11.7 Wola Boża

Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.

Czy Japończyk, czy Rosjanin pisząc swój testament umieszcza tam ważne zdanie: Moją Wolą jest aby…… Żaden Sąd nie ma problemów z interpretacją tego sformułowania. Każdy tłumacz przysięgły dokona jednoznacznej transkrypcji takiego zapisu na dowolny język obcy. Jest takie popularne w Polsce powiedzenie:„wziął nogi za pas i uciekł”. Jeśli przełożymy je dosłownie na angielski……jak zrozumie to cudzoziemiec?

„Przepływamy przez życie łodzią. Kapitanem jest Bóg. My jesteśmy tylko od wiosłowania.” „Dlaczego często kłopoty dopadają dobrych ludzi? Czyż na wojnie najtrudniejsze zadania nie dostają najwybitniejsi żołnierze?”  ”Mam starać się z całych sił ale rezultat zależy nie ode mnie. Porzućmy oczekiwania”. To są  smsy, które otrzymuję od znajomych alkoholików. Boża Wola jawi się w nich jako plan wobec człowieka, pomysł lub lepsze rozwiązanie. Niektóre grupy AA na koniec Modlitwy o Pogodę Ducha dodają wers: Niech się dzieje wola Twoja a nie moja Panie”. Co to właściwie znaczy?

….nie należy nikogo uszczęśliwiać na siłę.  Boża wola to nie jest  ”mieszanie człowiekowi szyków” Gustaw Herling Grudziński

Kiedyś rodzice wybierali dzieciom mężów i żony. Do dziś zdarza się, że sugerują szkołę, zawód czy nawet pasje. Czy to dobrze, gdy ktoś steruje twoim zachowaniem? Mówi jak masz postąpić i do tego cię wyraźnie skłania? Czy to dobrze gdy ktoś narzuca ci kogo kochać, przerywa twoje związki i wymusza na tobie „jedyne słuszne myślenie”? Nawet dla twojego dobra i gdy z całą pewnością wiadomo że ma rację. To dobrze?

Nadopiekuńczość w każdej formie przynosi tylko szkody. 

Człowiek uczy się najwięcej nie wtedy gdy osiąga sukces ale gdy popełnia błąd. Nie gdy jest mu lżej ale ciężko. Dzieci, którym rodzice piszą w domu prace z polskiego słabo radzą sobie na klasówkach. Co się dzieje gdy matka mówi córce w jakim stroju ładnie wygląda? W dziewczynie nie rozwija się poczucie własnej wartości. Nie umie polegać na sobie, nie ufa własnym gustom. Może być ofiarą w szkole oraz każdym związku. Całe życie będzie żebrać o aprobatę. A wszystko dlatego ze mamusia dobierała jej sukienki w podstawówce. Z drugiej strony zbyt surowe wychowanie także zaburza osobowość. 

Trudności i cierpienie nie są nigdy karą czy złym fatum ale naturalną częścią dydaktyki życia. 

W XIX wieku Henry Ford skonstruował samochód. Volt prąd elektryczny a J.King pralkę do prania. Czy znasz choćby jednego konstruktora, który świadomie stwarza trudności dla swoich własnych dzieł? W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku powstała nowa rasa kota: Ragdoll. Czy myślicie, że kalifornijska hodowczyni An Baker celowo szkodziła swej hodowli by wzmocnić genotyp? Tak się nie postępuje. Wręcz przeciwnie. Oczywiście pokonywanie kłopotów wzmacnia każde nowe rozwiązanie ale nikt ich sztucznie nie wymyśla. Życie samo zatroszczy się o to. „Dość ma dzień swojej biedy”. Mt 6,34

Bóg nie jest treserem a życie to nie cyrk.

Jesteśmy na takim etapie ewolucji, w którym do większości zagadnień podchodzimy zmysłowo. Stąd popularność definiowania Woli Boga w kategoriach fizycznych jako scenariusza mojego ziemskiego życia. 

Nadużywanie i zakłamywanie wzniosłych pojęć.

W Moskwie działa bojówka prawosławnych chrześcijan o nazwie: Boża Wola. Czym się zajmuje? Prześladuje homoseksualistów tłumacząc, że przemoc wobec gejów: jest miła Panu! Żołnierze Wermachtu paradowali z napisem Gott mit uns! A Hitler przekonywał wszystkich, że wolą Boga jest nazistowski świat! W XVII wieku hordy tatarskie pustoszyły Europę w imię Allacha. W średniowieczu natomiast organizowano z podobnych pobudek krucjaty z tym, że przeciwko arabom. To ewidentne przykłady zakłamania, które nie wymagają komentarza. Jestem jednak równie ostrożny z szastaniem Wolą Bożą na mniejszą skalę w życiu osobistym, zarówno wobec nagłych zmian czy życiowych tragedii.

Lepiej być pokornym niedowiarkiem aniżeli pysznym wierzącym.

W czasie ostatnich obchodów Powstania Warszawskiego,  proboszcz mojej parafii opisując tragedię tych dni zapytał: jak Bóg mógł na to pozwolić? I zaraz dodał, że to KARA za grzechy tego miasta……Po prostu mnie zatkało!!! Gdy miałem osiem lat przeczytałem napis na nagrobku zmarłego trzylatka: „Bóg tak chciał”. Pomyślałem wtedy, że to niemożliwe. Dziś mam 48 lat i myślę identycznie.

Nie jesteśmy istotami cielesnymi posiadającymi duszę. Jesteśmy istotami duchowymi posiadającymi ciało. Teilhard de Chardin

O ile łatwiej jest mówić bzdury niż powiedzieć: „Nie mam pojęcia!” „Nie rozumiem tego”  To źle gdy tracimy szacunek do TAJEMNICY za wszelką cenę próbując dawać banalne i żenujące wyjaśnienia. I nie mam teraz na myśli księdza ani kamieniarza od nagrobnego napisu ale ciebie i siebie. Mamy taką tendencję by opisywać rzeczywistość w techniczny zero jedynkowy sposób. O ile prawdziwszy byłby napis na grobie dziecka: Dlaczego Panie? Żywię przekonanie, że Boża Wola to nie są nuty. To nie rola rozpisana dla mnie na każdy dzień. Dlaczego? Bo człowiek jako najwyższe stworzenie ziemi nie może być niczym telewizor na pilota czy mysz w labiryncie.

Nie jestem tym kim jestem lecz jestem tym kim nie jestem.

Osobiście od tej myśli Kanta wolę cytowanego już Chardina. Oba teksty  jednak otwierają  DUCHOWE spojrzenie na temat tego wpisu. W tym znaczeniu Boża Wola jest czymś głębszym aniżeli obiadowe menu.

Poznaj Siebie

To zdanie było wyryte na łuku antycznej wyroczni Delfickiej. Kim Jestem? Oto zadanie dla człowieka. Rozwikłać łamigłówkę własnego jestestwa. Jakie mam zalety i wady? Jaką mam strukturę osobowości? Jak funkcjonują moje uczucia? A może właśnie Kim Jestem na podstawowym poziomie w znaczeniu duchowym? W czasie górskich wędrówek zawsze mam wodę i ciepłe okrycie. Co jest najlepszym ekwipunkiem duchowym? Jest to: ŚWIADOMOŚĆ !

Czym jest Moja Wola?

Z pewnością nie jest MOJA! Nie należy do mnie! Wszystko to co spontanicznie przychodzi mi do głowy wcale nie jest wolnym wyborem. Jest perswazją mojego wychowania, nabytych przekonań, doświadczeń i wdrukowanych we mnie poglądów. Moje reakcje podyktowane są moją przeszłością. Jestem niczym maszyna sterowana przez chaotyczny program komputerowy. To smutne ale prawdziwe. Reaguję nie tak jak bym sobie życzył ale tak jak zmusza mnie do tego moja uwarunkowana natura. Po za tym, my alkoholicy mamy dodatkowo chorobę w głowach! Nie dość, że mechaniczni to do tego jesteśmy jeszcze psychicznie wypaczeni przez pijaństwo. Myślę i planuję wyłącznie to co podpowiada mi egoistyczny Umysł. Oto odkrycie! Gdy dumnie uważam, że bronię MOJEGO ZDANIA, to warto wiedzieć że to nie jest MOJE ZDANIE. Tu nie ma „mnie”. Ja o niczym nie decyduję. Na każdy bodziec reaguję automatycznym myśleniem a to wywołuje określone uczucia, które skutkują zawsze takim samym zachowaniem. Czy takie ma być życie? Nie! To dlatego: Niech się dzieje Twoja wola a nie moja Panie! 

Czym jest zatem Wola Boża?

Jest odwrotnością. Jest WOLNOŚCIĄ. Jest nieuwarunkowana. Jest czystą MOŻLIWOŚCIĄ. Jest intencją szczęścia dla człowieka. Energią powodzenia. A jeśli czymś w szczegółach to bezinteresownym ŻYCZENIEM by każdy odkrył swoje talenty i rozwinął je. By UWIERZYŁ w  S I E B I E! Odkrył własną godność i wartość a nie to co ma jeść na śniadanie, gdzie pracować i z kim się przyjaźnić.

