11.7 Wola Boża

Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.

Czy Japończyk, czy Rosjanin pisząc swój testament umieszcza tam ważne zdanie: Moją Wolą jest aby…… Żaden Sąd nie ma problemów z interpretacją tego sformułowania. Każdy tłumacz przysięgły dokona jednoznacznej transkrypcji takiego zapisu na dowolny język obcy. Jest takie popularne w Polsce powiedzenie:„wziął nogi za pas i uciekł”. Jeśli przełożymy je dosłownie na angielski……jak zrozumie to cudzoziemiec?

„Przepływamy przez życie łodzią. Kapitanem jest Bóg. My jesteśmy tylko od wiosłowania.” „Dlaczego często kłopoty dopadają dobrych ludzi? Czyż na wojnie najtrudniejsze zadania nie dostają najwybitniejsi żołnierze?”  ”Mam starać się z całych sił ale rezultat zależy nie ode mnie. Porzućmy oczekiwania”. To są  smsy, które otrzymuję od znajomych alkoholików. Boża Wola jawi się w nich jako plan wobec człowieka, pomysł lub lepsze rozwiązanie. Niektóre grupy AA na koniec Modlitwy o Pogodę Ducha dodają wers: Niech się dzieje wola Twoja a nie moja Panie”. Co to właściwie znaczy?

….nie należy nikogo uszczęśliwiać na siłę.  Boża wola to nie jest  ”mieszanie człowiekowi szyków” Gustaw Herling Grudziński

Kiedyś rodzice wybierali dzieciom mężów i żony. Do dziś zdarza się, że sugerują szkołę, zawód czy nawet pasje. Czy to dobrze, gdy ktoś steruje twoim zachowaniem? Mówi jak masz postąpić i do tego cię wyraźnie skłania? Czy to dobrze gdy ktoś narzuca ci kogo kochać, przerywa twoje związki i wymusza na tobie „jedyne słuszne myślenie”? Nawet dla twojego dobra i gdy z całą pewnością wiadomo że ma rację. To dobrze?

Nadopiekuńczość w każdej formie przynosi tylko szkody. 

Człowiek uczy się najwięcej nie wtedy gdy osiąga sukces ale gdy popełnia błąd. Nie gdy jest mu lżej ale ciężko. Dzieci, którym rodzice piszą w domu prace z polskiego słabo radzą sobie na klasówkach. Co się dzieje gdy matka mówi córce w jakim stroju ładnie wygląda? W dziewczynie nie rozwija się poczucie własnej wartości. Nie umie polegać na sobie, nie ufa własnym gustom. Może być ofiarą w szkole oraz każdym związku. Całe życie będzie żebrać o aprobatę. A wszystko dlatego ze mamusia dobierała jej sukienki w podstawówce. Z drugiej strony zbyt surowe wychowanie także zaburza osobowość. 

Trudności i cierpienie nie są nigdy karą czy złym fatum ale naturalną częścią dydaktyki życia. 

W XIX wieku Henry Ford skonstruował samochód. Volt prąd elektryczny a J.King pralkę do prania. Czy znasz choćby jednego konstruktora, który świadomie stwarza trudności dla swoich własnych dzieł? W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku powstała nowa rasa kota: Ragdoll. Czy myślicie, że kalifornijska hodowczyni An Baker celowo szkodziła swej hodowli by wzmocnić genotyp? Tak się nie postępuje. Wręcz przeciwnie. Oczywiście pokonywanie kłopotów wzmacnia każde nowe rozwiązanie ale nikt ich sztucznie nie wymyśla. Życie samo zatroszczy się o to. „Dość ma dzień swojej biedy”. Mt 6,34

Bóg nie jest treserem a życie to nie cyrk.

Jesteśmy na takim etapie ewolucji, w którym do większości zagadnień podchodzimy zmysłowo. Stąd popularność definiowania Woli Boga w kategoriach fizycznych jako scenariusza mojego ziemskiego życia. 

