9.1 Słoń w składzie porcelany czyli egoizm przeprosin i zadośćuczynień.

…z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.

Gdy we wściekłości złamię komuś szpadel nie ma kłopotu z naprawieniem szkody. Odkupuję nowy  i po sprawie. Jeśli jednak złamię w bójce komuś rękę? A jeżeli złamię czyjeś serce?

Pewien człowiek przeprosił swego kolegę za to że 10 lat wcześniej przespał się  raz z jego żoną. Czy postąpił uczciwie? Kierowca autobusu regularnie okradał pracodawcę na paliwie. Po latach postanowił przyznać się do tego i oddać pieniądze. Ponieważ była to spółka skarbu państwa, zaewidencjonowanie takiego zwrotu groziło  zwolnieniem kilku jego przełożonych jak i wszczęciem kontroli wobec innych kierowców. Czy na tym polega zadośćuczynienie? Mówi się, że PRAWDA jest niczym oręż i balsam w jednym. Że „odcina” i leczy ranę. Przeproszona za pijackie ekscesy kobieta w ramach zadośćuczynienia poprosiła męża o szczere wyznanie co do jego uczciwości małżeńskiej. Gdy przyznał się do niewierności dopytała o szczegóły: z kim, gdzie i kiedy.  Dziewczyna popadła w ciężką depresję, bo na liście była jej szefowa oraz rodzona siostra a najczęściej działo się to w ich domowej sypialni….. Od czasu do czasu słyszę o kontrowersyjnych pomysłach przeprosin. Skąd biorą się takie szalone wizje?  Poruszając zagadnienia „prawdy” przychodzą mi na myśl słowa filozofa i księdza Józefa Tischnera. Mawiał on, że nie istnieje jedna a  trzy prawdy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda! Nic dodać nic ująć.

Opatrzność Boska

Nie mam wątpliwość co do tego, że nie jestem fenomenem kosmosu i istnieje wyższa ode mnie siła. Nie sądzę jednak, że Bóg jest osobą Współuzależnioną! Czyli taką, która będzie poprawiać moje błędy. To nie jest żona przejmująca na siebie moją odpowiedzialność. To nie jest nadopiekuńcza matka chroniąca mnie od konsekwencji moich czynów! Stwórca jakkolwiek go rozumiem nie ma obsesji na moim punkcie!

Zabijajcie wszystkich! Bóg rozpozna swoich!

Duchowny Achmad wyznał, że będzie walczył  przeciw nie wiernym Szwedom dopóty nie uznają Allaha za  Boga. Nie ma przy tym skrupułów bo jest pod bożym kierownictwem. Dlaczego siłą narzuca innym islam? Dla ich dobra! W XIII wieku we Francji wojska papieskie dopuściły się bestialskich prześladowań kościoła „katarów”. W 1209 r. po zdobyciu miasta albigensów Béziers, gdy zapytano legata papieskiego, jak odróżnić heretyków od katolików miał odpowiedzieć: „zabijajcie wszystkich! Bóg rozpozna i cudownie ocali swoich”.

Znam wiele sytuacji gdzie alkoholicy próbują uwolnić się od wyrzutów sumienia zadając swoją „prawdą” wiele niepotrzebnego bólu a wszystko pod hasłem”dobra” i „oczyszczenia” oraz  opieki Siły Wyższej. Takie  działanie jest dla mnie  przejawem powołania do bycia ekstremistą albo sygnałem braku równowagi psychicznej. Ryszard Kapuściński pisze w „Imperium” : Światu grożą trzy plagi: plaga nacjonalizmu, rasizmu i religijnego fundamentalizmu. Mają one wspólny mianownik- irracjonalność. Do zarażonego nimi umysłu nie sposób w ogóle dotrzeć.

Fanatyzm powstaje na intelektualnych uproszczeniach, egoizmie i uczuciach! Z pojęcia „Siła Wyższa” tak samo łatwo zrobić sztandar Krucjaty  jak  napis na dropsach! My alkoholicy mamy tendencję do „uciekania” w ręce zewnętrznej opieki by w rzeczywistości zrzucić z siebie odpowiedzialność. Wszystko w ręku Boga….jeśli Bóg pozwoli…..Te słowa wcale nie muszą być wyrazem pokory a wręcz przeciwnie. To oczywiste, że życie jest bardziej dynamiczne niż nasze plany ale byłbym ostrożny z kultywowaniem wyobrażenia o nim jako teatrze lalkowym w którym Opatrzność pociąga za wszystkie sznurki i poprawia nasze błędy. Człowiek posiada wystarczający ekwipunek by był za siebie odpowiedzialny i podejmował rozsądne decyzje. Nie po to Stwórca dał nam szare komorki, psychikę i ducha byśmy teraz mieli ze strachu, głupoty lub wygodnictwa nie posługiwać się tymi możliwościami.