Bardzo łatwo w ferworze poczucia misji i natłoku uczuć mówiąc o Bożej Woli faktycznie spełniać ukryte zachcianki własnego EGO. Bardzo łatwo pomylić Boże Przewodnictwo z lenistwem, niecierpliwością, nietolerancją i brakiem wytrwałości. Bardzo łatwo brak wiary w siebie kompensować sobie metafizyką. Bardzo łatwo z Boga uczynić nowy narkotyk a z wiary kompulsywny odruch.

Niech się dzieje wola twoja a nie moja Panie.

Obyśmy posiadali świadomość siebie i przyczyny świadomości siebie. Obyśmy posiadali wiarę w siebie i przyczyny wiary w siebie. Obyśmy żyli TU I TERAZ wolni od żalu przeszłości i strachu o przyszłość.

„Przepływamy przez życie łodzią. My jesteśmy STEREM i OKRĘTEM. A Bóg? A Bóg to WODA i WIATR!”

grzegorz

9.0 Sztuka zadośćuczynienia

Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś. W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał. Alan Alexander Milne Kubuś Puchatek

Są sytuacje, w których słowo przepraszam to zdecydowanie za mało. Bywa też, że  za dużo gdy np  przelewa czarę goryczy. Wtedy zamiast leczyć można nim zadać jeszcze większy ból. Znajomy zabił po pijanemu samochodem człowieka. Wyobrażacie sobie jak żenujące z jego strony byłyby „gołe” PRZEPROSINY wdowy i trójki osieroconych dzieci?

Siła zadośćuczynienia

Naprawianie szkód jest zjawiskiem mało popularnym. Ani sprawcy krzywd nie poczuwają się do niego ani nie liczą na nie ofiary. Nie mniej jeżeli pożyczę od sąsiada szpadel i niechcący go złamię , czy wolno mi zwrócić go w uszkodzonym stanie? Czy słowo przepraszam coś tu zmieni czy może tylko wzmoże oburzenie? Tak samo wygląda kwestia szkód moralnych, psychicznych, ekonomicznych, seksualnych i fizycznych. Opisany na początku kierowca  z własnej woli płacił mimo więzienia alimenty na dzieci wdowy. Po trzecim roku regularnej ekspijacji uznał, że teraz może ją przerposić, wyraził skruchę i płacił dalej.

Nie ma że boli!

W jednym z odłamów judaizmu jest taka tradycja przerosin, która opiera się na wielokrotnej prośbie o możliwość zadośćuczynienia. Polega to na natrętnym  zabiegamiu w odstępach czasu o możliwość naprawienia komuś szkody. Zwykle za trzecim razem większość ofiar godzi się przyjąć rekompensatę.

Zadośćuczynienie bez fajerwerków i publiczności

Pewnemu dłużnikowi nie spłacającemu w terminie raty zdenerwowany pożyczkodawca postanowił  odrąbać siekierą palec. Po latach zrobił z nim krok dziewiąty. Opowiedając mu o swoim nowym życiu tak rozpłynął się w samouwielbieniu, że  zapomniał po co się spotkali. Zapytano go kiedyś: jak naprawiłeś tę krzywdę? Przeprosiłem Go a on nieczego ode mnie nie chciał.  I wtedy ktoś zadał sakramentalne pytanie: ile gotów byłbyś zapłacić by lekarz uratował ci przed amputacją palec? Od tamtego momentu doręczył swojej ofierze wymierne pieniądze.

Zadośćuczycnienie to sztuka

Lubię scenę z filmu Vabank, gdy  ”Kwinto”, przekazuje „incognito” duże pieniadze żonie swego przyjaciela. Inscenizuje rzekome odszkodowanie firmy ubezpieczeniowej. Dlaczego? Dumna wdowa mogłaby odmowić i nie przyjąć pieniędzy. Piękne i szlachetne.

Mój dzięwiąty krok

On trwa. Wykonałem go już  z żoną i synami. Czytałem listy na grobach rodziców i znajomych. Poza oczekiwanymi konkretami najlepszą rekompensatą dla mojej rodziny jest modyfikacja mojego zachowania. I to jest stałe „ciche” zadośćuczynienie. Mam nadzieję, że starczy mi  czasu by najbliższym ofiarować tyle miłości, ciepła, szacunku i dobra by przeważyć szalę minionych przykrości.

grzegorz alkoholik

7.4 Nasze największe BRAKI

Zwróciliśmy się do niego w pokorze aby usunął nasze braki.

puzzleJestem ładną osiemnastoletnią dziewczyną. Mam rodzinę, przyjaciół, dobrze się uczę. Wielu mnie podziwia. Ja jednak patrzę na to obojętnie.Sama nie wiem, dlaczego nie mam radości i chęci życia? Czuję, że czegoś mi brak do bycia spełnionym ale sama nie wiem czego. Moje życie wewnętrzne jest smutne i szare. Patrzę na innych i wydaje mi się, że niektórzy ludzie są tacy super, mają  znajomych, każdy ich lubi. Jestem niezadowolona z siebie i z tego, jak żyję. Chciałabym to zmienić, ale nie wiem sama, za co się zabrać. 

To przedruk  internetowej wypowiedzi. Nastolatka wchodzi w dorosłość z poczuciem braku sensu. Gdy byłem w tym wieku myślałem tak samo. Niestety nie było wtedy  facebooka i forów tematycznych. Chodzenie do psychologa graniczyło z nienormalnością. Brak radości życia zaspokajałem więc domową metodą: przy pomocy alkoholu.

Życie mówi do nas językiem natury i nie zawsze wprost.

Gdy puchną ręce i nogi wiadomo, że brakuje nam potasu. Będąc chronicznie zmęczonym warto sprawdzić poziom żelaza. Drgające mięśnie czy powieki, są sygnałem braku magnezu. Idę wtedy do apteki. Kupuję Mg z witaminą B6. Ograniczam kawę, mocną herbatę.

Brak wytchnienia i spokoju tak charakterystyczny w całym okresie mojego picia nigdy nie uważałem za jakiś sygnał głębszego problemu lecz zachętę do zrelaksowania się alkoholem. To tak jakby drgające powieki leczyć podwójnym porannym espresso. Piłem by być spokojnym i wyluzowanym, ale w rezultacie tylko wzrastało we mnie napięcie. Po czasie dowiedziałem się, że alkohol jest w rzeczywistości LĘKOTWÓRCZY.

Życiowe sygnały są jak orzechy, sedno jest dopiero w środku łupiny.

Brak biletu PKP może świadczyć o braku pieniędzy lub pośpiechu. Brak wykształcenia o niskim IQ lub trudnym dzieciństwie. Brak tchu mówi o zmęczeniu ale czasem o chorobie. Brak miesiączki nie zawsze oznacza ciążę a brak wzwodu nie koniecznie określa impotenta. O czym mówi BRAK RADOŚCI  ŻYCIA? Brak SENSU? Brak poczucia spełnienia? Brak poczucia własnej wartości? Brak Siły? Brak celu?  Brak opanowania? Brak nadziei? Brak pieniędzy, wykształcenia, odwagi, ogłady, kultury, cierpliwości? Brak czasu? Brak pokory?

Badania prowadzone na wybranych grupach pokazują, że najbardziej doskierwa nam brak: miłości i zrozumienia, brak czasu i spokoju,  brak radości,  dobrej pracy i godziwych zarobków,  brak przyjaciół.

Co jest moim największym BRAKIEM?

Pamiętacie film Ice Ventura z Jimem Carreyem? A Bruce Wszechmogący? Nakręcił je znany amerykanski reżyser Tom Shadyac. Facet piął sie jak burza na wyżyny sławy, pieniędzy i zaszczytów. Nagle, podczas przeprowadzki do  kupionego luksusowego domu, poczuł się PIEKIELNIE SAMOTNY. Pośród przepychu, blichtru i milionów dolarów zauważył bezsens swojej drogi. W wyniku tych przeżyć nakręcił film dokumentalny „I am”, w którym stawia pytanie: „co jest najważniejsze w życiu”?

Dlaczego zarówno stojąca na progu życia nastolatka z początku tekstu jak i dojrzały reżyser bedącu juz w jego wirze mają ten sam wspólny problem? Dlaczego także JA, często patrzę zasępiony przed siebie pełen smutku , niepewności i wewnętrznej pustki?

Lubisz puzzle? Ponoć każdy z nas ma w sobie dziurę w duszy wielkości i kształtu Boga. Do tego pustego miejsca nie pasuje nic innego. Nie ma tu ani substytutu ani zamiennika. A ta „część oryginalna” wcale sie nie narzuca, nie poleca i nie reklamuje lecz POKORNIE czeka  od wieków w kolejce, gotowa bezinteresownie dopełnić UKŁADANKĘ ludzkiego spełnienia.

grzegorz trzeżwiejący alkoholik

7.0 Fundament duchowości– POKORA.

Zwróciliśmy się do niego w pokorze aby usunął nasze braki.

Co jakiś czas życie daje nam tzw. lekcje pokory. Ktoś nas wyśmiewa, obraża, manipuluje, okłamuje. Po pierwsze  nie jesteśmy na tych zajęciach uważnymi  uczniami. Po drugie albo  przechodzimy do roli ofiary albo odpowiadamy agresywnie. Raz myśle, że ludzie są podli. Innym razem , że jeśli ja będę bardziej podlły to poczuję się mniej podle. :-?