Nadużywanie i zakłamywanie wzniosłych pojęć.

W Moskwie działa bojówka prawosławnych chrześcijan o nazwie: Boża Wola. Czym się zajmuje? Prześladuje homoseksualistów tłumacząc, że przemoc wobec gejów: jest miła Panu! Żołnierze Wermachtu paradowali z napisem Gott mit uns! A Hitler przekonywał wszystkich, że wolą Boga jest nazistowski świat! W XVII wieku hordy tatarskie pustoszyły Europę w imię Allacha. W średniowieczu natomiast organizowano z podobnych pobudek krucjaty z tym, że przeciwko arabom. To ewidentne przykłady zakłamania, które nie wymagają komentarza. Jestem jednak równie ostrożny z szastaniem Wolą Bożą na mniejszą skalę w życiu osobistym, zarówno wobec nagłych zmian czy życiowych tragedii.

Lepiej być pokornym niedowiarkiem aniżeli pysznym wierzącym.

W czasie ostatnich obchodów Powstania Warszawskiego,  proboszcz mojej parafii opisując tragedię tych dni zapytał: jak Bóg mógł na to pozwolić? I zaraz dodał, że to KARA za grzechy tego miasta……Po prostu mnie zatkało!!! Gdy miałem osiem lat przeczytałem napis na nagrobku zmarłego trzylatka: „Bóg tak chciał”. Pomyślałem wtedy, że to niemożliwe. Dziś mam 48 lat i myślę identycznie.

Nie jesteśmy istotami cielesnymi posiadającymi duszę. Jesteśmy istotami duchowymi posiadającymi ciało. Teilhard de Chardin

O ile łatwiej jest mówić bzdury niż powiedzieć: „Nie mam pojęcia!” „Nie rozumiem tego”  To źle gdy tracimy szacunek do TAJEMNICY za wszelką cenę próbując dawać banalne i żenujące wyjaśnienia. I nie mam teraz na myśli księdza ani kamieniarza od nagrobnego napisu ale ciebie i siebie. Mamy taką tendencję by opisywać rzeczywistość w techniczny zero jedynkowy sposób. O ile prawdziwszy byłby napis na grobie dziecka: Dlaczego Panie? Żywię przekonanie, że Boża Wola to nie są nuty. To nie rola rozpisana dla mnie na każdy dzień. Dlaczego? Bo człowiek jako najwyższe stworzenie ziemi nie może być niczym telewizor na pilota czy mysz w labiryncie.

Nie jestem tym kim jestem lecz jestem tym kim nie jestem.

Osobiście od tej myśli Kanta wolę cytowanego już Chardina. Oba teksty  jednak otwierają  DUCHOWE spojrzenie na temat tego wpisu. W tym znaczeniu Boża Wola jest czymś głębszym aniżeli obiadowe menu.

Poznaj Siebie

To zdanie było wyryte na łuku antycznej wyroczni Delfickiej. Kim Jestem? Oto zadanie dla człowieka. Rozwikłać łamigłówkę własnego jestestwa. Jakie mam zalety i wady? Jaką mam strukturę osobowości? Jak funkcjonują moje uczucia? A może właśnie Kim Jestem na podstawowym poziomie w znaczeniu duchowym? W czasie górskich wędrówek zawsze mam wodę i ciepłe okrycie. Co jest najlepszym ekwipunkiem duchowym? Jest to: ŚWIADOMOŚĆ !

Czym jest Moja Wola?

