Człowiek przyzwyczaja się nie tylko do dobrego ale i złego.

Nie wiem czy wokalista zespołu INXS Michael Hutchence miał elektryczny rower ale wiadomo, że uprawiał tzw asfiksję erotyczną. Chodzi o sztuczne zwiększanie doznań seksualnych poprzez stan niedoboru tlenowego. Ta technika ma dostarczyć większych przeżyć przy standardowych praktykach miłosnych. Muzyk stosował auto podduszanie z pętlą na szyi. I tak rozkręcił się w pogoni za tą specyficzną przyjemnością, że pewnego dnia….., po prostu udusił się na amen.

Zwyczajność przegrywa z „Nadzwyczajnością”. Aby w zwyczajności poczuć się nadzwyczajnie- trzeba się napracować.

Po ilości siłowni w każdym mieście widać, że muskulatura to temat „trandy”. Jest jeden problem: ciężkie regularne i żmudne ćwiczenia. Dzisiejsza chemia sportowa wychodzi temu na przeciw. Dostarcza całej gamy medykamentów, które POMAGAJĄ osiągnąć zadziwiające efekty treningowe w uproszczony sposób. ( i wcale nie chodzi o sterydy). Skutek? Większość nie ćwiczy ‚na sucho” z przekonaniem, iż nie ma to żadnych skutków ubocznych.

Tajemnica Coca Coli.

Dlaczego cały świat kocha pepsi czy colę? Bo daje kopa! Ze względu na kofeinę? Przede wszystkim chodzi o CUKIER. Ponad pięćdziesiąt lat temu producenci tych napojów zaczęli stopniowo modyfikować recepturę zwiększając ilość cukru na 100ml. Chcieli osiągnąć silnie energetyzujący napój, który wywoływałby chwilowe poczucie szczęścia . Problemem było to, jak spowodować, żeby bardzo słodki płyn nie sprawiał wrażenie aż tak słodkiego? Z pomocą przyszła chemią spożywcza. Skoro cytryna w herbacie niweluje odczuwanie cukru i wymaga nad słodzenia o łyżeczkę więcej, producenci zastosowali kwas fosforowy. Dzięki niemu szklanka coli zawierająca ok 7 łyżeczek cukru smakuje jak z dwiema.

Woda czyli -”nic specjalnego”.

Gdy postawimy przed dzieckiem butelkę wody i coli, co wybierze? Mówi się, że woda nie ma smaku. Tymczasem w niektórych restauracjach spotkać możemy poza kartą win, kartę wód. Jedne lepiej podkreślają smak polędwicy, inne ryb a kolejne jagnięciny. Istnieje już zawód wodnego specjalisty :sommeliera. Corocznie w USA odbywa się festiwal degustacji wody International Water Casting Awards a najdroższą butelkę H2O sprzedano za 60 000 dolarów!  Thousand BC to woda wydobywana z lodowca (kosztuje ok 40 zł za 750ml). Tasmanian Rain to butelkowana woda deszczowa z Australii. Czy to snobizm i ekscentryzm czy też coś jest na rzeczy? Nie potrzeba butelki za pięćdziesiąt złotych żeby docenić smak wody. Wystarczy pobliskie źródło lub studnia głębinowa.

Rzeczy stają się długie w porównaniu z krótkimi czyli porozmawiajmy o powietrzu.

Zostawmy płyny. Czy smak może mieć ODDECH? Wczoraj w TV usłyszałem o programie do walki ze SMOGIEM. Mój kolega lekkoatleta nie może zimowymi wieczorami biegać bo w jego miejscówce NIE MA CZYM ODDYCHAĆ. Większość domów jest opalana węglem. Czyste powietrze jest towarem deficytowym. Czy przyszło ci kiedyś do głowy być wdzięcznym za ODDECH? W czasie ataku astmy głębokie tchnienie jest marzeniem chorego.  Gdy po raz pierwszy po cztero miesięcznej abstynencji wyjechałem w góry powietrze smakowało mi jak faworki babci.

Rower, siłownia, coca cola, podduszanie, woda i powietrze czyli co ma piernik do wiatraka?

Choć rozmieniłem temat wdzięczności na tzw drobne w rzeczywistości ciągle poruszam się dookoła czegoś istotnego.

Dlaczego jest mi źle?

Mój terapeuta mawia, że człowiek żeby docenić to co ma powinien się ZATRZYMAĆ. Tylko wtedy jest zdolny do głębszej refleksji nad swoim losem. Ale czy ja mam czas na przestój podczas gdy „tylu ludzi potrzebuje mojej pomocy” lub „muszę osiągnąć to czy tamto” albo”zarobić tyle a tyle” lub „grać taką czy inną życiową rolę”? Czy nie ucierpi na tym świat? Nie zawali się dzieło, które opiera się na moim działaniu? Czy nie zginą potrzebujący? Jest w końcu tyle ludzi i tematów, którym poświęcam własne życie……

Zacznijmy od tego, czy ja w ogóle potrafię zdjąć „nogę z gazu”? Czy nie czuję się nieswojo, gdy ” nic się nie dzieje”? Czy nie jest mi ŹLE Z SAMYM TYLKO SOBĄ? Może to właśnie zabija w mej głowie smak wody i zapach powietrza i nie pozwala zauważyć we własnym życiu jego wartościowych części? Przecież w pędzie można jedynie podziwiać monstrualnie formy.  Czy nie z  tego powodu wybieram szklankę coli zamiast wody, HMB pro, elektryczny rower czy duszenie zamiast piękna pocałunku? I choć każdy z nas „pędzi” przez życie na swój sposób łączy nas jedno: UCIEKAMY W TEN SPOSÓB OD SAMEGO SIEBIE.

Wzór na szczęście

Słyszałem gdzieś o wzorze na szczęśliwe życie. W 50 % zależeć ma od osobowości. W 40% od aktywności a tylko w 10% od warunków zewnętrznych danej osoby. Aż połowa to stała „x” i dwie zmienne „y” oraz „z”.  Ale o tym już w następnym wpisie.

grzegorz

12.0 Przebudzenie

Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.

Gdy byłem dzieckiem rodzice dowcipkowali sugerując, że wybiorą mi żonę. Numerem jeden była rówieśniczka z sąsiedztwa a to doprowadzało mnie do szału. Od czasu do czasu ciągle miewam koszmary senne, że biorę z nią ślub. Jaką ulgą jest wtedy wybudzenie gdy uświadamiam sobie, że leżę we własnym łóżku a nie stoję w kościele przed ołtarzem… Na szczęście to traumatyczne przeżycie nie zniechęciło mnie do małżeństwa. W ubiegłym roku wraz z żoną byliśmy w klubie abstynenckim. Po godzinie stwierdziłem, że czas do domu. Spojrzałem na zegarek, wstałem  i wyszliśmy. Za tydzień moja koleżanka powiedziała : Dlaczego nie zapytałeś partnerki czy ma ochotę już iść? Dlaczego zachowałeś się jak cham? Przemyśl to! I nagle złość z powodu krytyki rozpuściła we mnie jakieś pokłady zaślepienia. Wcześniej zachowywałem się tak miliony razy nigdy nie widząc w tym problemu. Teraz jak gdybym obudził się ze złego snu! \

Przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy niż kłamstwa. Fryderyk Nietzsche 

Muszę być kochany i lubiany przez moje otoczenie. Jeśli ktoś mnie nie ceni, będę nieszczęśliwy. Żeby uznać, że jestem w czymś dobry muszę robić to idealnie na tysiąc procent. Jeśli będę miał mniej pieniędzy będę się gorzej czuł. Mężczyzna i kobieta są z innej gliny, nigdy nie będą mogli się porozumieć.

Jakie przekonania ukształtowały i sterują twoim życiem?

W niektórych plemionach istnieje przekonanie o śmiertelnej mocy czarownika. Jeżeli ten wskaże czaszką delikwenta  tamten z czasem zapada na zdrowiu i umiera. Zdarza się, że schodzi z miejsca na zawał serca. To jednak nie czarodziej jest tu kilerem ale przekonanie o jego mocy. Często swoje niepowodzenia tłumaczymy fatalnym zbiegiem okoliczności, brakiem szczęścia lub wpływem osób typu: toksyczni rodzice, przemocowy partner, zły pracodawca itp. Tymczasem to nie ludzie i sytuacje kształtują nasze życie ale znaczenie jakie im przypisujemy.

Dlaczego myślimy, czujemy i postępujemy tak a nie inaczej?