Gdy byłem dzieckiem tata nie uczył mnie  „odpuszczania”. Pytał: „nie umiesz oddać?”, „brak ci języka w gębie?”  Sam także  wpajałem to swoim dzieciom.

pokora to nie służalczość

Obrzydzono mi pokorę. Skojarzyłem ją z życiem przeżywanym na pokłonach wobec pseudo autorytetów, uniżeniu przed władzą lub na klęczkach przed religią a nawet ideologią. Dobrym przykładem potocznej dewaluacji tego słowa jest przysłowie : pokorne ciele dwie matki ssie. Do cholery co ma wspólnego grzebień z dźwigiem portowym????

Pokora jako styl życia

2000 lat temu w czasie Ostatniej Wieczerzy, pewien Mistrz umył nogi swoim uczniom zachęcając ich do usługiwania sobie nawzajem. Potem przeszedł poniżenie a w końcu śmierć, mówiąc z krzyża o oprawcach „Ojcze przebacz im bo nie wiedzą co czynią”. Pokorne życie wiódł Budda, Mahomet, Komfucjusz, Lao Tse. A z nam współczesnych Mahatma Ghadni. Dalajlama, Martin  King, czy ostatni papieze. Czy to są ludzie tchórzliwi, ulegli, wstydliwi i zakompleksieni? W wypadku tych postaci możemy mówić o pokorze jako o stylu ich życia. Na czym to polega?

Na zasadzie nie stawiania siebie na pierwszym miejscu.

Istnieją zasady dynamiki, złotego podziału, pędu, zasady ortograficzne i inne. Każda z nich ma swoją charakterystykę. Czy potrafię być zwyczajny, nie wyróżniający się, cichy, nie narzucający? Bo to ważne dla zachowania trzeźwości. Zanim przestanę wynosić się w moim otoczeniu, powinienem zaprzestać wywyższać się we własnej głowie. Tak doszedłem do ważnego fragmentu tego tekstu.

Do PRZEKONAŃ.

s

To  czy ktoś mnie poniży czy nie, nie wynika z tego co powie, ale z tego czy ja w to UWIERZĘ.  A  to już zależy od  moich nawykowych przekonań. Bo wiele z nich jest głównym źródłem codziennego cierpienia. Choćby takie : pokorni ludzie to osoby słabe! Nie odpowiedzieć na zaczepki to znaczy być tchórzem! Gdy ktoś mnie  obraża, mogę  zapytać siebie w duchu : co się stanie Katedrze  Notre Dame, gdy ją osika mały piesek? Albo: co się stanie ze słoniem, gdy użądli go w grzbiet osa? Kolejne przekonanie do zmiany : trzeba się szanować i nie pozwalać sobie. Nie prawda. Nie wolno być przywiązanym do jednego swojego obrazu!

Nie ma pokory wobec drugiego jeśli nie jestem pokorny wobec SIEBIEI

Polega to na wyrażeniu zgody na podważanie właśnie własnych dotychczasowych przekonań. Jeśli uważam, że święta absolutnie spędzam z rodzicami, którzy de facto są toskyczni aż syczy i nagle mam myśl, że może w końcu warto to zmienić? To pokora polega tu na drążeniu tego tematu a nie szybkim wybijaniu sobie go z głowy stwierdzeniem : no jak tak mogę myśleć, będzie im tak przykro! Pokora to także zdolność kwestionowania przekonań na własny temat : nigdy nie wyleczę się z mojej pychy, zawsze będę nieodpowiedzialny, nie umiem być pracowity, do niczego się nie nadaję itd.

images0NH3NAX0

Pokora to także umiejętność przyjęcia od kogoś podziękowań bez  zasłaniania sie ogólnikami: ”nic wielkiego”, „to nie ja, to Siła Wyższa” . Jednocześnie jest to zdolność to DZIĘKOWANIA innym.

 

Fajnym na początek wewnętrznym jak i zewnętrznym wyrażaniem pokory jest słowo : NIE WIEM.  Gdy mówimy w duchu za Sokratesem : „Wiem, że nic nie wiem”,  to w tym momencie otwieramy się  żeby coś poznać. W takim znaczeniu pokora będzie naszą uświadomioną niewiedzą. Dzięki niej uczymy się trzeźwości i w niej rozwijamy a przeszkadza nam zawsze pycha.

imagesCA9BE323

Kiedy poruszamy temat POKORY, na pierwszy rzut oka  większość w tym i my uważa, że  nie ma z nią kłopotu.  Dopiero gdy ktoś  w ostatniej chwili odwoła z nami spotkanie, lub odmówi nam czegoś, czy krytycznie nas oceni, wtedy coś się burzy i kipi.

Raz jeszcze o przekonaniach

e

Ponieważ  Chuck Norris, Rambo czy kapitan Klos nigdy nie płaczą i mówią zawsze ostatnie słowo pokora nie uchodzi za życiową WARTOŚĆ. W rzeczywistości  jest  stanem ducha, który wyraża nasze przekonania nt otaczającego świata i ludzi. Tak więc potoczne jej rozumienie nie ma wiele z nią wspólnego. POKORA  to  CNOTA MORALNA, która  polega na uznawaniu własnej ograniczoności, nie wywyższaniu się ponad innych i unikaniu chwalenia się swoimi dokonaniami. Jest pięknym DĄŻENIEM i  kluczem do wielu drzwi osobistego rozwoju. W naszym wypadku, kluczem podstawowym.

Lubimy siebie, ale najchętniej  od tzw „lepszej” strony . Niestety dopóki nie zobaczymy się całościowo, dopóty stoimy na peronie własnego życia.

Pokora to pewna ulga.

Pokora  nie jest zaciskaniem pięści i  liczeniem do dziesięciu żeby nie wybuchnąć. To  przyjmowanie losu bez buntu z powodu świadomości a nie wymogów czy zasad. Przyznanie się , że jest się tylko człowiekiem, a nie bogiem to wielkie wytchnienie. Bo człowiek najbardziej męczy się sam sobą.

I jedna przestroga. 

Uwaga na skrajność, jaką jest fałszywa „pokora”, czyli dostrzeganie wyłącznie własnych słabości. Gdy ktoś mówi o swoich mankamentach (zwykle  nie o tych największych!) po to tylko, by inni temu zaprzeczali i by wychwalali  jego cnoty to prezentuje ukrytą pychę. Jeśli usłyszysz to na mitingu, jak mawiał nasz branżowy prezydent  : Nie idź tą drogą!

Grzegorz alkoholik

 

4.44 Obsesja na własnym punkcie i Obsesyjne myślenie o sobie

 Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny

rubens 3Patrząc na obrazy aktów P.Rubensa widać,  że w baroku synonimem piękna była ”kobieta przy kości z cellulitem i fałdkamii”. Współczesne modelki pozując malarzom  nie zarobiłyby w tamtym czasie ani złotówki. XXVIIw nie sławił chudości a szczupłe  dziewczyny czuły się pozbawione sexapilu. Czy zatem w ogóle możemy mówić o uniwersalnej figurze? Kto ustala kryteria piękna?

Gdy patrząc na swoje odstające uszy i garbaty nos czuję smutek,  to mówimy o kompleksach.  Dlaczego? Raczej nie chodzi tu o brak zleceń do pozowania malarzom. Poprostu uważam, że piegi i trądzik dyskwalifikują mnie a jesli nie podobam się sobie to automatycznie nikomu! W taki sposób  zaczynam traktować swój wygląd jak TOWAR handlowy i bilet do szczęścia.

images43KT1AKWSłuchajcie : kto i kiedy  nam wbił do głowy. że mamy być jak dolar i musimy się wszystkim podobać? Czy to przekonanie nie jest z natury idiotyczne?

 

 

bully_2383193Gdy myśli o brzydocie są paraliżujące i częstsze „niż ustawa przewiduje”   możemy mieć nerwicę o nazwie DYSMORFOBIA . Ciągłe uczucie bycia wybrakowanym jest tak wykańczające, że czyni z  życia piekło ! Problemem nie jest wada ale jej  WYOLBRZYMIANIE .   Gdy  trądzik, blizny, łysienie lub cellulit stają się ZMORĄ odbierającą wiarę w siebie i spokój stajemy się  napięci, wystraszeni i przygnębieni. To już problem wymagający TERAPII.

Gdy taki ktoś dowie się od lekarza, że  wygląda w normie  a problem nie ma natury fizycznej lecz psychiczną niczego to nie zmienia a nawet pogarsza. Popada on wtedy w jeszcze większy ból niezrozumienia . Jak inni nie mogą widzieć tej deformacji brody?  Tak rusza  kolejny problem. Obsesja na punkcie wyglądu przechodzi w obsesję na punkcie odrzucenia, niezrozumienia, lekceważenia. Znam osobę, która wybrała się do dermatologa prosząc o lek na przebarwienie skóry tj. plamkę o średnicy 2mm na skroni. Ten  wysłał pacjenta do psychiatry, bo  nie była to nawet wada wyolbrzymiona ale UROJONA.

Umysł może zniekształcać nie tylko  bodźce wzrokowe ale i słuchowe czy smakowe. Ktoś może czuć niechęć do barwy swojego głosu, dykcji, własnego zapachu. Co najważniejsze może to być nie tylko przesadna reakcja na bodźce ale także „fatamorgana”.

pomTo nie koniec. Osobna para kaloszy dotyczy społecznych aspektów obsesji gdzie stale wyczuwamy wrogość otoczenia,  pogardę, patrzenie na nas z góry i brak sympatii. I znów zapytam : kto nas przekonał, że mamy być jak zupa pomidorowa i wszyscy mają nas lubić?