Z pewnością nie jest MOJA! Nie należy do mnie! Wszystko to co spontanicznie przychodzi mi do głowy wcale nie jest wolnym wyborem. Jest perswazją mojego wychowania, nabytych przekonań, doświadczeń i wdrukowanych we mnie poglądów. Moje reakcje podyktowane są moją przeszłością. Jestem niczym maszyna sterowana przez chaotyczny program komputerowy. To smutne ale prawdziwe. Reaguję nie tak jak bym sobie życzył ale tak jak zmusza mnie do tego moja uwarunkowana natura. Po za tym, my alkoholicy mamy dodatkowo chorobę w głowach! Nie dość, że mechaniczni to do tego jesteśmy jeszcze psychicznie wypaczeni przez pijaństwo. Myślę i planuję wyłącznie to co podpowiada mi egoistyczny Umysł. Oto odkrycie! Gdy dumnie uważam, że bronię MOJEGO ZDANIA, to warto wiedzieć że to nie jest MOJE ZDANIE. Tu nie ma „mnie”. Ja o niczym nie decyduję. Na każdy bodziec reaguję automatycznym myśleniem a to wywołuje określone uczucia, które skutkują zawsze takim samym zachowaniem. Czy takie ma być życie? Nie! To dlatego: Niech się dzieje Twoja wola a nie moja Panie! 

Czym jest zatem Wola Boża?

Jest odwrotnością. Jest WOLNOŚCIĄ. Jest nieuwarunkowana. Jest czystą MOŻLIWOŚCIĄ. Jest intencją szczęścia dla człowieka. Energią powodzenia. A jeśli czymś w szczegółach to bezinteresownym ŻYCZENIEM by każdy odkrył swoje talenty i rozwinął je. By UWIERZYŁ w  S I E B I E! Odkrył własną godność i wartość a nie to co ma jeść na śniadanie, gdzie pracować i z kim się przyjaźnić.

Bardzo łatwo w ferworze poczucia misji i natłoku uczuć mówiąc o Bożej Woli faktycznie spełniać ukryte zachcianki własnego EGO. Bardzo łatwo pomylić Boże Przewodnictwo z lenistwem, niecierpliwością, nietolerancją i brakiem wytrwałości. Bardzo łatwo brak wiary w siebie kompensować sobie metafizyką. Bardzo łatwo z Boga uczynić nowy narkotyk a z wiary kompulsywny odruch.

Niech się dzieje wola twoja a nie moja Panie.

Obyśmy posiadali świadomość siebie i przyczyny świadomości siebie. Obyśmy posiadali wiarę w siebie i przyczyny wiary w siebie. Obyśmy żyli TU I TERAZ wolni od żalu przeszłości i strachu o przyszłość.

„Przepływamy przez życie łodzią. My jesteśmy STEREM i OKRĘTEM. A Bóg? A Bóg to WODA i WIATR!”

grzegorz

11.5 Modlitwa wytrwała

Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.

Jezus odpowiedział uczniom: « żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. Przychodziła do niego wdowa, z prośbą: „Obroń mnie przed  przeciwnikiem”. Nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie”». : «Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Łk 18, 1-8

Wstawiennictwo

Pewien człowiek  z zapałem świadczył, że tylko dzięki codziennej trzymiesięcznej modlitwie do św. Antoniego odnalazł swoją świnkę morską. Dla mnie jest to wzruszające duchowe świadectwo, bo tą osobą było siedmioletnie dziecko…

Kropla draży skale nie siłą lecz ciągłym padaniem.

W  cudownym odnalezieniu zwierzątka poza wstawiennictwem zauważam coś jeszcze. Chodzi o regularność próśb. Tak po ludzku: natarczywość, wytrwałość, nieustępliwość i naleganie, wydaje się skutecznym sposobem działania. Zaczepianie, przypominanie się, powracanie, nakłanianie, zachęcanie. Czyż nie tak wiele spraw załatwiały z nami dzieci?