Wszystko jest kwestią naszych poglądów. Pomyśl teraz nad ograniczającymi cię przekonaniami na własny temat. Być może wmawiasz sobie nieporadność, słabość, nieatrakcyjność. Być może uważasz siebie za kogoś gorszego? Być może sądzisz, że nie zasługujesz na miłość i nie spotka cię w tym zakresie nic dobrego. Może uważasz, że nie poradzisz sobie w życiu bez przemocowego męża czy toksycznej partnerki? Twierdzisz, że zmarnowałeś swoje życie i nie ma dla ciebie wyjścia?

Życie nieświadome nie jest warte tego, by je przeżyć. Sokrates

Które przekonania dodają ci siły i motywują do działania a które wysysają z ciebie moc? Pomyśl proszę nad tym. Za kogo się uważasz, jak oceniasz siebie, co z twoją wartością we własnych oczach? Przeanalizujmy na szybko jedno popularne założenie, że powinniśmy być lubiani. Zabiegamy o to przez całe życie. Czy potrzebnie? Statystyka uczy, że nawet w sytuacji gdy jesteśmy bezbłędni nie zadowolimy całości otoczenia. Wskaźnik 50% jest uważany za bardzo dobry wynik! Co faktycznie nam grozi gdy druga osoba nie odwzajemnia naszej sympatii? Nic! Wmówiliśmy sobie, że taka sytuacja jest zła i to wszystko.

Przebudzenie nie gwarantuje lepszego samopoczucia, jest jak okulary dla krótkowidza czy aparat słuchowy dla głuchoniemego. To co potem zobaczymy i usłyszymy wcale nie musi być przyjemne ani zabawne ale jest PRAWDĄ I RZECZYWISTOŚCIĄ.

Gdy spopularyzowano dowody Arystotelesa na kulistość ziemi część żeglarzy poczuła ulgę. Przestali się bać, że dopłyną do krańca świata i runą w czeluść. Inni natomiast poczuli strach, że pospadają wraz z okrętami  w kosmos gdy popłyną na południe czyli będą do góry nogami. Jak czujesz się ze świadomością, że akceptacja innych nie ma dla ciebie takiego znaczenia jak dotąd myślałeś? Czujesz ulgę czy strach bo nie wierzysz w oparcie w sobie samym? W której jesteś grupie żeglarzy? To pytanie tylko z pozoru jest banalne. Okazuje się bowiem, że wielu z nas nie chce nowej nieznanej świadomości. Boimy się zmian. I o tym również decydują stereotypy takie jak: lepsza stara bieda niż nowa.

Śniłem kiedyś, że jes­tem mo­tylem, i te­raz nie wiem już, czy jes­tem tym, który śnił, że jest mo­tylem, czy też jes­tem mo­tylem, który śni, że jest mną. Czuang-tsy,

To słowa taoistycznego filozofa z III wieku p.n.e Jak myślisz. Czy ty teraz czytasz ten tekst na jawie czy też o tym śnisz? Jaki jest dźwięk jednej klaszczącej dłoni? Czy nóż może ciąć sam siebie? Co się z stanie z zaciśniętą pięścią gdy ją nagle otworzysz? Czy można dosiąść dwóch koni i napiąć dwa łuki?  Te pytania to tzw KOANY popularne w filozofii ZEN. Duchowi przewodnicy próbują poprzez nie „otworzyć” ucznia i doprowadzić go do „przebudzenia”. Jedna uwaga Wioletki wystarczyła bym zaczął liczyć się  ze zdaniem żony. Czy brakowało mi wiedzy? Myślę, że chodzi o coś innego. Pamiętam ze studiów zakompleksioną koleżankę. Długie swetry. Ruda bezładna fryzura. Piegi. Okulary z denkami. Miła dla wszystkich ale nie dla siebie. Przepraszała że żyje. Pewnego dnia zobaczyłem ją na korytarzu odmienioną.Wyprostowane włosy, szkła kontaktowe, mini, szeroki uśmiech i prosta sylwetka.  Zmieniła się z dnia na dzień, z chwili na chwilę…..a jej koanem był mężczyzna, który jednym zdaniem odmienił jej życie.

Przez ponad dwadzieścia lat destrukcyjnie piłem alkohol. Każdego roku poprzez różne sytuacje i ludzi dostawałem setki ostrzeżeń. Nie odnosiłem tego do siebie. Nie widziałem problemu. Na terapię zgłosiłem się z powodu ultimatum żony. Jednym ze sposobów leczenia było tam pisanie prac na zadane tematy. Któryś z  tekstów zakończyłem nieznanym mi wcześniej fragmentem Modlitwy o Pogodę Ducha. Moja rozprawka była buńczuczna, samolubna i nie uczciwa. Grałem tam twardziela. Czytałem ją pewnym siebie głosem i nagle gdy doszedłem do skopiowanego tekstu modlitwy nie wiedząc czemu rozpłakałem się jak bóbr! W jednej sekundzie dotarło do mnie, że ciągle kogoś udaję, gram, manipuluję. I nie chciałem już takiego życia!

Myślę, że to co nazywamy PRZEBUDZENIEM podobnie jak potrzeby fizjologiczne nie jest aktem na zawołanie. Tak jak nie można się zmusić do czkawki, ziewania czy sikania w lesie tak nie da się wywołać w sobie stanu oświecenia. Z tego powodu mówimy o akcie DUCHOWYM a nie fizycznym czy psychicznym. Nie wiem dlaczego u jednych lata medytacji nie dają tego co u innych minuta rozmowy. Nasz program jest prosty. Modlimy się rano i wieczorem. Telefonujemy do siebie. Chodzimy na mitingi. Czytamy aowską literaturę. Służymy sobie w grupach. I pośród tych sugestii zauważamy jak budzi się w nas w niewyjaśniony sposób nowe życie, nowe szczęście i nowa wolność. Niesamowite…………

Kiedy uzyskasz poczucie prawdy – zmienisz się. Jeśli o niej tylko wiesz i jeśli jest ona wyłącznie w twojej głowie – zmiana się nie dokona. Anthony de Mello

grzegorz

11.7 Wola Boża

Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.

Czy Japończyk, czy Rosjanin, pisząc swój testament, umieszcza tam ważne zdanie: Moją Wolą jest aby…… Żaden Sąd nie ma problemów z interpretacją tego sformułowania. Każdy tłumacz przysięgły dokona jednoznacznej transkrypcji takiego zapisu na dowolny język obcy. Jest takie popularne w Polsce powiedzenie:„wziął nogi za pas i uciekł”. Jeśli przełożymy je dosłownie na angielski……jak zrozumie to cudzoziemiec?

„Przepływamy przez życie łodzią. Kapitanem jest Bóg. My jesteśmy tylko od wiosłowania.” „Dlaczego często kłopoty dopadają dobrych ludzi? Czyż na wojnie najtrudniejsze zadania nie dostają najwybitniejsi żołnierze?”  ”Mam starać się z całych sił ale rezultat zależy nie ode mnie. Porzućmy oczekiwania”. To są  smsy, które otrzymuję od znajomych alkoholików. Boża Wola jawi się w nich jako plan wobec człowieka, pomysł lub lepsze rozwiązanie. Niektóre grupy AA na koniec Modlitwy o Pogodę Ducha dodają wers: Niech się dzieje wola Twoja a nie moja Panie”. Co to właściwie znaczy?

….nie należy nikogo uszczęśliwiać na siłę.  Boża wola to nie jest  ”mieszanie człowiekowi szyków” Gustaw Herling Grudziński

Kiedyś rodzice wybierali dzieciom mężów i żony. Do dziś zdarza się, że sugerują szkołę, zawód czy nawet pasje. Czy to dobrze, gdy ktoś steruje twoim zachowaniem? Mówi jak masz postąpić i do tego cię wyraźnie skłania? Czy to dobrze, gdy ktoś narzuca ci kogo kochać, przerywa twoje związki i wymusza na tobie „jedyne słuszne myślenie”? Nawet dla twojego dobra i gdy z całą pewnością wiadomo, że ma rację. To dobrze?

Nadopiekuńczość w każdej formie przynosi tylko szkody. 

Człowiek uczy się najwięcej nie wtedy gdy osiąga sukces, ale gdy popełnia błąd. Nie gdy jest mu lżej, ale ciężko… Dzieci, którym rodzice piszą w domu prace z polskiego słabo radzą sobie na klasówkach. Co się dzieje, gdy matka mówi córce w jakim stroju ładnie wygląda? W dziewczynie nie rozwija się poczucie własnej wartości. Nie umie polegać na sobie, nie ufa własnym gustom. Może być ofiarą w szkole oraz każdym związku. Całe życie, będzie żebrać o aprobatę. A wszystko dlatego, że mamusia dobierała jej sukienki w podstawówce. Z drugiej strony, zbyt surowe wychowanie także zaburza osobowość. 