Znamy powiedzenie „kręcić w głowie filmy„. Jest taki kawał o zającu, który idzie do lisicy pożyczyć patelnię. W drodze rozmyśla : pożyczy czy nie pożyczy? W końcu robi wyliczankę. Wyszło mu że : nie pożyczy! Puka do jej domu . W drzwiach staje lisica a on  nie czekając na nic KRZYCZY:  a wsadź sobie w dupę tę patelnie!

Czyż nie jest tak z nami? Pozostaje jeszcze jedno. Ciągłe niezadowolenie  z samego siebie, z tego co mówię a nawet myślę. Uważanie się za gorszego, mało przebojowego, wycofanego  szaraczka. Jestem za cichy, za wstydliwy, za nudny. Kto sprzedał ci teorię, że masz być jak woda w klozecie: bystry i szybki?

Świat wartości i przekonań to centrum sterowania każdą psychiką.

Wszystkie POSTAWY,  które przesadnie skupiają uwagę na sobie samym nie są godne współczucia ale politowaniaTeraz Bнимание! Każde użalanie się nad wadami wyglądu  czy  charakteru to jest EGOIZM. Brak akceptacji siebie takiego jakim jestem, fizycznie i psychicznie jest  wzmacnianiem    egocentryzmu. (szczególnie w chwilach gdy zawracam tam głowę innym).

Zdziwiony????!!!!

Jedynym skutecznym lekarstwem jest tu AKCEPTACJA. Akceptowanie to wychodzenie z egocentrycznego koła. To odpuszczanie sobie  użalających  wewnętrznych dialogów. Akceptacja „odstających uszu” nie polega na walce z sobą  kłamliwymi afirmacjami, że MOJE USZY są piękne! Jest zgodą na coś co mi się nie podoba ale jestem wobec tego bezsilny. Jest też reformą dotychczasowych przekonań, że mój wygląd nie jest aż tak ważny jak mi podpowiada głowa . Jeśli przegrałeś  w scrabble czy tenisa, to twoja gorączka nie minie ani od wypierania tego co się stało ale od AKCEPTACJI. Dziś przegrałem! Gratuluję lepszemu! Następnym razem się odegram …..to już jest negacja. Nigdy z nim nie wygram…..kolejne pieprzenie. „Jest tak jak ma być i  jest dobrze”.  Tylko w takiej postawie jest ulga i spokój.

imagesG1D300W3Biegam na nartach biegowych. W tym roku na początku sezonu miałem fatalną formę . Byłem ostatni. Wlokłem się niczym żółw a denerwowałem tym niczym lew. W pewnym momencie kumple pytają : Co jest?! A ja co nie było dla mnie łatwe, przyznałem się , że NIE MAM SIŁY! Od tej chwili ulżyło. Koniec stresu. I zacząłem biec dalej ostatni ale już SPOKOJNY. Całkowicie zrelaksowałem się w momencie gdy wmusiłem w głowie myśl,  że nie muszę wiecznie mieć SIŁY.

Za każdym razem gdy nachodzą mnie autokrytyczne refleksje obserwuję ich WEJŚCIE do mojego wnętrza. Potem  bronię swoje terytorium przed wrogiem będąc dla samego siebie DOBRYM Jestem do niczego….Nie! Jestem do WSZYSTKIEGO! Jestem nieudacznikiem…. Abolutnie NIE! Jestem UDACZNIKIEM! W taki sposób przenoszę uwagę z kontemplowania wysypiska śmieci na czystą łąkę ,las ,niebo i słońce. Więc  ZAUWAŻAM moje negatywne myśli po to by nie przechodziły w negatywne uczucia i zachowania . To u mnie duża  zmiana. Tak jak nigdy nie brałem serio tego co mówią politycy w TV tak przestałem łykać w ciemno podszepty mojej chorej głowy.Trzeźwieje   :lol:

ping-pong-3_2904824

Ten wewnętrzny ping pong rozpoczął moje rozgrywki budowania nowego NAWYKU: serdeczności wobec siebie.

Grzegorz alkoholik

4.41 Rzeczywistość czyli Nierzeczywistość?

Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.

koń czy żaba siedząca na ścianie głową w dółCo przedstawia ten obraz? Czujesz się urażony pytaniem? Mówisz, że głowę konia? Bo ja widzę zupełnie coś innego. Widzę  obraz  żaby siedzącej na wodzie. Na dole oczy, zamknięta usta, ściśnięte udka pod nimi kępka trawy i błękit wody. Nie widzisz tego? Przekręć  proszę w prawo ekran swojego komputera. Co ty na to?

 

 

 

po2

Co mamy tutaj? Babcię w chuście na głowie z dużym nosem czy młodą kobietę z piórkiem w kapeluszu ?  Gdy słyszymy swój głos na video nagraniu  coś nam nie pasuje…. Dlaczego brzmi inaczej?  Słuchamy siebie w pudle rezonansowym  głowy a mikrofon zbiera  barwę wprost z powietrza. Dźwięk inaczej przenosi się tam a inaczej w  kościach czaszki. W takim razie kto słyszy prawdziwy tembr?

 

 

cPunkt widzenia zależy od punktu siedzenia…Gdy 10 artystów  dostanie zadanie dokładnego  namalowania tej samej cegły, będziemy mieli dziesięć różnych cegieł  a wszystko z powodu innej PERSPEKTYWY patrzenia. Każdy  zobaczy tę samą martwą naturę pod innym kątem, z innym światło cieniem. Czy ktoś z nich widzi jedynie słusznie?

Mamy w Polsce  jedno prawo zapisane w kodeksie cywilnym, karnym. Skąd w takim razie spory pomiędzy  prawnikami skoro  każdy z nich czyta te same przepisy?

Przejdźmy do nas. Z ilu stron można patrzeć na towarzyską sprzeczkę? Często nawet patrzenie z cudzego punktu widzenia  nie gwarantuje uchwycenia jego istoty. Bo jednynie wyobrażamy sobie ten punkt patrząc na „cegłę” zawsze z własnej pozycji. A wszystko za sprawą OCZU które fałszują widzenie i  uszu, które zniekształcają słyszenie oraz głowy, która tym zarządza.

Zawsze słuchamy siebie nawzajem „zależnie”. Nigdy nie mamy własnego zdania. Czyim jesteśmy niewolnikiem?  Uprzedzeń, nawyków, przekonań, przyzwyczajeń. W naszym alkoholowym slangu mawiamy: „Chorej Głowy”. Tak naprawdę nigdy nie gniewamy się na kogoś ale na „wrażenie” na cudzy temat. Podobnie z akceptacją . Często „łykamy” jakieś banialuki tylko dlatego, że dobrze nam się kojarzą. Obraz ze starszą kobietą czy młodą dziewczyną? Koń czy żaba?

akweduktAkwedukt czy karawela żaglowców? Rzecz w tym żeby zachować dystans do własnych schematów i pozwolić sobie na brak uprzedzeń. Chodzi o to, żeby być gotowym usłyszeć coś nowego, innego niż znane nam stanowisko. Wszyscy boimy się zmian i nowości. Lękamy się wyjść poza własne konwencje. Ale bez tego nigdy nie odkryjemy czym jest ŻYCIE. Przychodzą mi teraz na myśl III prawdy złości opisane przez Carla Younga.  Jeżeli coś nas w innych ludziach drażni to może znaczyć że : sami możemy mieć w sobie tę wadę, przypomina nam ten ktoś coś co chcielibyśmy zapomnieć lub przyzwyczailiśmy się nie lubić jakiś postaw czy zachowań.

I co to ma wspólnego ze spontanicznością? Wolnością osądu? :)  Jesteśmy robotami! Maszynami bez krzty życia! Mówisz, że kogoś nie lubisz lub  kochasz? Śmieszne! Wystarczy jeden pstryk i relacje się odwrócą  niczym obraz z głową konia. Nie dziwi cię to?

Mówisz, że takie jest życie…pytasz co w tym dziwnego? A ja mówię : życie jest czymś absolutnie innym! Przez ostatnich piętnaście lat byłem pijany i na milion procent pewien, że życie to  frajda skrajnych uczuć, w której liczę się TYLKO JA !  Wszyscy zarzucający mi nadużywanie alkoholu byli śmiertelnymi wrogami! Miałem alergię na rozmowy o ograniczaniu picia. Brzydziłem się  alkoholikami samemu będąc jednym z nich. Oto „życie”. Oto żaba, koń, staruszka, most na morzu i żaglowce.

Od roku nie piję ale wciąż myślę jak pijany. Powoli jednak przestaję widzieć wszystko tunelowo. Zaczyna mnie być stać na „nowe myślenie”. Na zauważanie w obrazach życia czegoś więcej niż to do czego skłania mnie „chora uwarunkowana głowa”.

Nie kupuję pierwszych skojarzeń ale szukam  rzeczywistości. Dzięki temu widzę  w aroganckim  urzędniku wystraszonego i niepewnego siebie człowieka.  W złośliwym sąsiedzie ukrywającego kompleksy jegomościa. W niedostępnej i oschłej koleżance osobę z niską samooceną. Dlatego raczej jestem skłonny do współczucia niż złości.