Moja żona poprosiła mnie kiedyś o modlitwę w czyjejś intencji Nowenną Pompejańską. Przez 54 dni odmawiasz codziennie trzy całe różańce. 159 Zdrowaś Mario, 18 Ojcze Nasz, 3 Wierzę w Boga  i  jeszcze teksty specjalne. Ci, którzy znają mnie bliżej wiedzą jakie mam podejście do „formuł” w duchowości. Ale czego nie robi się dla żony…. Więc podjąłem to choć przyznaję bez przekonania. I ? Od tamtego czasu odmówiłem już kilka razy pełną Nowennę a teraz też jestem w jej trakcie. Regularność?! Tak jakby na odczepkę Dobry Bóg powiedział: masz i nie zawracaj mi już tym głowy !    :-D

„Mury istnieją po to, by powstrzymywać ludzi, którzy nie pragną czegoś dostatecznie mocno.” Randy Pausch

Mój syn ma 23 lata i niestety pije. Na nic mój przykład czy przestrogi. To o co mogę robić to powierzać go Bożej opiece. Kiedyś po wspólnej modlitwie wieczornej zapytałem żonę czy nie zachowujemy sie jak osoby „duchowo współuzaleznione” i czy nie zbtyt nachalnie prosimy Boga o jego przemianę. Ta odpowiedziala: będę prosiła o ratunek dla niego non stop, tak jak dla Ciebie. Będę tak długo naprzykrzać sie Stwórcy, aż go uzdrowi! Nie ma innej opcji! Przypomina mi to postawę innej matki, św Moniki, która kilkanaście lat zanosiła do Boga prośby o przemianę swojego syna. Był nim Augustyn, późniejszy święty i doktor kościoła.

Nasze prag­nienia zaw­sze się modlą, choćby war­gi milczały. św Augustyn

Moja babcia gdy czasem opowiadałem jej o moich skomplikowanych problemach zwykła mawiać: BĘDZIE DOBRZE! Długo brałem to za naiwność lub brak zrozumienia powagi sytuacji. Dziś dopiero zaczynam rozumieć, że wnętrze człowieka to coś więcej niż wątroba, płuca, trzustka i mózg. BĘDZIE DOBRZE to napełnianie sie NADZIEJĄ zamiast przygnębieniem. To programowanie umysłu na szukanie rozwiązań a nie trudności. To w końcu pełne wiary duchowe nastawienie  będące nieustannym pogodnym S. O. S wysyłanym w przestrzeń kosmosu.

Błogosławiony, który tak innych zachęca do biegu, że sam biec nie przestaje! św Franciszek z Asyżu

Jest taki ezoteryczny nurt w mistyce judaizmu o nazwie KABAŁA. Kiedyś zgłębiając tajniki tej duchowości natrafiłem na cudną przypowieść, która będzie najlepszym podsumowaniem tego tekstu.

Pewnego razu grupa aniołów ubłagała Boga by pozwolił im żyć na ziemi w ludzkiej postaci. Choć  przestrzegał je, że egzystencja ludzka nie jest sielanką anioły były nieustępliwe. Ojciec Niebios ostrzegał, że nie będzie już możliwiści powrotu na górę ale nikt się tym nie przejmował. Aniołki schodziły po specjalnej drabinie jeden za drugim. Gdy zszedł ostatni Pan podciągnął ją do góry na tyle, by w żaden spodob nie dało się jej dosięgnąć. Już nastepnego dnia część grupy próbowała doskoczyć  szczebla i wrócić do nieba. Po tygodniu wszyscy skakali pod drabiną z nadzieją, że jakoś ją uchwycą. Ponieważ było to nierealne, stopniowo  rezygnowali godząc się z nowym  losem. Kilka aniołów próbowało skakać nawet przez miesiąc. W końcu musieli się poddać. Ale jeden z nich skakał non stop. Przyszła jesień, on skacze. Przyszła sroga zima ON DALEJ SKACZE! W przeciwieństwie do pozostałych nie rezygnował. I ulitował się DOBRY BÓG i pozwolił mu wrócić do nieba……. 

z życzeniami wytrwałości

grzegorz

11.4 Modlitwa egocentryka

Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia. 

«Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony» Łk 18,9-14

Wśród kilku zachowań budzących niesmak w czołówce plasuje się WYNIOSŁOŚĆ. Gdy spotykamy pyszałka przechwalającego się sobą, który  wszędzie był i wszystko widział zawsze budzi to niechęć. Dlaczego czujemy się źle w towarzystwie osób wyniosłych?

Bo budują swoją pozycję cudzym kosztem. Każdy lanser skupiony na sobie potrzebuje innych jedynie jako tła dla samego siebie. Swoim poczuciem wielkości MIAŻDŹY otoczenie. Oto przyczyna. Wiem co mówię. Znam to z autopsji.

Dwie strony pychy

Pyszałkowatość podobnie jak moneta ma awers i rewers. To wcale nie musi być jedynie skupianie się na zaletach i potędze ale także wadach oraz kruchości. Jeśli nadmiernie zadręczam innych opowieściami o swoich kłopotach, trudach i niedoskonałościach to jest to ewidentne działanie pychy. Bardzo łatwo z własnego nieszczęścia uczynić egocentryczną karuzelę. Jaki jestem nieszczęśliwy, samotny…jaki biedny, zagubiony i wykorzystywany……

Przesadne skupianie się na sobie

Och.. ile to razy szumiałem w towarzystwie a wszystko po to by być punktem odniesienia. Bywałem hałaśliwy, kontrowersyjny często chamski. Znam jednak osoby, które postępowały odwrotnie z identyczną intencją zwracania na siebie uwagi. Ci pokrzywdzeni i rozżaleni ludzie narzucali się otoczeniu w zakamuflowany sposób. Opowiadali o swoich chorobach, problemach i kłopotach byle tylko wzbudzić cudze zainteresowanie i być w centrium uwagi. Sam nie wiem co gorsze.

Mam rację i wiem najlepiej

Pamiętam okres gdy krytykowałem wszystkich dookoła. Strofowałem, poprawiałem, pouczałem, zawstydzałem.Trudno było ze mną żyć, byłem agresywny. Gdy posunąłem się za daleko zaczynałem dla odmiany doradzać, dawać cenne wskazówki! I tak w kółko.Traciłem znajomych, towarzystwo bało się mnie ale ja uważałem, że JESTEM SAMOWYSTARCZALNY i mogę mieć wszystkich w d….. Mój znajomy przeciwnie, „przepraszał że żyje”, próbował zwrócić na siebie uwagę szczodrobliwością, oddaniem, empatią a wszystko po to by czerpać z tego to samo poczucie wyższości.

Lekceważenie innych, siebie i Boga

Od trzydziestego roku życia rozpierała mnie mania wielkości. Nie wierzyłem w Boga. O jednego Boga było za dużo. Walczyłem z nim! Przyjmowałem komunię świętą bez spowiedzi, śmiejąc się w duchu i podziwiając swój dystans. Nie umiałem nikomu zufać więc wszystkimi gardziłem. Nie byłem zdolny do żadnej refleksji nad swoim zachowaniem. Niecierpliwy i nietolerancyjny drwiłem z ludzi. Brakowało mi uprzejmości i taktu. Interesował mnie pełny portfel i świetne samopoczucie. Oskarżałem  zawsze czując się niewinnym. W rzeczywistości jednak nienawidziłem siebie a całe to pyszne zachowanie było jedną wielką projekcją tego uczucia!

trochę wspomnień

W szkole średniej trafiłem do katolickich ruchów odnowy religijnej gdzie przeszedłem kilka formacji duchowych. Zostałem animatorem. Prowadziłem spotkania modlitewne. Z tego okresu pamiętam jak łatwo pod maską świętości ukrywać pychę i próżność. Mówiliśmy językami, prorokowaliśmy a nawet próbowaliśmy uzdrawiać niepełnosprawnych. Wszystko w ferworze silnych uczuć i poczucia bycia WYBRAŃCEM. Było cudownie i kolorowo ale na pewno nie duchowo! Czułem się lepszy od moherowych babć w kościele i tzw katolików z nazwy, księży, biskupów oraz znajomych ze wspólnoty. Ja stawałem się bogiem, oceniałem, rozstrzygałem, usprawiedliwiałem tym razem ze świętych pobudek. Z różancem w kieszeni i medalikiem na szyji funkcjonowałem w matrixie pseudo mesjanizmu. Ciekawe czy żyjąc w średniowieczu skazywałbym z miłości innych na stos?