Trudności i cierpienie nie są nigdy karą czy złym fatum, ale naturalną częścią dydaktyki życia. 

W XIX wieku Henry Ford skonstruował samochód. Volt prąd elektryczny a J.King pralkę do prania. Czy znasz choćby jednego konstruktora, który świadomie stwarza trudności dla swoich własnych dzieł? W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku powstała nowa rasa kota: Ragdoll. Czy myślicie, że kalifornijska hodowczyni An Baker celowo szkodziła swej hodowli by wzmocnić genotyp? Tak się nie postępuje. Wręcz przeciwnie. Oczywiście pokonywanie kłopotów wzmacnia każde nowe rozwiązanie, ale nikt ich sztucznie nie wymyśla. Życie samo zatroszczy się o to. „Dość ma dzień swojej biedy”. Mt 6,34

Bóg nie jest treserem, a życie to nie cyrk.

Jesteśmy na takim etapie ewolucji, w którym do większości zagadnień podchodzimy zmysłowo. Stąd popularność definiowania Woli Boga w kategoriach fizycznych jako scenariusza mojego ziemskiego życia. 

Nadużywanie i zakłamywanie wzniosłych pojęć.

W Moskwie działa bojówka prawosławnych chrześcijan o nazwie: Boża Wola. Czym się zajmuje? Prześladuje homoseksualistów tłumacząc, że przemoc wobec gejów: jest miła Panu! Żołnierze Wermachtu paradowali z napisem Gott mit uns! A Hitler przekonywał wszystkich, że wolą Boga jest nazistowski świat! W XVII wieku hordy tatarskie pustoszyły Europę w imię Allacha. W średniowieczu natomiast organizowano z podobnych pobudek krucjaty z tym, że przeciwko arabom. To ewidentne przykłady zakłamania, które nie wymagają komentarza. Jestem jednak równie ostrożny z szastaniem Wolą Bożą na mniejszą skalę w życiu osobistym, zarówno wobec nagłych zmian czy życiowych tragedii.

Lepiej być pokornym niedowiarkiem aniżeli pysznym wierzącym.

W czasie ostatnich obchodów Powstania Warszawskiego,  proboszcz mojej parafii opisując tragedię tych dni zapytał: jak Bóg mógł na to pozwolić? I zaraz dodał, że to KARA za grzechy tego miasta……Po prostu mnie zatkało!!! Gdy miałem osiem lat przeczytałem napis na nagrobku zmarłego trzylatka: „Bóg tak chciał”. Pomyślałem wtedy, że to niemożliwe!!!!! Dziś mam 48 lat i myślę identycznie.

Nie jesteśmy istotami cielesnymi posiadającymi duszę. Jesteśmy istotami duchowymi posiadającymi ciało. Teilhard de Chardin

O ile łatwiej jest mówić bzdury niż powiedzieć: „Nie mam pojęcia!” „Nie rozumiem tego”  To źle, gdy tracimy szacunek do TAJEMNICY i za wszelką cenę próbujemy dawać banalne i żenujące wyjaśnienia. I nie mam teraz na myśli księdza ani kamieniarza od nagrobnego napisu, ale ciebie i siebie. Mamy taką tendencję, by opisywać rzeczywistość w techniczny zero jedynkowy sposób. O ile prawdziwszy byłby napis na grobie dziecka: Dlaczego Panie? Żywię przekonanie, że Boża Wola to nie są nuty. To nie rola rozpisana dla mnie na każdy dzień. Dlaczego? Bo człowiek jako najwyższe stworzenie ziemi, nie może być niczym telewizor na pilota czy mysz w labiryncie.

Nie jestem tym kim jestem, lecz jestem tym kim nie jestem.

Osobiście od tej myśli Kanta wolę cytowanego już Chardina. Oba teksty jednak, otwierają  DUCHOWE spojrzenie na temat tego wpisu. W tym znaczeniu, Boża Wola jest czymś głębszym, aniżeli obiadowe menu.

Poznaj Siebie

To zdanie było wyryte na łuku antycznej wyroczni Delfickiej. Kim Jestem? Oto zadanie dla człowieka. Rozwikłać łamigłówkę własnego jestestwa. Jakie mam zalety i wady? Jaką mam strukturę osobowości? Jak funkcjonują moje uczucia? A może właśnie Kim Jestem na podstawowym poziomie w znaczeniu duchowym? W czasie górskich wędrówek zawsze mam wodę i ciepłe okrycie. Co jest najlepszym ekwipunkiem duchowym? Jest to: ŚWIADOMOŚĆ !

Czym jest Moja Wola?

Z pewnością nie jest MOJA! Nie należy do mnie! Wszystko to co spontanicznie przychodzi mi do głowy wcale nie jest wolnym wyborem. Jest perswazją mojego wychowania, nabytych przekonań, doświadczeń i wdrukowanych we mnie poglądów. Moje reakcje podyktowane są moją przeszłością. Jestem niczym maszyna sterowana przez chaotyczny program komputerowy. To smutne ale prawdziwe. Reaguję nie tak jak bym sobie życzył ale tak jak zmusza mnie do tego moja uwarunkowana natura. Po za tym, my alkoholicy mamy dodatkowo chorobę w głowach! Nie dość, że mechaniczni to do tego jesteśmy jeszcze psychicznie wypaczeni przez pijaństwo. Myślę i planuję wyłącznie to co podpowiada mi egoistyczny Umysł. Oto odkrycie! Gdy dumnie uważam, że bronię MOJEGO ZDANIA, to warto wiedzieć że to nie jest MOJE ZDANIE. Tu nie ma „mnie”. Ja o niczym nie decyduję. Na każdy bodziec reaguję automatycznym myśleniem a to wywołuje określone uczucia, które skutkują zawsze takim samym zachowaniem. Czy takie ma być życie? Nie! To dlatego: Niech się dzieje Twoja wola a nie moja Panie! 

Czym jest zatem Wola Boża?

Jest odwrotnością. Jest WOLNOŚCIĄ. Jest nieuwarunkowana. Jest czystą MOŻLIWOŚCIĄ. Jest intencją szczęścia dla człowieka. Energią powodzenia. A jeśli czymś w szczegółach to bezinteresownym ŻYCZENIEM, by każdy odkrył swoje talenty i rozwinął je. By UWIERZYŁ w  S I E B I E! Rozpoznał własną godność i wartość, a nie to co ma jeść na śniadanie, gdzie pracować i z kim się przyjaźnić.

Bardzo łatwo, w ferworze poczucia misji i natłoku uczuć, mówiąc o Bożej Woli, faktycznie spełniać ukryte zachcianki własnego EGO. Bardzo łatwo pomylić Boże Przewodnictwo z lenistwem, niecierpliwością, nietolerancją i brakiem wytrwałości. Bardzo łatwo brak wiary w siebie kompensować sobie metafizyką. Bardzo łatwo z Boga uczynić nowy narkotyk a z wiary kompulsywny odruch.

Niech się dzieje wola twoja a nie moja Panie.

Obyśmy posiadali świadomość siebie i przyczyny świadomości siebie. Obyśmy posiadali wiarę w siebie i przyczyny wiary w siebie. Obyśmy żyli TU I TERAZ wolni od żalu przeszłości i strachu o przyszłość.

„Przepływamy przez życie łodzią. My jesteśmy STEREM i OKRĘTEM. A Bóg? A Bóg to WODA i WIATR!”

grzegorz

11.6 Modlitwa o rower i deszcz

Kiedy byłem dzieckiem co wieczór modliłem się o rower. Potem uświadomiłem sobie, że Bóg nie działa w ten sposób, więc ukradłem rower i modliłem się o przebaczenie. 

Promieniowanie elektryczne

Co ma wspólnego  kuchenka mikrofalowa, telefon komórkowy, dwa moje koty, ja i ty? Wszyscy jak leci wytwarzamy promieniowanie magnetyczne. Zaskoczony? Każdy człowiek niczym antena generuje fizyczną częstotliwość. Zatem, która część naszego ciała daje najsilniejsze elektro pole? Wydaje się, że głowa z racji mózgu. Tymczasem….no mam nadzieję, że nie myślisz iż chodzi o krocze! Jest to SERCE. To tu na wysokości klatki piersiowej nauka odnotowuję najsilniej działającą w człowieku energię.