Poza tym czyż człowiek nie jest naturalnie pozbawiony obiektywizmu patrzenia? Przecież nasze oczy zwrócone są na zewnątrz nas . Ewolucja nie pozwala nam obserwować  siebie ale innych. Trochę podobnie jak ze zdziwieniem w kontakcie ze swoim głosem gdy słyszymy go z magnetofonu o czym wspomniałem wyżej. Często dziwimy się gdy okazuje się że ludzie nas nie zrozumieli. Mówimy wtedy : Przecież ja tak nie powiedziałem!!! Nie ważne co powiedziałeś, ważne co ktoś usłyszał.

Stąd siła informacji zwrotnej czyli opinii innych ludzi na nasz temat  pod warunkiem, że mamy gotowość by ją słuchać, analizować i wziąć pod uwagę.  Mówisz, że to obraz staruchy? Dlaczego ? Pomóż mi to zrozumieć?

Absolutna większość kłótni, sprzeczek i konfliktów bierze się z nieporozumień co do interpretacji tej samej „cegły”. Wdrukowano w nas pożądanie by inni byli z nami jednomyślni. Jednak to niemożliwe by ktoś patrzył moimi oczami i analizował moją głową.

Nie ma jednej RZECZYWISTOŚCI, nigdy nie było i nie będzie! Bo ona zależy od obserwatora. Z tą wiedzą  znacznie łatwiej nie wchodzić w konflikt a przede wszystkim PRZEBACZYĆ doznane urazy a nawet  krzywdy. Ludzie włącznie z nami  „nie wiedzą  i nie widzą co czynią”.

Grzegorz alkoholik

 

 

 

 

 

 

 

4.40 Wady charakteru

Dokonaliśmy gruntownego i odważnego obrachunku moralnego.

Gdy mówimy o wadach wzroku, zgryzu lub wymowy wiemy co to jest i rozumiemy jak się z tym uporać. Okulary, ortodonta czy logopeda rozwiązują problem. Jednak gdy słyszymy, że ktoś ma „trudny lub podły charakter” sytuacja wydaje się bez wyjścia. Sami mawiamy o sobie : taki już jestem i inny nie będę!  Czy tak jest rzeczywiście, że alkoholicy podobnie jak stare drzewa nie nadają się do przesadzania?

images

Złe samopoczucie,napięcie, pogorszony nastrój, nieustanny lęk….. Przyznam, że choć nie piję  to wciąż czuję się podle. To jest główny powód dla którego „wszedłem na program”. Bywam wybuchowy, zagubiony, nieszczęśliwy. Moje nie przyjemne uczucia i agresywne zachowania nie biorą się jednak z koziej  d**y. Mają wyraźną przyczynę. Są jakimś skutkiem moich  przeżyć, wartości, nawyków, zasad i oczekiwań. To  dlatego nie zniknęły wraz z odstawieniem ostatniej butelki . Nie mam  alkoholu we krwi ale mam PIJANE MYŚLENIE.

imagesYW6ZFNKFInne promieniowanie wytwarza kuchenka mikrofalowa  a jeszcze inne złoże uranu czy wybuch jądrowy. Moje  przekonania  sprawiają, że myślę tak a nie inaczej i  zachowuję  w określony sposób. To prosty mechanizm. A co ma wpływ na moje przekonania i doświadczenia? No właśnie?

Gdy miałem 8 lat złamałem rękę. W szpitalu źle ją złożono więc złamano mi ją ponownie i powtórzono zabieg. Dzięki temu jest dziś sprawna. Miałem  straszny żal do chirurga, bo jego błąd naraził mnie na dodatkowy ból. Wpisując dziś to zdarzenie do tabelki kroku czwartego zorientowałem się, że TA ZŁOŚĆ MIAŁA  INNĄ PRZYCZYNĘ NIŻ MI SIĘ  WYDAWAŁO. Powstała nie ze względu na dyżurnego lekarza ale moje przewrażliwienie, egocentryzm, niecierpliwość, nietolerancję i obsesję na własnym punkcie. Celowo cofnąłem się do dziecinnego urazu, bo czyż nasze dzisiejsze złości nie działają na tym samym prostym mechanizmie ????

Oto jeden z kierunków inwentury moralnej. Poznać  prawdę o sobie, czyli  rzeczywistość.

Wady charakteru są jedną z przyczyn naszej choroby ale i podstawowym ciężarem w trzeźwieniu. Jedna z koleżanek opowiada mi o swoim niepijącym mężu „on jest teraz jeszcze gorszym skur****nem niż kiedyś”!!!! Abstynencja nie naprawia „paskudnego charakteru”. Rozstrojone pianino samo się nie nastroi.

Co to jest charakter?

images00GVEUQ9

To kawałek  osobowości odpowiedzialny za moje zachowanie moralne  i rozwój. ZDROWY człowiek potrafi dojrzewać w grupie. Ja w towarzystwie  interesowałem się  dominacją, byciem najmądrzejszym  i najzabawniejszym. Dlaczego? Ze względu na mój wadliwy charakter. Pycha  i egocentryzm nie pozwalała mi na tolerancję lecz zwalczanie konkurencji.  Z czasem konflikty zewnętrzne  zaczęły przenosić się do mojego wnętrza. No bo czym innym jest choćby użalanie się nad sobą, niezadowolenie z siebie, poczucie winy…. jeśli nie wewnętrznym sporem? Mieszanką z której nie może zrobić się nic innego jak fatalny nastrój.

Czwarty krok.  Kim Jestem? Dlaczego Taki Jestem? Dlaczego tak postępuję ? Dlaczego się Tak Czuję?

Zanim trafiłem do AA non stop żyłem w strachu. Wstydziłem się do tego przyznać komukolwiek. Udawałem odważnego i zaradnego. Ostatnio Damian, w  czasie swojej spikerki  u Dominikanów w Łodzi  wyznał : „przez większość życia balem się non stop, od razu gdy tylko wstałem. Poczułem ulgę bo myślałem, że tylko ja tak mam. Ale i podziw, że tak świetnie prezentujący się facet jak Damian ma odwagę do takiej szczerości!

Czwarty krok. Co mi daje odkrywanie WAD?

g

Dopiero tu dotarło do mnie co to znaczy   CHORA GŁOWA.  To  zaburzona osobowość i charakter czyli wadliwy mój prywatny sposób przeżywania własnego życia, myślenia i zachowywania. Błędne wnioski, zła ocena sytuacji, fałszywe wrażenia, niewiadome . Jeżeli mam uszkodzony charakter  z automatu muszę mieć problemy w relacjach ze sobą i ludźmi. Muszę mieć urazy. To pocieszające  :-|

Nieprawidłowości w strukturze charakteru np. zbytni egoizm, upartość czy nietolerancja powodują powstawanie regularnych wewnętrznych napięć, które prowadzą często do  zaburzeń lękowych. To już nie jest  popierdółka. To nie kwestia gorszego samopoczucia. To chroniczne „dołowanie”.

Wracając do urazu ręki. Złamana kość jest po zrośnięciu mocniejsza. W obrachunku moralnym czwartego kroku uporządkowujemy własną przeszłość. Rozliczamy się z tym co minione w nowy sposób, zauważając, że nasze urazy były  sztucznie wyolbrzymiane przez nasz wadliwy charakter.

images2S6V83KWCO TO DAJE? FUNDAMENTALNĄ INFORMACJĘ, ŻE ŚWIAT ZEWNĘTRZNY JEST OK !!! Moje szczęście nie zależy od tego czy zmieni się sytuacja wokół mnie ,czy znikną moje  finansowe problemy ,czy pokonam  wrogów, czy wróci żona lub czy syn skończy studia.  Jedyną osobą która ma się zmienić jestem JA SAM. Gdy ja się zmienię, zmieni się wszystko wokół. Na czym ma polegać moja transformacja? Na obiektywnym  zauważaniu rzeczywistości. Taka sytuacja!

Gdy przeglądam  urazy z dzieciństwa  dziwię sie jaki  to byłem „głupi i niedojrzały” ….. Potem idę no choćby na miting  i co się okazuje? Że nadal jestem zazdrosny,   nietolerancyjny. Po mitingu wracam do domu gdzie kłócę się z żoną i denerwuję na dzieci….. bo działa we mnie obsesja na własnym punkcie. Następnego dnia idę do pracy gdzie złoszczę się na kolegów bo ktoś uraził moją dumę. Wracając samochodem dostaję kurwicy stojąc w korku bo działa we mnie niecierpliwość.

Życie jest fantastycznym zdarzeniem, gdzie co chwila dzieje się coś wyjątkowego. Tak jak na wadach charakteru rozwijają się w nas zaburzenia, fobie, natręctwa, kompulsje, uzależnienia tak na ZALETACH powstaje szczęście. „jeśli u danej osoby nie dokona się CAŁKOWITA ZMIANA PSYCHIKI – nadzieja na powrót do zdrowia jest znikoma” czytamy w  Opinii Lekarza z Wielkiej Księgi. „Dupo ścisk” to nie jest cierpliwość a zagryzanie warg nie ma nic wspólnego z tolerancją. Dopiero inny stosunek do czasu i życie teraźniejszością sprawia, że mogę spokojnie stać w korku na Piotrkowskiej a nowe wartości etyczne powodują, że  zaczynam odczuwać szacunek dla odmiennych poglądów i zachowań .