Gdzie jest najwięcej pychy?

U urzędników? Polityków? Muzyków? Aktorów? Lekarzy? Prawników? Zarozumiałość nie jest zarezerwowana wyłącznie dla show biznesu i administracji. Manię wielkości można także tworzyć w oparciu o duchowość i religię. Powiem nawet, że ten obszar uważam za szczególnie na to podatny. Większość kapłanów jakich spotkałem ma z tym mniejszy lub większy problem. Wrócę jednak do siebie. Jeszcze do niedawna moja codzienna modlitwa była długą listą życzeń związaną z własnym powodzeniem! Poproszę o to, poproszę o tamto, daj i daj, spraw bym…wyzwól MNIE od…pozwól MI….

, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.

W jedenastym kroku nie zabiegamy o dobrą pracę, samopoczucie czy zdrowie. Prosimy o rozeznanie jak możemy służyć innym oraz o siłę by to wykonać. Pośród codziennych kłopotów i rozterek nie modlimy się o cudowną pomoc a jedynie o odczytanie swojej drogi i paliwo do jazdy.

Jeśli modlisz się do Boga a to cie nie zmienia to znaczy że to nie jest TEN BÓG. Anna Kamieńska

To cytat, który znalazłem w cukierku, Serio! W leśniowskiej krówce. Pewna siostra zakonna gdy jej to przeczytałem zapytała: Przecież Bóg jest zawsze jeden!? Myślę, że łatwo jednak pomylić adres i modlić się do samego siebie, wzmacniając własne ego. Niektórzy sponsorzy w czasie programu 12 kroków praktykują z podopiecznymi modlitwę na kolanach w miejscach publicznych. Uchodzi to w ich oczach za wyraz odwagi i silnej wiary. Jeśli już, to osobiście proponowałbym klęczeć na torach kolejowych przed pędzącym pociągiem pośpiesznym. Myślę, że duchowość wymaga INTYMNOŚCI, że modlitwa nie jest  ulicznym występem ani reklamą wiary. Jakiekolwiek „chwalenie sie” znajomościa z Panem Bogiem zawsze budzi niesmak bo jest zwyczajnie przejawem ukrytej pychy. Czy ja teraz oceniam? Absolutnie! Przestrzegam. Na koniec jeszcze jeden cytat biblijny, który świetnie podsumowuje tej rzeczy moje wiedzenie.

Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. (Mt 6:16-18)

grzegorz

 

 

 

11.2 Ojcze nasz na głos czyli „na śpiew”.

„DĄŻYLIŚMY PRZEZ MODLITWĘ I MEDYTACJĘ DO CORAZ DOSKONALSZEJ WIĘZI Z BOGIEM, JAKKOLWIEK GO POJMUJEMY, PROSZĄC JEDYNIE O POZNANIE JEGO WOLI WOBEC NAS ORAZ O SIŁĘ DO JEJ SPEŁNIENIA”

Gdy Jezus  skończył modlitwę ,  jeden z uczniów zapytał: «Panie, naucz nas się modlić». A On rzekł  : «Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo. Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień, i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie». I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. ». Łk 11, 1-13

Krótka ta lekcja modlitwy. Kiedy się modlicie, mówcie. Kiedy chcemy rozgrzać dłonie pocieramy jedna o drugą. Kiedy się modlicie- MÓWCIE.