Czasem zamiast przepraszać lepiej jest nie zrzucać z siebie tego ciężaru ale nosić go w sercu właśnie w ramach zadosćuczynienia. Bo jak pisze Elizabeth Silver w powieści „Przed egzekucją”: ”Niektóre przeprosiny to tak naprawdę tylko małe zielsko, które wyrasta na pomnikach i nagrobkach. Ciągle wraca, ale nigdy nie przestaje rujnować tego, na czym rośnie”. 

grzegorz

9.0 Sztuka zadośćuczynienia

Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś. W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał. Alan Alexander Milne Kubuś Puchatek

Są sytuacje, w których słowo przepraszam to zdecydowanie za mało. Bywa też, że  za dużo gdy np  przelewa czarę goryczy. Wtedy zamiast leczyć można nim zadać jeszcze większy ból. Znajomy zabił po pijanemu samochodem człowieka. Wyobrażacie sobie jak żenujące z jego strony byłyby „gołe” PRZEPROSINY wdowy i trójki osieroconych dzieci?

Siła zadośćuczynienia

Naprawianie szkód jest zjawiskiem mało popularnym. Ani sprawcy krzywd nie poczuwają się do niego ani nie liczą na nie ofiary. Nie mniej jeżeli pożyczę od sąsiada szpadel i niechcący go złamię , czy wolno mi zwrócić go w uszkodzonym stanie? Czy słowo przepraszam coś tu zmieni czy może tylko wzmoże oburzenie? Tak samo wygląda kwestia szkód moralnych, psychicznych, ekonomicznych, seksualnych i fizycznych. Opisany na początku kierowca  z własnej woli płacił mimo więzienia alimenty na dzieci wdowy. Po trzecim roku regularnej ekspijacji uznał, że teraz może ją przerposić, wyraził skruchę i płacił dalej.

Nie ma że boli!

W jednym z odłamów judaizmu jest taka tradycja przerosin, która opiera się na wielokrotnej prośbie o możliwość zadośćuczynienia. Polega to na natrętnym  zabiegamiu w odstępach czasu o możliwość naprawienia komuś szkody. Zwykle za trzecim razem większość ofiar godzi się przyjąć rekompensatę.

Zadośćuczynienie bez fajerwerków i publiczności

Pewnemu dłużnikowi nie spłacającemu w terminie raty zdenerwowany pożyczkodawca postanowił  odrąbać siekierą palec. Po latach zrobił z nim krok dziewiąty. Opowiedając mu o swoim nowym życiu tak rozpłynął się w samouwielbieniu, że  zapomniał po co się spotkali. Zapytano go kiedyś: jak naprawiłeś tę krzywdę? Przeprosiłem Go a on nieczego ode mnie nie chciał.  I wtedy ktoś zadał sakramentalne pytanie: ile gotów byłbyś zapłacić by lekarz uratował ci przed amputacją palec? Od tamtego momentu doręczył swojej ofierze wymierne pieniądze.

Zadośćuczycnienie to sztuka

Lubię scenę z filmu Vabank, gdy  ”Kwinto”, przekazuje „incognito” duże pieniadze żonie swego przyjaciela. Inscenizuje rzekome odszkodowanie firmy ubezpieczeniowej. Dlaczego? Dumna wdowa mogłaby odmowić i nie przyjąć pieniędzy. Piękne i szlachetne.

Mój dzięwiąty krok

On trwa. Wykonałem go już  z żoną i synami. Czytałem listy na grobach rodziców i znajomych. Poza oczekiwanymi konkretami najlepszą rekompensatą dla mojej rodziny jest modyfikacja mojego zachowania. I to jest stałe „ciche” zadośćuczynienie. Mam nadzieję, że starczy mi  czasu by najbliższym ofiarować tyle miłości, ciepła, szacunku i dobra by przeważyć szalę minionych przykrości.

grzegorz alkoholik