Grzegorz alkoholik

 

4.39 Uczucia

Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.

aszrJesteś bez uczuć, niczym człowiek za szybą…. gdy piłem tak często mawiała do mnie żona. Faktycznie najczęściej czułem w kółko strach, lęk, niepokój, złość. Bałem się trudności i wyolbrzymiałem je do nierealnych rozmiarów.  Nie umiałem sobie z tym radzić. Gdy  odkryłem alkohol wreszcie  byłem bezpieczny. Pijąc czułem odprężenie , jasność i odwagę . Wypoczywałem. Każdy największy stres wyglądał już inaczej, bo w perspektywie była szklaneczka trunku i ukojenie. Ponieważ praca  ograniczała mnie w zażywaniu „mojego lekarstwa” , zgłosiłem się do psychiatry  a  on zaserwował mi leki antydepresyjne poprawiające nastrój. I tak byłem na haju od rana do nocy. Nie umiałem  radzić sobie z cierpieniem psychicznym  więc zwalczałem je  alkoholem i  lekami.

Dlatego w czasie terapii  zamurowało mnie  gdy usłyszałem, że wszystkie uczucia są dobre  i dzielą się na przyjemne i nieprzyjemne!  Negatywne  może być jedynie to,  co robimy ze swoimi uczuciami  wypierając je i  maskując. Nigdy one same!

Szok! Eureka! Wniosek? Zamiast nauczyć się zauważać, rozumieć i kontrolować moje stany psychiczne  tak długo TŁUMIEŁEM je chemią, aż w końcu zwróciły się przeciwko mnie !  Z uczuć, które są naturalnym sprzymierzeńcem i przyjacielem zrobiłem wroga. Fuck!

Mawia się, że ludzie po wódce są szczerzy. Jeśli o mnie chodzi to  jedynie w takim sensie, że mówiłem to co akurat wtedy przychodziło mi do głowy. Ciekawe jest coś innego. W moim przypadku alkohol otwierał drzwi tłumionym latami uczuciom  złości, niezadowolenia, zazdrości, strachu, zawiści, wstydu, winy, pychy, niepewności  . Dlatego  nagle wychodziło ze mnie  agresywne Z W I E R Z Ę !  Dla porównania mój kolega, który nie potrafił na trzeźwo okazywać radości, euforii, zadowolenia, miłości, satysfakcji, po pijanemu zamieniał  się w A N I O Ł A  i był słodkim  misiaczkiem. Tak oto C2HOH uwalnia na chwilę poskramiane latami emocje na zasadzie „sezamie otwórz się”.

W pewnym klubie abstynenckim, widuję często starego ”weterana” , który po pracy wpada tam poczytać prasę. Ogromna wiedza o chorobie, terapii i aa. Gdy witam się z nim nigdy nie patrzy w oczy, a twarz ma do wyboru :chłodną, złą lub obojętną.

uczuciaUczucia są głęboko związane z fizjologią a ta z nimi. O nastroju wiele mówi sylwetka, barwa głosu, oczy,  wyraz twarzy i ruchy ciała.  Jeżeli boję się  pokazać co czuję, nakładam jakąś MASKĘ. Chowanie się przed samym sobą jest bardzo stresujące ,wymaga sporo energii. Ile to razy byłem jakby „bez sił”, „bez chęci” , zmęczony czy zniechęcony bez szczególnego powodu i to tuż po weekendzie. Ale jak mogłem czuć się inaczej skoro  udawałem maczo i luzaka? W końcu z powodu tłumienia strachu nabawiłem się skumulowanej złości i wybuchów agresji. Zacząłem zachowywać się przemocowo w domu i pracy.

„Uważamy, że wyeliminowanie picia jest tylko początkiem pracy nad sobą” czytamy w Wielkiej Księdze AA. Po dziewięciu miesiącach abstynencji złapałem „dola”. Bezsenność, nerwowość, niepokój, smutek, brak chęci ,siły i straszny strach. Kolega ze wspólnoty natychmiast rozpoznał NAWRÓT, który mi nie pasował bo nie miałem  myśli o piciu. Dowiedziałem się, że te przychodzą już „na deser”. Poszedłem do terapeuty po radę, czy skoro czuje się fatalnie nie powinienem wrócić do leków ? Pan Józef  złapał się za głowę i powiedział: Panie Grzegorzu , tak żyją normalni ludzie!!!! Raz czują się lepiej a raz gorzej! To jest zdrowe! Dlaczego nie chce Pan pozwolić sobie na gorsze dni, słabsze samopoczucie? Dlaczego? Bo piętnaście lat wypierał Pan nieprzyjemne uczucia! Co to za różnica czy poprawi sobie Pan sztucznie nastrój alkoholem czy antydepresantami?

asewFaktycznie każde (nawet nieprzyjemne uczucie) jest ENERGIĄ, dzięki której  żyję jako homo sapiens. To jest moje ZASILANIE.  Gaz ziemny nie należy do słodkich  zapachów, a zapewnia naszym domom  ciepło i napędza silniki samochodowe.

imagesI8VOR32EO alkoholizmie  mawia się, że to choroba uczuć. W czwartym kroku przez średnio
trzy tygodnie wypełniamy  tabelkę , w której
aż kipi od złościwiny, żalustrachu, zawiści.
Nie mniej nie robimy tego dla odwetu . Odkrywamy stare rany i  bolesne wspomnienia nie po to by wykorzystać ich energię do nienawiści, ale PRZEBACZENIA i zrozumienia rzeczywistości samego siebie!

W ostatnim numerze Warty z 2014 umieszczono ciekawy archiwalny  aowski arkusz  analizy  życia wewnętrznego. Dobrym narzędziem jest też Dzienniczek Uczuć, w którym zapisujemy poruszenia serca wg schematu:  Poczułem szczęście, gdy rozmawiałem z synem.   Poczułem radość, gdy niosłem posłanie. Poczułem miłość, gdy przytuliłem żonę. A wszystko po to by zacząć zauważać coś więcej niż jedynie skrajne doznania i powoli dzięki Sile Wyższej, zgodnie z obietnicą drugiego kroku, wracać do psychicznego zdrowia.

P.S Tekst dedykuję Panu Józefowi Śliwińskiemu, w podziękowaniu za jego zaangażowanie w pomoc cierpiącym alkoholikom.

Grzegorz alkoholik

 

 

 

 

 

4.38 Wychowywanie dzieci

Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny. 

„Jednakowe ważne jest wychowanie dzieci jak i rodziców. ” C.G.Young

Mam znajomego do którego ojciec od dziecka mówił: ty śmierdzący GRUBASIE. Efekt? Nigdy nie miał kolegi. Nigdy! Dopiero w dorosłym życiu , gdy trafił do AA.

Co najczęściej robimy źle i co jest najbardziej szkodliwe?

Brak czasu

imagesD5XMJL5Q

Wszyscy  pracujemy . Gdy wrócimy do domu jesteśmy wykończeni i w zasadzie dalej nieobecni. Wtedy mamy za mało czasu by zrozumieć  potrzeby a nawet zauważyć problemy swoich dzieci.  Jesteśmy więc schematyczni, przesadnie wymagający lub  pobłażliwi dla swoich pociech. Gdy my zarabiamy  pieniądze  dzieci mogą stawać się notorycznymi samotnikami.  Nic nie usprawiedliwia braku czasu dla dziecka.

Prezenty jako zadośćuczynienie

„Brak ciepła w ok­re­sie dzieciństwa jest często po­wodem, że ko­loryt świata sta­je się ciem­ny”.  A. Kempiński

prezRzeczy (prezenty, kieszonkowe, markowe ubranka, komórka, wyjazdy zagraniczne itp.) to protezy miłości . Chcemy nimi zrekompensować to , czego nie daliśmy jako nieobecni lub zadośćuczynić za krzywdy agresji czy przemocy. Ponieważ rzeczy nie umieją kochać , szybko się nudzą, . Prezenty  są martwe,  nie słuchają, nie potrafią zrozumieć.  Rzeczy są zamiast.

Spoufalenie się z dzieckiem

To dobrze gdy matka  jest „koleżanką” a ojciec „kumplem” dziecka?  Chce się powiedzieć , że nie ,ale czy nie wychodzimy sami z tą inicjatywą np. namawiając do intymnych  zwierzeń?  Nic głupszego nie można zafundować sobie nawzajem. Kto kogo wychowuje, kto  ma być autorytetem i kto za kogo odpowiada?  Źle się spisuje demokracja we wspólnocie , która od zawsze była hierarchiczna. Gdy  rozprasza się ośrodek władzy nasze dzieci  nie słuchają  wtedy ani  przedszkolanki, ani nauczyciela, katechety, dozorcy, wychowawcy, policjanta itd. Nie uznają żadnego autorytetu nad sobą, nie znoszą posłuszeństwa.  Musimy sobie odpowiedzieć gdzie jest granica pomiędzy szczerością wobec dziecka, a obarczaniem go swoimi problemami?