Mowa to Dźwięki, dźwięki to  fala akustyczna. Jej częstotliwość zmienia  otoczenie. (przesadnie  tłumaczy to tzw Efekt motyla) a dynamika decyduje o skali zjawiska. Śpiewaczka  szepcząc obok lampki wina, wywoła  delikatną wibrację szkła. Jeśli natomiast zaśpiewa w jej kierunku  Fortissimo Possibile  rozbije to szkło. Nie bez znaczenia w kościele bizantyjskim mówi się, że „kto śpiewa ten dwa razy się modli”.   Nie wiem czy trzaścnięcie drzwi samochodowych na Piotrkowskiej w Łodzi wywołuje huragan na Florydzie ale przeczytałem kiedyś w książce Romana  Brandstaettera piekne sformułowanie: ”są takie miejsca w niebie , które otwierają się tylko przy pomocy śpiewu”. I zakochałem się w tym ujęciu rzeczy bo gdy słucham chorału gregoriańskiego czy średniowiecznej muzyki bizantyjskiej rozumiem co poeta miał na myśli. Buddyści wypowiadając śpiewnie sylabę OM trwają skupieni na medytacji wraz z tym dźwiękiem, który uważają za pierwszy głos kosmosu.  Miałem 18 lat gdy usłyszałem Nieszpory benedyktynów  w Tyńcu i tak pochłonęła mnie ta forma modlitwy, że zdobyłem brewiarz kapłański i  zacząłem modlić się wyśpiewując te przepiękne starożytne teksty.

Niektórzy dowodzą, że głos wywołuje „subtelne energie” takie jak siły uzdrowieńcze  i sprawcze, że jest magnesem przyciągającym cząsteczkowo cel nawoływania. Oczywiście nie wyklucza to kontemplacji i medytacji a jedynie je uzupelnia.

Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. 

Ale czyżby każdy?  A może raczej mało który? Do sanktuariów pielgrzymkowych na całym świecie przybywają miliony ludzi. Jaki mamy współczynnik  uzdrowień?  0,03%! W granicach błędu statystycznego. Jeśli o mnie chodzi nie mam o to pretensji do Pana Boga ale raczej do siebie. Przede wszystkim nie jestem wytrwały. Za szybko rezygnuję. Poza tym niecierpliwy. Jeśli problem nie rozwiązuje się stosunkowo szybko przestaję liczyć na pomoc Siły Wyższej. W końcu jestem małej wiary. Racjonalizuję sobie powody dla których dobry Bóg nie chce mnie wysłuchać. Dlatego aktualna  jest prośba: Panie, naucz nas się modlić. 

Coś jeszcze

Mamy ponad 7000 języków obcych , czy jakiś Super Odbiorca zna je wszystkie biegle?  :)  Może decyduje tu nie lingwistyka a nasze nastawienie a może jeszcze coś? Wrócę do tego w kolejnych tekstach tego kroku a teraz czas na modlitwę. Zróbmy to póki co przy pomocy słów  zgodnie z przesłaniem:Kiedy się modlicie-mówcie. Proponuję tekst  z II wieku znaleziony  w 1946 roku Nag Hammadi, przetłumaczony z koptyjskiego. Jeśli to możliwe odczytaj go na głos.

 

Dzięki Ci składamy. Wszelka dusza i każde serce zwraca się ku Tobie,
O Niezniszczalne Imię, uczczone nazwaniem Boga, I wzywane imieniem Ojca, Ku któremu skłania się nasz umysł , słowo  i poznanie:
Umysł, abyśmy mogli Ciebie zrozumieć,
Mowa, abyśmy mogli objaśniać Ciebie;
Poznanie  zaś,  abyśmy Ciebie poznali.
O wiekuiste trwanie rodzącego Ojca, oto wysławiamy Twoją dobroć.  
Jedno tylko mamy pragnienie, abyśmy byli zachowani w poznaniu  , nasze  rodziny   w szczęściu i  zdrowiu  , abyśmy  nie upadli w tym rodzaju życia. Amen 

grzegorz