Eksperymetnt https://www.youtube.com/watch?v=gpDOhRiwR1M 

Weź cytrynę, dwa słoiczki i flamaster. Przekrój owoc na dwie połówki. Wrzuć do słoików. Na jednym napisz słowa: miłość, dobro i radość. Na drugim: nienawiść, pycha, zawiść. Dobry słoik postaw obok biblioteczki z książkami. Codziennie patrz na niego trzy razy przez chwilę, czytając wypisane słowa. Zły słoik postaw obok telewizora i nie poświęcaj mu żadnej uwagi. Po dwóch miesiącach…….zły spleśnieje a dobry bedzie krystaliczny.

Zrelaksowane DNA

Specyficzne rodzaje uczuć i emocji mają moc zmiany nie tylko owoców cytrusowych ale i kształtu DNA w naszych ciałach. To taka wewnętrzna technologia szczęścia lub nieszczęścia. W obecności miłości, współczucia, wybaczenia i pokoju DNA człowieka jest najbardziej efektywne. Ten stan wzmacnia nasze reakcje immunologiczne. W obecności nienawiści, gniewu, zazdrości DNA traci reakcje odpornościową.

Radioaktywność DNA

Czasem czujesz się nieswojo w towarzystwie kogoś kto cię wcale nie atakuje lub przeżywasz radość siedząc obok osoby , która nawet nie zwraca na ciebie uwagi. Wokół każdego ludzkiego serca kształtuje się pole elektromagnetyczne na odległość do 2,5 metra. Ma to bezpośredni wpływ nie tylko na nas samych ale i na zewnętrzny świat.

Mowa serca

Podekscytowany człowiek wytwarza najsilniejszą możliwą sobie energię. Dlatego, wszelkie uczucia są najdonośniejszym głosem osobowości,  jakim możemy świadomie lub nie oddziaływać na świat wokół. Są jakby automatycznym i nieustannym WOŁANIEM, które modeluje rzeczywistość zgodnie z sygnałem.

Uczucia i emocje to nie to samo

Uczucie to odczuwany ale nie wyrażany stan psychiczny. Emocja zaś jest przeżywaniem danego uczucia w gestach, postawie, mimice lub myślach. Gdy w jakąś myśl wpompujemy konkretne emocje to mamy do czynienia z silnym uczuciem.

Sportowcy w ramach treningu wizualizują rywalizację. Wyobrażają sobie każdy ruch a potem sukces i odbiór nagrody. Starają się wzbudzić w sobie uczucie sportowej wygranej. Czy w ten sposób należy stawać przed Stwórcą, z uczuciem  tego czego pragniesz doświadczyć? Czy chodzi o to by także przez Serce a nie tylko Usta zbliżać się do Sił Wyższych? Czy Język wiary może być niemy i nie lingwistyczny?

…prosząc jedynie o poznanie jego woli wobec nas i o siłę do jej spełnienia

Przeczytałem kiedyś u amerykańskiego badacza duchowiści Grega Bradena następujący tekst: „Kiedy byłem mały, starszyzna przekazała mi tajemnicę modlitwy. Najpierw musimy wywołać w sobie uczucie tego, czego pragniemy doświadczyć. Modlitwę zaczyna  uczucie wdzięczności za wszystko, co jest i  co przeminęło. Kiedy modlimy się słowami o deszcz. To deszcz nigdy nie nastąpi. Ponieważ w chwili gdy prosisz by coś się pojawiło ,właśnie potwierdzasz że to nie istnieje w tym momencie I w ten sposób bezwiednie wzmacniasz te same warunki ,które chciałbyś zmienić. Kiedy modlisz się słowami o zdrowie. To zdrowie nigdy nie nastąpi. Ponieważ w chwili gdy prosisz by coś się pojawiło ,właśnie potwierdzasz że ono nie istnieje w tym momencie. I w ten sposób bezwiednie  wzmacniasz te same warunki ,które chciałbyś zmienić. Dlatego kiedy się o coś modlę zamiast mówić zaczynam czuć uczucie tego jak to cudownie mieć to o co proszę. W ten sposób otwieram drzwi dla możliwości sprowadzenia mojej prośby do mojego świata a Bóg mi w tym obficie błogosławi. ”. Greg Braden Modlitwa o deszcz

Co ja o tym wszystkim myślę? Po pierwsze EWOLUCJA

Człowiek choć istnieje  od prawie miliona lat to nie jest stworzeniem SKOŃCZONYM. Jest w ciągłej ewolucji. Cały czas zmieniamy się fizycznie, psychicznie, społecznie jak i duchowo. Od ilu lat posługujemy się językiem mówionym ? Od ilu lat modlimy się do Sił Wyższych? To wszystko kropla na osi istnienia homo sapiens. Nie wykluczam, że już za 100 lat forma modlitwy przybrac może jakąś nową postać.

Po drugie: KOMUNIKACJA NIEWERBALNA

W komunikacji międzyludzkiej siedemdziesiąt procent przekazu to sygnały niewerbalne takie jak: wygląd rozmówcy, ubranie, wzrost. Kolejne 23 to forma przekazu a jedynie siedem procent to treść wypowiedzi. Mówiąc prościej słowa to mały pikuś. Liczy się zachowanie, gesty, barwa głosu, mimika twarzy i…..to „coś”..Jak to teraz przeniesc na komunikację ludzko- boską? Może właśnie wprost?

Ten wpis rozpocząłem prowokacyjnie. Na zakończenie powiem równie przewrotnie, że bardziej skłania mnie do głębszej refleksji nad modlitwą historia z rowerem czy ” deszcz Bradena” niż większość znanych mi teorii. Bardzo łatwo jest, szczególnie alkoholikowi traktować Boga jak osobę WSPÓŁUZALEŻNIONĄ, która zna mnie „na wylot”, nie może beze mnie żyć, wie czego pragnę, wszystko za mnie zrobi łącznie z tym, że nawet pomodli się do Samego Siebie w mojej intencji.   :-)

Jesteśmy od­po­wie­dzial­ni nie tyl­ko za uczu­cia, które mamy dla in­nych, ale i za te, które w in­nych budzimy. Stefan Wyszyński

Człowiek jest istotą o wiele bardziej skomplikowaną niż dźwig portowy czy kostka Rubika. Dlatego tak ważną rzeczą jest OTWARTOŚĆ UMYSŁU i zdolność krytycznego myślenia. I dotyczy to tak samo teorii strun Einsteina jak i zagadnień natury duchowej. A wszystko po to,  by serce mogło promieniować tym co najlepsze jak najbardziej donośnie!

 

grzegorz

9.1 Słoń w składzie porcelany czyli egoizm przeprosin i zadośćuczynień.

…z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.

Gdy we wściekłości złamię komuś szpadel nie ma kłopotu z naprawieniem szkody. Odkupuję nowy  i po sprawie. Jeśli jednak złamię w bójce komuś rękę? A jeżeli złamię czyjeś serce?

Pewien człowiek przeprosił swego kolegę za to że 10 lat wcześniej przespał się  raz z jego żoną. Czy postąpił uczciwie? Kierowca autobusu regularnie okradał pracodawcę na paliwie. Po latach postanowił przyznać się do tego i oddać pieniądze. Ponieważ była to spółka skarbu państwa, zaewidencjonowanie takiego zwrotu groziło  zwolnieniem kilku jego przełożonych jak i wszczęciem kontroli wobec innych kierowców. Czy na tym polega zadośćuczynienie? Mówi się, że PRAWDA jest niczym oręż i balsam w jednym. Że „odcina” i leczy ranę. Przeproszona za pijackie ekscesy kobieta w ramach zadośćuczynienia poprosiła męża o szczere wyznanie co do jego uczciwości małżeńskiej. Gdy przyznał się do niewierności dopytała o szczegóły: z kim, gdzie i kiedy.  Dziewczyna popadła w ciężką depresję, bo na liście była jej szefowa oraz rodzona siostra a najczęściej działo się to w ich domowej sypialni….. Od czasu do czasu słyszę o kontrowersyjnych pomysłach przeprosin. Skąd biorą się takie szalone wizje?  Poruszając zagadnienia „prawdy” przychodzą mi na myśl słowa filozofa i księdza Józefa Tischnera. Mawiał on, że nie istnieje jedna a  trzy prawdy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda! Nic dodać nic ująć.

Opatrzność Boska

Nie mam wątpliwość co do tego, że nie jestem fenomenem kosmosu i istnieje wyższa ode mnie siła. Nie sądzę jednak, że Bóg jest osobą Współuzależnioną! Czyli taką, która będzie poprawiać moje błędy. To nie jest żona przejmująca na siebie moją odpowiedzialność. To nie jest nadopiekuńcza matka chroniąca mnie od konsekwencji moich czynów! Stwórca jakkolwiek go rozumiem nie ma obsesji na moim punkcie!