Nie jest dobrze wtajemniczać dziecko we własne  sekrety czy zmartwienia. Podpieranie  się  na ramieniu swojego potomka  krzywdzi go!  Moja mama zwierzała mi się ze swoich kłopotów z ojcem  , a ja opowiadałem się potem po jednej stronie konfliktu, rozumiejąc sprawę rodziców zero/jedynkowo.  Czułem się do tego zobowiązany wobec mamy. Rezygnowałem  więc z budowania relacji z tatą . To było jednak za trudne jak na mój wiek ,bo zamiast poznawać siebie skupiałem się na rozpoznawaniu nastrojów matki.  Nie nauczyłem się w dzieciństwie tej ważnej umiejętności BYCIA DLA SIEBIE . Dziś jako duży potrafię czasem  zupełnie „odpłynąć”  w pomaganiu drugiej osobie, przy czym pomijam zauważanie swoich potrzeb. Szczerze mówiąc łatwo mi współczuć innym , gorzej sobie. Łatwiej słuchać i analizować cudze problemy niż własne. To mniej boli. Jeszcze do niedawna uważałem , że interesowanie się sobą polega na chodzeniu do kina i wypoczynku . Nie sądziłem że jest to przyglądanie się własnym wadom charakteru ,przekonaniom ,uczuciom.  Ile to zainwestowałem czasu we wysłuchiwanie cudzych nieszczęść . Ile to udzieliłem tysięcy rad i wskazówek. Tymczasem sam  nie zauważyłem w sobie uzależnienia nawet po wizycie u psychoterapeuty . Byłem oszołomiony gdy po raz pierwszy zrozumiałem ,że interesując się nadmiernie kłopotami moich znajomych wcale nie jestem altruistą ,ale egoistą , który realizuję  scenariusz z własnego dzieciństwa . Egoistą który czuje się odpowiedzialny i zdolny do tego żeby ciągle  rozwiązywać problemy „własnej matki” chociaż już w innych ludziach.  A to już  często nie ma nic wspólnego z niesieniem posłania ,ale byciem  kubłem na śmieci , do którego  inni wyrzucają  własne brudy .

Nie jest dobrze dawać siebie rezygnując z siebie. Nie jest dobrze koncentrować się na  cudzych potrzebach  wypierając się  własnych . Nie można też pozwalać by ktokolwiek nas UŻYWAŁ !!! Używał jak szczotkę do butów! Zdrowy egoizm polega na przeżywaniu każdego przejawu życia we własnej skórze!  Istnieje bowiem niebezpieczeństwo użalanie się nad sobą w drugim człowieku! Jeśli ktoś zwierza mi się z kłopotów wychowawczych to jeśli chcę bawić się w terapeutę  powinienem najpierw zrobić remanent moich relacji z własnymi dziećmi ,a dopiero potem dawać rady. Gdy słyszę o cudzych bolączkach trzeba mi przeskanować samego siebie. Jak dziś przerwać ten toksyczny wzorzec z dzieciństwa? Jak w tym sensie ochronić własne dzieci przed samym sobą ? Robiąc program ze sponsorem ,ale i uczestnicząc w terapii specjalistycznej. To nie żarty.

  1. Tylko szczęśliwy ojciec jest w stanie dawać szczęście potomstwu. Najważniejszym naszym obowiązkiem wobec dzieci jest tak poukładać siebie by nie być im ciężarem. Po to dla mnie ten program 12 kroków!!! Czy to nie jest odpowiednia motywacja? 
  2. Nie szukajmy też nigdy pocieszenia w dziecku.
  3. Jeżeli trzeba dziecku powiedzieć że mamy jakieś kłopoty to jednocześnie zawsze trzeba zaznaczyć , że  damy sobie radę  . I nade wszystko zapytać o jego samopoczucie
  4. Trzeba pytać siebie o to , jak nasz problem może przeżywać  nasze  dzieckoBo nasz to i jego  problem, który go boli na jego sposób, choć często  nie chce pod żadnym pozorem się do tego przyznać i to okazać.

Przemoc

„Pierwszą zasadą dobrego wychowania jest nie obrażanie NIKOGO.” Wolter

wd

„dzisiejsze nieśmiałe dziecko to to ,z którego wczoraj się śmialiśmy”. Ronald Russell

Niezależnie , czy jest to bicie , presja psychiczna , krzyk , wyśmiewanie ,  obwinianie , molestowanie , czy nieodzywanie się do dziecka , nigdy nie jest to metoda wychowawcza .  Zawsze jest to czyn zgorszenia, w dodatku karalny. Od ilu klapsów zaczyna się przemoc? Od pierwszego! Kłania się art 207 kodeksu karnego! Dziecko potrzebuje bezpieczeństwa . Dom powinien być azylem. Zawstydzanie , wzbudzanie  poczucia winy ,strofowanie ,przesłuchiwanie , kontrola korespondencji ,sms to wszystko PRZEMOC. Poświęciłem temu tutaj osobne teksty.

Bezkrytyczność

Mając słabość do drugiej osoby, nie można jej wychowywać.  Czyż nie jesteśmy raczej bezkrytyczni  wobec dzieci i ich wad?  Bezkrytyczne zapatrzenie się w rodzone dziecko to widzenie w nim siebie . Nie pozwala to być obiektywnym i brać pod uwagę opinię innych, sprzeciwić się dziecku lub odmówić mu czegoś.

Rozwód rodziców

„Gdybyśmy radzili się częściej fachowców zamiast znajomych byłoby o wiele mniej rozwodów” Witek Prytek

Najgorszy  wpływ na dziecko w procesie wychowania wydaje się  mieć jednak rozwód. Inny jest wpływ wychowawczy, gdy rodzic umiera, inny zaś – gdy odchodzi. Odchodzący ojciec czy matka zdradza nie tylko współmałżonka, ale także wspólne dzieci.  Gdy rozwiedli się moi rodzice miałem 13 lat. To było straszne przeżycie. Tato nie był awanturnikiem . Nie nadużywał alkoholu. Był dobrym i życzliwym człowiekiem. Gdy dowiedziałem się o wyprowadzce ,uważałem że on porzuca MNIE. Piekielnie wstydziłem się ich rozstania . Myślałem ,że wszyscy mnie obgadują. Poczułem się wtedy GORSZY ,wybrakowany , niepełnowartościowy. Pamiętam jak w 85 roku jechałem z kolegą na koncerty do Jarocina. Na stację odprowadził go ojciec ,pomagając nieść bagaże. Poczułem wtedy taką wielką samotność…….Szczerze zacząłem NIENAWIDZIĆ swojego tatę , w czym pomagała mi mama i dziadkowie.  Od tego zdarzenia widziałem go tylko trzy razy  , i nie były to nasze celowe spotkania. Pierwsze to impreza rodzinna ,drugie rozprawa o alimenty .Trzeci raz tuż przed moimi trzydziestymi urodzinami. Miałem już własną rodzinę , a ojciec umierał na raka w szpitalu……..Zdążył powiedzieć , że ….wyrządził mi sporo krzywdy. A ja nie miałem żalu i przypomniały mi się nasza piękne wspólne chwile . Wyjazdy , spacery  , zabawy , rozmowy . Pokazałem mu moich synów. Było ok. Następnego dnia już dostawał ostre dawki morfiny. I tata znów był nieobecny…….Po kilku dniach po raz drugi „odszedł” ode mnie. Tym razem na zawsze. Babcia z mamą nie potrafiły zrozumieć , że tak go kochałem. Dziwiły się. Jeszcze przed rozpoczęciem 4 kroku miałem urazy do rodziny , za to że w młodości „obrzydzała” mi ojca. Te ostatnie wspólne chwile były terapeutyczne. Zdjąłem maskę obojętności , którą nosiłem od 17 lat  , i pokazałem twarz spragnionego miłości ojcowskiej dziecka , zawsze stęsknionego , samotnego i bezbronnego. Jeżeli sam jesteś tatą żyjącym z dala od swojego dziecka ZAKLINAM CIĘ dbaj o nie! Rób co możesz! Wysyłaj smsy ,maile ,lajki na FB. Cholera wie co , ale BĄDŹ BLISKO! Nie pozwól by twoje dziecko żyło w bólu sieroctwa! Nawet jeżeli mówi , że nie życzy sobie twojej miłości. Nawet , jeżeli cię zlewa „ciepłym moczem”. To jest nasza odpowiedzialność.

Nadopiekuńczość

„Obawiam się iż nasze zbyt troskliwe wychowanie wydaje skarłowaciale owoce”. G. Ch.  Lichtenberg

To jest najskuteczniejszy sposób na pozbawienie dziecka wiary w siebie! Chcemy żeby naszym dzieciom było lżej ,żeby miały lepiej niż my sami. Wozimy do szkoły ,sprzątamy im pokoje,tłumaczymy przed nauczycielami , załatwiamy im wszystko co możemy! Czy wiecie moi mili , że w dziecku nie rozwija się z tego powodu wiara w siebie ale w tego kto otacza go nieustanną opieką!!!???

W efekcie mały łapie niskie poczucie własnej wartości ,bo czuje brak oparcia w sobie samym. Z tego powodu ma też kompleks niższości ,bo wygląda lepiej niż się czuje.

„Za to co kosztuje jeden nałóg można wychować wszystkie dzieci.” B. Franklin

Nałogi     

No DDa. Cholerne DDA. Nasze dzieci z automatu choć maskują się jak mogą mają niskie poczucie własnej wartości. Poza tym boją się utraty kontroli nad swoim życiem. Że nie będą mieć pracy ,rodziny ,pieniędzy. U niektórych lęk może przyjąć postać fobii i natręctw .  Do tego często dochodzi  jeszcze GDA ,czyli zespół lęku ogólnego. No pięknie! Tak pięknie , że aż fujarka mięknie!!!

Moi rodzice nie nadużywali alkoholu , ale regularnie się kłócili. Nie mniej odwiedział nas często pijany wujek . Mój chrzestny , brat mojej mamy. Raz był śmieszny ,innym razem groźny , jak to alkoholik. Jako berbeć pamiętam z nim w roli głównej dantejskie sceny.  Był agresywny i wulgarny. Bałem się go ,gdy ojciec był w pracy. Borykałem się wtedy na przemian z lękiem i wstydem z powodu wujka. Czy  potem jako dorosły, nie przeniosłem czasem tych stanów w swoje dojrzałe życie – nawet jeśli od tych smutnych chwili  minęły lata?

Po jakimś czasie zauważyłem, że bywam szybciej zmęczony niż moi koledzy. Potem zacząłem unikać matematyki panicznie bojąc się nauczyciela. Odliczałem sekundy lekcji ,drżąc ze strachu przed wezwaniem do tablicy. Bałem się kompromitacji i zawstydzenia. Do tego doszły obawy prze łobuzami.Choć było dla mnie nowe i straszne uczucie ukrywałem to przed wszystkimi. Wydawało mi się to nie męskie. Kto wtedy słyszał o zaburzeniach lękowych? W szkole nie było psychologa  Zacząłem więc dorastać z ukrywanym lękiem i napięciem .Nie widząc związku przyczynowego zarówno z ojcem , wujem jak i rozwodem rodziców sam obwiniałem się za ten strach . Uznałem  się za tchórza i tak zacząłem obniżać swoją samoocenę. Przeżywając ciągłe napięcie ,drażliwość i zamartwianie się o przyszłość  byłem stale zmęczony i często rozkojarzony.  Poza tym nie umiałem być wytrwały , nie miałem siły by mobilizować się do regularnego wysiłku. Pojawiły się też u mnie różne zaburzenia osobowości . Przesadne  zwracanie na siebie uwagi, prowokacyjna seksualność , ale i postawa zależna i unikająca.  Miałem ogromną potrzebę bycia pod czyjąś opieką z jednoczesnym odczuwaniem strachu przed opuszczeniem.  Unikanie dotyczyło problemów z podejmowaniem decyzji ze strachu przed błędami. Byłem przewrażliwiony na punkcie wstydu , odrzucenia , braku  akceptacji i absolutnie nie umiałem sobie z tym radzić. Dlatego w efekcie niepowodzeń lub choćby w ich perspektywie na pierwszy plan zawsze wychodził u mnie silny lęk , strach. Z tej przyczyny wyzwania które realizowałem  kosztowały mnie zawsze bardzo  dużo stresu.  Stąd alkohol był mi wtedy niezbędnym lekarstwem na wszystko ,łącznie z trądzikiem i zatwardzeniem.

Pisząc ten tekst ,mam przed oczami moje „czwórki” poczucia winy i wstydu związane z osobistymi błędami wychowawczymi. Ponieważ łatwo z jednej skrajności wpaść w drugą czyli  użalanie się nad sobą i obsesję na własnym punkcie……. Żeby tak się nie stało pytając sam siebie w kolumnie  rzeczywistości : co mogę z tym zrobić ,nie zamierzam poprzestać na przeprosinach. Postanowiłem od TERAZ i postawiłem sobie to za ŻYCIOWĄ WARTOŚĆ nie ranić nigdy więcej moich dzieci. Po pierwsze NIE BĘDĘ PIŁ po drugie BĘDĘ TRZEŹWIAŁ , także na ŚWIADECTWO dla mojej rodziny  i na zadośćuczynienie.  Po trzecie będę ich traktował poważnie , z szacunkiem i miłością. Nie krytykował ,nie zmieniał ,nie oceniał ,ale akceptował!!!! Będę od tej chwili ,od tej sekundy zamiast podcinać dodawał im skrzydeł! Będę myślał o nich pogodnie! Będę też o tym niósł posłanie innym. Tak mi dopomóż Bóg ,ten sam któremu zaufałem w trzecim kroku. Amen.

Grzegorz alkoholik

 

 

 

4.37 Koleżeństwo i Przyjaźń

Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.

a Jest takie powiedzenie „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. Osobiście myślę, że jest dokładnie odwrotnie. I współczesnym testem przyjaźni jest SUKCES. Jednak  najlepszym sprawdzianem koleżeństwa są nasze codzienne relacje. Chodzi o sposób w jaki ze sobą rozmawiamy, patrzymy na siebie i reagujemy na drobiazgi. Oto lista zasad dobrego koleżeństwa, którą skopiowałem ze strony internetowej jednej ze szkół podstawowych:

10 ZASAD DOBREGO KOLEŻEŃSTWA

  1. Nie wypowiadaj  wszystkiego, co ci przychodzi do głowy. Zwróć uwagę ,jak mówisz, bo to jest  ważniejsze od tego, co mówisz
  2. Jeśli coś obiecujesz – obiecuj ostrożnie i zawsze dotrzymuj swoich obietnic, bo jest to podstawa zaufania i przyjaźni
  3. Bądź uprzejmy. Jeśli masz do powiedzenia coś miłego – zawsze to powiedz. Pochwal , doceń czyjeś starania. Nie przesadzaj – bądź w tym naturalny
  4. Okazuj koleżankom i kolegom swoje  zainteresowanie; niech każdy w twojej obecności czuje się, że jest dla ciebie ważny
  5. Bądź pogodny; jeśli jest okazja – uśmiechaj się do ludzi
  6. Staraj się słuchać, a słuchając patrz na tego kto do ciebie mówi; daj znać, że słuchasz – np. kiwając głową, zadając drobne pytania
  7. Pozwól innym mieć swoje zdanie – przyjaźń nie oznacza, że musicie myśleć tak samo i lubić to samo
  8. Jeśli nie odpowiada ci czyjeś towarzystwo – po prostu go unikaj, zamiast wdawać się w kłótnie, wyśmiewać czy obmawiać
  9. Nie mów komuś tego, czego sam nie chciałbyś usłyszeć o sobie
  10. Jeśli komuś nie odpowiada twoje towarzystwo – nie narzucaj się

PAMIĘTAJ ! TYLKO SWOIM ZACHOWANIEM MOŻESZ ZMIENIĆ SWOJE KONTAKTY Z INNYMI. TO PROSTE! ZACHOWUJ SIĘ TAK , ABY INNYM BYŁO PRZYJEMNIE W TWOIM TOWARZYSTWIE. asdf Jakby ściągnęli to z Ant de Mello który pisał, że  ludzie są w porządku a jedyną osobą, która powinna się zmienić jestem JA SAM. Gdy ja się zmienię, wszystko się zmieni. Jezuita T Kotlewski  mówi, że chodzi po prostu o to by innym  w naszym towarzystwie było DOBRZE. Koleżeństwo czy przyjaźń polega na pragnieniu DOBRA dla drugiego! Ego + ego nie równa się MY. To są dalej dwa odrębne byty. Ale gdy potrafimy zbudować relacje oparte na serdeczności, zatroskaniu i dzieleniu się zaczynamy przeżywać coś wspaniałego i odczuwać większą siłę niż ja sam, siłę NAS.

Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać. Antoine de Saint -Exupéry

Codziennie wykonuję dwa telefony do trzeźwiejących alkoholików. Początkowo miałem problemy z pkt 3 z szkolnej listy. Teraz z siódmym i dziewiątym. Dlaczego? Bo …brak mi intymności.

Intymność zwykle kojarzy nam się z sexem  lub potrzebami fizjologicznymi. Szukamy więc warunków by wyrazić w taki sposób miłość. Ale intymność dotyczy także szczerego wyrażania swoich myśli, uczuć, przekonań. I taka intymność jest ważną częścią każdej relacji w tym przyjacielskiej i koleżeńskiej. Jeżeli coś nas irytuje ale czujemy się niezręcznie i nie potrafimy opowiedzieć o swojej złości, zawstydzeniu, zażenowaniu być może brakuje w nas składnika intymności.

Przyjaźń to rzecz dziwna. Podczas gdy w miłości mówimy o miłości, między prawdziwymi przyjaciółmi nie mówi się o przyjaźni. Przyjaźń czynimy, nie nazywając jej, ani jej nie komentując. E.E. Schmitt

Na dobre relacje wpływają takie cechy charakteru jak : pokora, szacunek,skromność, bezinteresowność, wdzięczność, szczerość uprzejmość, zaufanie, uczciwość, współczucie, gościnność, tolerancyjność, cierpliwość, empatia, sprawiedliwość, prawość ,autentyczność, dobra wola.

Wiecie jak rozpoznać człowieka, który ma POGODĘ DUCHA? Ma wielu znajomych i aż kilku przyjaciół. images2YU16K3J

-Puchatku? -Tak Prosiaczku? -Nic- powiedział Prosiaczek biorąc Puchatka za łapkę – Chciałem się tylko upewnić, że jesteś. A.A Milne Kubuś Puchatek

Grzegorz alkoholik