Zabijajcie wszystkich! Bóg rozpozna swoich!

Duchowny Achmad wyznał, że będzie walczył  przeciw nie wiernym Szwedom dopóty nie uznają Allaha za  Boga. Nie ma przy tym skrupułów bo jest pod bożym kierownictwem. Dlaczego siłą narzuca innym islam? Dla ich dobra! W XIII wieku we Francji wojska papieskie dopuściły się bestialskich prześladowań kościoła „katarów”. W 1209 r. po zdobyciu miasta albigensów Béziers, gdy zapytano legata papieskiego, jak odróżnić heretyków od katolików miał odpowiedzieć: „zabijajcie wszystkich! Bóg rozpozna i cudownie ocali swoich”.

Znam wiele sytuacji gdzie alkoholicy próbują uwolnić się od wyrzutów sumienia zadając swoją „prawdą” wiele niepotrzebnego bólu a wszystko pod hasłem”dobra” i „oczyszczenia” oraz  opieki Siły Wyższej. Takie  działanie jest dla mnie  przejawem powołania do bycia ekstremistą albo sygnałem braku równowagi psychicznej. Ryszard Kapuściński pisze w „Imperium” : Światu grożą trzy plagi: plaga nacjonalizmu, rasizmu i religijnego fundamentalizmu. Mają one wspólny mianownik- irracjonalność. Do zarażonego nimi umysłu nie sposób w ogóle dotrzeć.

Fanatyzm powstaje na intelektualnych uproszczeniach, egoizmie i uczuciach! Z pojęcia „Siła Wyższa” tak samo łatwo zrobić sztandar Krucjaty  jak  napis na dropsach! My alkoholicy mamy tendencję do „uciekania” w ręce zewnętrznej opieki by w rzeczywistości zrzucić z siebie odpowiedzialność. Wszystko w ręku Boga….jeśli Bóg pozwoli…..Te słowa wcale nie muszą być wyrazem pokory a wręcz przeciwnie. To oczywiste, że życie jest bardziej dynamiczne niż nasze plany ale byłbym ostrożny z kultywowaniem wyobrażenia o nim jako teatrze lalkowym w którym Opatrzność pociąga za wszystkie sznurki i poprawia nasze błędy. Człowiek posiada wystarczający ekwipunek by był za siebie odpowiedzialny i podejmował rozsądne decyzje. Nie po to Stwórca dał nam szare komorki, psychikę i ducha byśmy teraz mieli ze strachu, głupoty lub wygodnictwa nie posługiwać się tymi możliwościami.

Czasem zamiast przepraszać lepiej jest nie zrzucać z siebie tego ciężaru ale nosić go w sercu właśnie w ramach zadosćuczynienia. Bo jak pisze Elizabeth Silver w powieści „Przed egzekucją”: ”Niektóre przeprosiny to tak naprawdę tylko małe zielsko, które wyrasta na pomnikach i nagrobkach. Ciągle wraca, ale nigdy nie przestaje rujnować tego, na czym rośnie”. 

grzegorz

8.1 Stałem się gotowy naprawiać to co zepsułem

Zrobiliśmy listę osob które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim. 

Gotowość…..ten bezokolicznik jest  rozumiany  jako  ”chęć” do działania. Można jednak  nie mieć ochoty na poród, ale być do niego gotowym biologicznie.

Gotowość to nie uczucie.

Czy jeśli czuje się skrępowany i wystraszony w związku z przeproszeniem swojej ofiary to znaczy, że mogę to odłożyć i poczekać? Takie uczucia są czymś  normalnym w momentach prośby o darowanie win. Gdybym nie był tym stremowany oznaczałoby to, że jestem nienormalny!

Gotowość jako świadomość 

Nieuporządkowana przeszłość burzy teraźniejszość i przyszłość. Jest niczym zgnizlizna, próchniejący ząb. Nienawiść ofiar jest gorsza aniżeli armatni ostrzał  a nasze wyrzuty sumienia są jak codzienne „hara kiri”. Uświadomienie sobie tego stanu automatycznie wprowadza nas w GOTOWOŚĆ do  naprawiania przeszłości. Trzeba zakończyć ten chory stan!

Zadośćuczynianenie

Może lepiej nie rozdrapywać zabliźnionych ran i nie wracać do bolesnych zdarzeń? Jeśli mamy zadać tym komuś ból to tak. Bzdurą jest stanowisko, że zawsze należy mówić prawdę nawet tę najgorszą a sterowanie sytuacja zostawić Opatrzności. To nie Siła Wyższa ma tu dzialać ale JA!!!. Ja samodzielnie od początku do końca jestem odpowiedzialny za DOJRZAŁE wykonanie tego trudnego kroku. Uważam że Pan Bóg w tym kroku odkręca nam kółka boczne od rowerku i wycofuje się  daleko do nieba pozwalając nam działać na włanse konto.

Gotowość jako Odpowiedzialność

Nie rzecz w tym czy wstydzę lub obawiam się z kimś rozliczyć za przeszłość ale w tym, że wiem iż jestem za to osobiście odpowiedziany. To jest  mój obowiązek moralny i moje duchowe zadanie.Podoba mi się powiedzenie, że trema  jest miarą odpowiedzialności za to co zamierza się zrobić.

Epilog: Pokaż mi  ”czerwień”. 

Czy możesz pokazać mi palcem  ”czerwień”? Nie pytam o czerwoną sukienkę, czerwony samochód, czerwone kozaki ale „czerwień”. To może spróbuj pokazać mi „czerwień” gdzieś w przyrodzie? No tak ale to jest czerwona róża, biedronka, czerwone maki, czerwony tulipan  a ja pytam o „czerwień”. ????? Wymyśliłeś i pokazujesz mi czerwony proszek? To nie jest czerwień lecz pył w czerwonym kolorze! To samo dotyczy farby w tubce i sprayu. Jesteśmy zaprogramowani  do rozpatrywania koloru zawsze kategoriach przedmiotów i zjawisk. Czy nie podobnie jest z „gotowością”, którą rozpoznajemy wraz z chęcią, motywacją, potrzebą lub smutną koniecznością do zrobienia czegoś? Więc pokaż mi „gotowość”?

pozdrawiam

grzegorz alkoholik

8.0 Gotowość do przeprosin i naprawy wyrzadzonych krzywd dzięki pogodzeniu z samym sobą.

Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.

pobrane

Lista zobowiązań moralnych

Wyrzuty sumienia i pretensje za to co zrobiłem i co zaniedbałem prowadzić mogą do zapicia, choroby psychicznej lub na stryczek. Zauważylem, że niezależnie od  tego czy wspominałem konkretne sytuacje, niechlubna przeszlość zawsze ciążyla mi moralnie i duchowo. Czy może być jakiś sposób na pozbycie się tego balastu? Dla mnie alkoholika jest to : Program dwunastu kroków ze sponsorem. Ważnym jego etapem jest rozliczenie się z własną przeszłością czyli gotowość przeposin i naprawienia wyrządzonych szkód. Rozpoczyna je zrobienie listy osób, które skrzywdziłem.

Od ilu klapsów zaczyna się przemoc wobec dziecka?

Gdy pierwszy raz usłyszałem czytany krok ósmy miałem problem by na jego liście zapisać więcej niż jedną osobę. Dlaczego? Odpowiedź kryje się w powyższym podtytule. Myślałem, że żeby mówić o agresji wobec dzieci to trzeba je „katować”! Tymczasem przemoc zaczyna się od pierwszego klapnięcia malucha w tyłek! Od pierwszego! Terapeuta zapytał mnie kiedyś czy byłem sprawcą przemocy domowej. Odpowiedziałem, że NIGDY!  Dopytał: czy krzyczał Pan kiedyś na żonę? Groził jej palcem? Czy zdarzyło się Panu zabrać kiedyś żonie kartę kredytową? Wydzielać jej pieniądze, nie pozwalać korzystać z samochodu?  Nie tylko stosowałem przemoc ekonomiczną. Wyśmiewałem  pasje mojej partnerki, drwiłem z jej zainteresowań, krytykowałem jej koleżanki a nawet ulubionych wykonawców muzycznych. Poza tym znęcalem sie nad nią psychicznie milczeniem. Nieodzywałem sie tygodniami robiąc groźne miny. Raniłem żonę swoią oschlością i chłodem.  Za takie numery dzielnicowy założyłby mi całą talię niebieskich kart!

Gdy przeszedłem z poziomu słuchania kroków do realizowania, na czwartym etapie wiedziałem już, że lista osób które skrzywdziłem wykroczy poza ilość palców u rąk i nóg.

Dlaczego zadajemy innym ból?

W dzieciństwie często słyszałem, że jestem niezdarą, nygusem, płaczkiem, mazgajem lub gamoniem!  Terapeuta powiedział mi, że zranienia, których doświadczamy regularnie jako małe dzieci tworzą w nas głębokie urazy wyznaczające nam sposób traktowania innych ludzi. Będąc zranionym spontanicznie krzywdzę innych. I by się zgadzało. Często odreagowywałem upokarzając moją rodzinę.

A jeśli nie przeproszę i nie wybaczę ?

Skoro przemocowość  jest następstwem doznanej krzywdy to wraz z ofiarami jedziemy na tym samym wózku. Ofiary nienawidząc sprawców same stają się nimi. Sprawcy żywiąc urazy do swoich krzywdzicieli odreagowują na innych. Aby przerwać te przeklęte błędne koło ktoś musi wykonać ważny pierwszy ruch. Stając do ósmego kroku wiedziałem, że mam możliwość zatrzymania odbijającego się od dawna pomiędzy mną a innymi ludźmi ZŁA. Postanowiłem zniwelować ten wzorzec obecny w mojej rodzinie, wygasić go by nie pogrążał dalej moich synów, potem wnuków i w koło macieju!

Przebaczenie rozpoczyna się od samego siebie.

Łatwo z tego  aktu akceptacji  zrobić próżny gest. To oczywiste, że krzywdzimy sami siebie ale lista krzywd z własnym nazwiskiem na pierwszym miejscu mówi, że coś poszło nie tak w kroku czwartym. Przebaczyć sobie – to nie znaczy współczuć w użalający sposób. Chodzi o to, by przyjąć siebie samego w pokorze. Żadne moje ograniczenie i żaden mój zły czyn nie może być powodem autonienawiści ale i toksycznego rozczulania się nad sobą. Jeżeli nie mogę patrzeć w lustro lub ciągle biadolę jak to zmarnowałem sobie i innym życie daleko mi do kroku ósmego! Pomijam przypadek gdy wywyższam się niechlubną przeszłoscią na zasadzie: ja to dopiero piłem, biłem, kradłem i krzywdzilem!!! Co świadczy o byciu na ujemnym poziomie rozwoju w tzw. czarnej d**ie!

Gołym okiem widać jaki kto ma stosunek do siebie.

Agresja, złośliwość, uskarżanie, lamentowanie i żałosne jęczenie nad swym losem. Oto zewnętrzne znaki wewnętrznego konfliktu każdego człowieka. Jeśli w stosunku do samego siebie braknie mi pokory pierwszego kroku, nigdy nie stanę na własne nogi i nie uwierzę w swoje możliwości. Będę za to się kajał i nienawidził, obwiniając za wszystko cały świat lub samego siebie a wszystko zależnie od nastroju! Takie samobiczowanie nie daje nic dobrego a niestety wzmacnia tylko moje samolubstwo i często jest zakonspirowanym przejawem pychy.

Trzeba być dla siebie dobrym

Mówi się, że nie można kochać innych jeśli nie kocha się siebie. Długo uważałem, że kocham moją żonę bo byłem o nią zazdrosny, ale czy na tym polega miłość? Zasypywałem dzieci drogimi prezentami i wykłócałem się z ich  nauczycielami.To jednak nie była miłość ale nadopiekuńczość chorego pysznego człowieka, który potajemnie szpiegował swoje dzieci czytając  ich smsy i maile. Czy to wynikało z dobra? Nie! Było odzwierciedleniem nieufności do samego siebie.

Jestem jaki jestem

Moja niechlubna przeszłość, jakakolwiek by nie była, nie musi rujnować mojej przyszłości. Wszystko zależy od tego jak zachowam się dziś! Patrząc trzeźwo na moje wybryki wiem, że wtedy nie byłem zdolny do niczeo innego. Mam szczęście, że nie skończyło się gorzej. Ta sama głowa, która gdy piłem podsuwała mi  fatalne pomysły dziś wolna od etanolu namawia mnie do zadośćuczynienia moim ofiarom. Niezła sytuacja! Moje ego niegdyś nastawione na prózność i samolubstwo  dziś zachęca mnie do myślenia o innych. Dobre!

Codzienne Himalaje

Alpiniści pokonując trudne przejścia wykuwają często czekanami stopnie w lodzie. Ułatwiają sobie w ten sposob nie tylko wejście ale chronią się przed niebezpieczeństwem upadku w czasie zejścia. Ósmy krok to ważny poziom dla dalszej wędrowki. Powinien być mocnym oparciem na wypadek załamania wewnętrznej pogody ducha!

grzegorz

7.4 Nasze największe BRAKI

Zwróciliśmy się do niego w pokorze aby usunął nasze braki.

puzzleJestem ładną osiemnastoletnią dziewczyną. Mam rodzinę, przyjaciół, dobrze się uczę. Wielu mnie podziwia. Ja jednak patrzę na to obojętnie.Sama nie wiem, dlaczego nie mam radości i chęci życia? Czuję, że czegoś mi brak do bycia spełnionym ale sama nie wiem czego. Moje życie wewnętrzne jest smutne i szare. Patrzę na innych i wydaje mi się, że niektórzy ludzie są tacy super, mają  znajomych, każdy ich lubi. Jestem niezadowolona z siebie i z tego, jak żyję. Chciałabym to zmienić, ale nie wiem sama, za co się zabrać. 

To przedruk  internetowej wypowiedzi. Nastolatka wchodzi w dorosłość z poczuciem braku sensu. Gdy byłem w tym wieku myślałem tak samo. Niestety nie było wtedy  facebooka i forów tematycznych. Chodzenie do psychologa graniczyło z nienormalnością. Brak radości życia zaspokajałem więc domową metodą: przy pomocy alkoholu.

Życie mówi do nas językiem natury i nie zawsze wprost.

Gdy puchną ręce i nogi wiadomo, że brakuje nam potasu. Będąc chronicznie zmęczonym warto sprawdzić poziom żelaza. Drgające mięśnie czy powieki, są sygnałem braku magnezu. Idę wtedy do apteki. Kupuję Mg z witaminą B6. Ograniczam kawę, mocną herbatę.

Brak wytchnienia i spokoju tak charakterystyczny w całym okresie mojego picia nigdy nie uważałem za jakiś sygnał głębszego problemu lecz zachętę do zrelaksowania się alkoholem. To tak jakby drgające powieki leczyć podwójnym porannym espresso. Piłem by być spokojnym i wyluzowanym, ale w rezultacie tylko wzrastało we mnie napięcie. Po czasie dowiedziałem się, że alkohol jest w rzeczywistości LĘKOTWÓRCZY.

Życiowe sygnały są jak orzechy, sedno jest dopiero w środku łupiny.

Brak biletu PKP może świadczyć o braku pieniędzy lub pośpiechu. Brak wykształcenia o niskim IQ lub trudnym dzieciństwie. Brak tchu mówi o zmęczeniu ale czasem o chorobie. Brak miesiączki nie zawsze oznacza ciążę a brak wzwodu nie koniecznie określa impotenta. O czym mówi BRAK RADOŚCI  ŻYCIA? Brak SENSU? Brak poczucia spełnienia? Brak poczucia własnej wartości? Brak Siły? Brak celu?  Brak opanowania? Brak nadziei? Brak pieniędzy, wykształcenia, odwagi, ogłady, kultury, cierpliwości? Brak czasu? Brak pokory?

Badania prowadzone na wybranych grupach pokazują, że najbardziej doskierwa nam brak: miłości i zrozumienia, brak czasu i spokoju,  brak radości,  dobrej pracy i godziwych zarobków,  brak przyjaciół.

Co jest moim największym BRAKIEM?

Pamiętacie film Ice Ventura z Jimem Carreyem? A Bruce Wszechmogący? Nakręcił je znany amerykanski reżyser Tom Shadyac. Facet piął sie jak burza na wyżyny sławy, pieniędzy i zaszczytów. Nagle, podczas przeprowadzki do  kupionego luksusowego domu, poczuł się PIEKIELNIE SAMOTNY. Pośród przepychu, blichtru i milionów dolarów zauważył bezsens swojej drogi. W wyniku tych przeżyć nakręcił film dokumentalny „I am”, w którym stawia pytanie: „co jest najważniejsze w życiu”?

Dlaczego zarówno stojąca na progu życia nastolatka z początku tekstu jak i dojrzały reżyser bedącu juz w jego wirze mają ten sam wspólny problem? Dlaczego także JA, często patrzę zasępiony przed siebie pełen smutku , niepewności i wewnętrznej pustki?

Lubisz puzzle? Ponoć każdy z nas ma w sobie dziurę w duszy wielkości i kształtu Boga. Do tego pustego miejsca nie pasuje nic innego. Nie ma tu ani substytutu ani zamiennika. A ta „część oryginalna” wcale sie nie narzuca, nie poleca i nie reklamuje lecz POKORNIE czeka  od wieków w kolejce, gotowa bezinteresownie dopełnić UKŁADANKĘ ludzkiego spełnienia.

grzegorz trzeżwiejący alkoholik

7.3 „Żądza” zmiany czyli kompulsywne próby bycia lepszym człowiekiem

Zwróciliśmy się do niego w pokorze aby usunął nasze braki.

Czy  wystarczy „chcieć by móc”?

Zawsze byłym wyznawcą powiedzenia, żeczłowiek jest kowalem własnego losu”. Lubiłem czytać tzw „kolorowe książki” o nieskończonym potencjale jednostki ludzkiej. Z tej przyczyny nie mogłem zrozumieć dlaczego zamiast samemu wziąć „byka za rogi”, krok siódmy proponuje bieganie „po prośbie” i to jeszcze zamiast psychoterapeuty to do niewidzialnego Pana Boga?!?! Czy nie jest to niepoważne i nieodpowiedzialne?

Zgodnie z sugestią sponsora zacząłem  odmawiać modlitwę tego kroku wymieniając na głos 20 wad mojego charakteru. Z miejsca  zaczęły przytrafiać mi się zdarzenia, gdzie stawałem przed jakąś moralną próbą . Choć wypadałem kiepsko każdorazowo obiecywałem  poprawę i starałem się ustrzec od  zadawania sobie i ludziom bólu. To była dla mnie duża zmiana. Do tej pory moralna porażka zawracała mnie z drogi, teraz odwrotnie.

Maskowanie „wad”.

Nie wszystko oczywiście szło tak jak powinno. Wiedziałem, że nie powinienem być wulgarny, apodyktyczny i nietolerancyjny. Zamiast więc „walić prosto z mostu” stałem się wobec ludzi  bardziej sarkastyczny, uszczypliwy i szyderczy niczym zgryźliwi dziadkowie z Muppet Show. Moja agresja z czynnej przeszła na bierną co świetnie kamuflowało przemoc. To tylko jeden z przykładów. Pomimo stanowczego postanowienia bycia wobec żony wyrozumiałym, serdecznym i pomocnym ciągle byłem naburmuszony, bez serca i mało przydatny. Przysiągłem sobie zachowywać szacunek i spokój wobec  synów a pomimo to odnosiłem się do nich  nerwowo i chamsko! Poza tym zaplanowałem totalną walkę z lenistwem. Z jednej strony sprzątałem po sobie bieliznę, wkładałem talerze do zmywarki przy czym jednocześnie spędzałem godziny przed komputerem „ślizgając” się w internecie. W końcu znów rzucałem majtki na podłogę a talerze zostawiałem tam gdzie skończyłem jeść.

Człowiek sam z siebie może się zmienić….. ale JEDYNIE NA GORSZE! Pogodne Myśli Grzesia

Łatwiej jest zmienić płeć niż osobowość. Prościej przebudować własnymi rękami całe miasto  niż zrobić remont swojej psychiki. Trudniej porzucić złośliwość niż palenie.

Błyskawicznie usuwa się dziś wady serca, narządów ruchu a nawet a nawet mózgu! Za każdym jednak razem gdy postanawiałem nie być egoistą następował odwrotny efekt znany mi z górskich wędrówek ostrą granią. Podobnie jak komenda „ nie patrz w dół” skłania do tego czego zabrania, identycznie miała się rzecz z moimi wadami charakteru.

Walcząc z własną słabością jedynie dajesz jej MOC Anthony de Mello

W pierwszym roku trzeźwienia miotały mną złość i smutek. Byłem nieznośny! Nastawiałem się wobec wszystkich roszczeniowo. Pewnego dnia, żona dała mi jasno do zrozumienia, że tak złośliwy nie byłem nawet gdy piłem! Postanowiłem z miejsca wziąć się za siebie i trzymać „gębę na kłódkę”. Efekt ? Było jeszcze gorzej. Im bardziej zaciskałem zęby, tym większa ogarniała mnie złość!!!! Tak jakbym stawiając opór wzmacniał to z czym walczę. Gdy opowiedziałem o tym na mitingu koledzy zaczęli dzielić się identycznym doświadczeniem…. a ja zacząłem coś rozumieć….. NIE MOŻNA WALCZYĆ gołymi rękami z samym sobą! W takiej bitwie zawsze wcześniej czy później odniesiemy bolesną porażkę. ŻADEN „DUPOŚCISK” NIGDY NIE ZATRZYMA OBSTRUKCJI. W tym przedsięwzięciu trzeba zachować inną metodę.

Świadomość i Zrozumienie zamiast nakazów , dyscypliny i pokuty!

Po kilku miesiącach abstynencji poszedłem na miting do grupy Chojny w Łodzi. Opowiedziałem o moich nerwach  i napięciu. Wyraziłem też wątpliwości co do sensu życia na trzeźwo. Miało być pięknie a jest niespokojnie, nudno, depresyjnie i boleśnie. Jeden z kolegów powiedział: zawsze gdy chce mi się pić, na drugiej szali wagi kładę skutki tego co się stanie . Kilkunastodniowy  ciąg, łzy partnerki, poczucie winy i całe zło, które jest znacznie poważniejszym problemem niż chęć wypicia kielicha. Gdy to dobrze zważę, odechciewa mi się picia”. Z MIEJSCA  ZROZUMIAŁEM, że picie nie jest taką wartością za jaką je ciągle uważam! Że męka abstynencji jest tylko w głowie i opiera się na braku WGLĄDU w prawdziwą wartość zapić. Oszukuję siebie brakiem alkoholu gdy faktycznie pali mnie DZIURA W DUSZY, samotność, frustracja, niezadowolenie z siebie, brak radości życia i żądza doznania szybkiej przyjemności.

Nie ma sensu  przepłacać za pieczywo, kaszankę, salceson a przede wszystkim za dobre samopoczucie! Wiele razy wracam myślami do tamtego spotkania i często o nim opowiadam. Od tamtej pory nie walczę z głodem alkoholowym. Nie włączam na siłę muzyki, telewizora by odwrócić swoją uwagę. Nie idę biegać dwie godziny. Nie myślę o lekach uspokajających. Zauważyłem, że uciekając w kompulsywny sport, zawsze potem mam suchego kaca. Gdy wprowadzam morderczy wysiłek czuję się jak po zapiciu. To nic nie da. Jedynie odroczy autoegzekucję. Co więc robię? Wchodzę w prawdziwą wartość tej pokusy. Widzę znane mi problemy. Dostrzegam siebie jako chorego człowieka, uzależnionego od fantastycznego nastroju, przyzwyczajonego szybko mieć to co chce, uciekającego w alkohol od problemów i smutków. Potem wyobrażam sobie siebie skacowanego z opuchniętą twarzą. Następnie biorę telefon i dzwonię by porozmawiać o tym z innym alkoholikiem . W końcu opowiadam to na mitingu. I mija! To nie tylko chodzi o zrozumienie bzdury przerwania abstynencji, ale także zrozumienie nieopłacalności pychy, arogancji, wyniosłości, nietolerancji, egoizmu, wszelkiego łakomstwa i innych wad które tak naprawdę pod maską zadowolenia niosą faktycznie kłopoty.

Gdy narzucam rzeczywistości swoje wyobrażenia nie rozumiejąc jak ona funkcjonuje  niechcący robię sobie krzywdę. Pogodne Myśli Grzesia

Ludzie próbują ratować się w czasie pękania lodu na stawie szybką ucieczką, co tylko zwiększa drgania i prowadzi do załamania kry. Instynktowne reagowanie nie wychodzi nikomu na dobre. Dziś przede wszystkim, kładę na wagę codzienne życiowe sytuacje. Żona ma pretensje o porządek w domu. Mogę na drugiej szali położyć mój atak i kłótnię lub przeprosiny z szybkim posprzątaniem łazienki jako zadośćuczynieniem. Taki wybór. Co się bardziej opłaca? Jazda na łyżwach czy zarwany lód? Z miejsca odechciewa mi się pyskowania!

Inny przykład. Muszę zwalczyć w sobie zerkanie na kobiety! Nie wolno mi pić kawy, jeść słodyczy i oglądać pornosów! Nie mogę leniuchować! Nie powinienem być złośliwy! Z taką motywacją nigdy daleko nie zajechałem. Nic mi nigdy nie dało karanie się lub nagradzanie. Nic nie znaczyły ani ofiary ani wyrzeczenia. Koncentrowałem  się na „muszę czegoś nie robić”  zamiast na „co ja robię”! Stałem w miejscu popełniając ciągle  ten sam  błąd….. 

WSZYSTKIE nasze pragnienia i oczekiwania to energia.

Jeżeli niechciany gość nachalnie wisi na naszym domowym dzwonku, nie jest dobrym pomysłem wyłączenie korków. Stracę tak dostęp do prądu, czyli światła, suszarki i blendera do cebuli. Tłumiąc własne popędy i złe skłonności stracę siłę do życia! Nie chodzi o to by zaspokajać zachcianki w taki sposób jak pragnie tego głowa, ale wykorzystać ENERGIĘ KTÓRA JE ZASILA. Co innego czysta moc a co innego jej obiekty. To dlatego dzisiaj za wszelką cenę staram się zrozumieć to czego chcę. Nie złoszczę się na to czego pożądam . Jeśli mam ochotę na przygodny sex nie wypieram tego, by jeszcze mocniej tego nie pragnąć! Pytam siebie: ile to jest warte naprawdę? Co mi to da zaraz po i później? I wczuwam się w to tak długo, aż pojmę, że pakuję się w kłopoty a nie w przyjemność!

Podsumowując: SAMA ABSTYNENCJA NIE DOKONA WE MNIE ŻADNEJ ZMIANY OSOBOWOŚCI. Nie pomoże mi w tym także zmiana środowiska a nawet częste mitingi. Moim problemem nie jest brak alkoholu, wiedzy i towarzystwa lecz brak SIŁY DUCHOWEJ. Pisałem na początku, iż zawsze wierzyłem, że człowiek jest kowalem własnego losu i lubiłem lektury z cyklu „chcieć to móc”. Z całą pewnością mogę teraz wyznać, że pełnia mojego potencjału działa jedynie w łączności z SIŁĄ WYŻSZĄ. Jak pisał św Paweł w listach nowego testamentu : „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”.*

Dlatego każdego dnia rano i wieczorem modlę się na kolanach do Boga prosząc go by „usunął moje wady” bo wierzę, że jest ON najlepszym chirurgiem, który operując „jedno”, nie zepsuje „drugiego”.

Boże, Stwórco mój, oddaję Ci w posiadanie to wszystko, co jest we mnie dobre i złe. Modlę się i błagam, abyś raczył usunąć ze mnie wszystkie braki mego charakteru, które przeszkadzają mi być użytecznym dla Ciebie i mych współbraci. Udziel mi siły, abym od tej chwili czynił Twoją wolę. Amen.

Grzegorz,  trzeźwiejący alkoholik

*Biblia List do Filipian 4.13

6.0 Gotowość do ZMIANY

Staliśmy się całkowicie gotowi aby Bóg uwolnił nas od wad charakteru.

basenW miejscowości Rochna pod Brzezinami jest basen pływacki, w którym nikt nie pływa. Dlaczego? Bo od lat  nie ma w nim wody. Gdyby nawet ktoś teraz go napenił, to popękany beton i zdewastowane kafle nie ustrzymają szczelności. Ten basen nie jest dzisiaj gotowy do pełnienia swojej roli. W muzeum wojska polskiego w Warszawie stoją armaty z których nie można strzelać. Nawet gdyby załadować je pociskami artyleryjskimi nie oddadzą żadnej salwy. Aktualnie nie są do tego gotowe .

Abstynent wcale nie musi być osobą trzeźwą! 

kawy

cukierasyW pierwszym roku abstynencji wypijałem ponad 10 kaw dziennie i obżerałem się słodyczami. Kofeina i teina dawała mi sztuczny „power” a przy pomocy słodyczy  „zajadałem emocje”. Gdy spadał we krwi cukier i redbulowe stężenie miałem oczywiście KACA. Dobrze, że nie popłynąłem w hazard. Znam osoby, które zwiększyły dawki leków antydepresyjnych. Stymulacja emocjonalna to także romanse i zdrady małżeńskie jak i pornografia czy autosex. Gdy rezygnujemy z alkoholu stajemy się nerwowi i nieznośni dla otoczenia. To z grubsza dlatego sama abstynencja nie wystarczy żeby wytrzeźwieć. Nie ma trzeźwienia bez abstynencji ale można być nietrzeźwym abstynentem. To początek drogi. Nie pijemy a zachowujemy się nieznośnie i niestosownie. Co się dzieje? To pokazuje nam naszą prawdziwą biedę. Stajemy przed problemami i nie umiemy ich rozwiązać.

do biegu gotowi 2

Przypomina mi się teraz takie zawołanie ze szkoły : Do biegu….gotowi…START!!!   Czyż nie jest odpowiednie do etapu szóstego kroku? Martin Heidegger pisał, że „Re­zyg­nacja jest go­towością do wejścia w no­wy układ”. Gdy na terapii i mitingach słyszałem o konieczności głębszej „ZMIANY” uśmiechałem się pod nosem. Wczorajsi egocentrycy zamierzają nagle być altruistami? Grzesznicy świętymi? Złodzieje uczciwymi?

lekAlkohol był dla mnie lekiem i terapią na WSZYSTKO. Gdy przestałem pić, nie znałem innego sposobu na smutek, nerwy, lęk ale i dobrą zabawę. Działały problemy a ja nie potrafiłem z nimi sobie radzić. Nie miałem już w co uciec. Więc kłóciłem się z rodziną. Droczyłem ze znajomymi. Opieprzałem kierowców na skrzyżowaniach. Pouczałem kasjerów w sklepach. Szukałem zwady. Zachowywałem się jak pijany -pijany na sucho. Na mitingach nudziły lub wkurzały mnie wypowiedzi znajomych. Byłem podminowany. Miałem wyrzuty sumienia. Nienawidziłem siebie za moją pychę i wyniosłość. Miałem już siebie takiego DOŚĆ! I w takiej atmosferze, podjąłem pracę ze sponsorem. Potraktowałem za Heidegerem rezygnację z picia  jako wyraz gotowości do większe zmiany.

Nagle wziąłem pod uwagę chęć stania się innym człowiekiem! Postanowiłem zmienić swój stosunek do żony i dzieci. Wyrzekłem się dotychczasowych apodyktycznych przekonań i zamarzyłem o nowym własnym zachowaniu opartym na szacunku. Choć to brzmi naiwnie i słodko tak właśnie się stało. Zachciało mi się normalności! Czyniłem w przeszłości wiele  szlachetnych postanowień i nic z tego nie wychodziło. Dlaczego? Nie byłem do nich CAŁKOWICIE GOTOWY.  Skąd wiedziałem, że teraz jestem przygotowany w pełni? To proste! Rozumiałem, że to po ludzku nie możliwe. Byłem pewien, że sam z siebie nie zmienię się z pyszałka w miłą osobę. I nie jest to brak wiary ale taki święty pesymizm. Jakiś czas temu wyznałem bezsilność wobec alkoholu. Patrząc w kroku piątym na istotę moich błędów to WIEDZIAŁEM, ŻE SAM SOBIE Z TYM NIE PORADZĘ. Nie chodzi o to by zawracać z obranej drogi czy tłumaczyć w ten sposob brak postępu. Rzecz w tym, że zdałem sobie sprawę, iż wady mojego charakteru dzialają we mnie automatycznie i nawykowo .Są w moim krwiobiegu. Potrzebuję SIŁY DUCHOWEJ a nie tylko intelektualnej czy emocjonalnej. I znów POKORA….. I znów BÓG……..

milaWracając jeszcze raz  do zdania Heideggera :Re­zyg­nacja jest go­towością do wejścia w no­wy układ.  Podjęcie abstynencji to właśnie taka dożywotnia rezygnacja z alkoholu, która faktycznie otworzyła mi nowe możliwości funkcjonowania. Te zaś doprowadziły mnie do kolejnego kamienia milowego. By stać sie człowiekiem poważnym, dojrzałym i odpowiedzialnym musze tym razem pożegnać się już nie z piciem ale z wadami charakteru. I podobnie jak kiedyś bałem się abstynencji, tak dziś boję się bycia pokornym, uczciwym, pracowitym, wiernym, prawdomównym, powściągliwym, wybaczającym, bezinteresownym , tolerancyjnym, sprawiedliwym.

Jak to zrobić? Od tego jest siódmy krok.

grzegorz trzeźwiejący alkoholik