8.1 Stałem się gotowy naprawiać to co zepsułem

Zrobiliśmy listę osob które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim. 

Gotowość…..ten bezokolicznik jest  rozumiany  jako  ”chęć” do działania. Można jednak  nie mieć ochoty na poród, ale być do niego gotowym biologicznie.

Gotowość to nie uczucie.

Czy jeśli czuje się skrępowany i wystraszony w związku z przeproszeniem swojej ofiary to znaczy, że mogę to odłożyć i poczekać? Takie uczucia są czymś  normalnym w momentach prośby o darowanie win. Gdybym nie był tym stremowany oznaczałoby to, że jestem nienormalny!

Gotowość jako świadomość 

Nieuporządkowana przeszłość burzy teraźniejszość i przyszłość. Jest niczym zgnizlizna, próchniejący ząb. Nienawiść ofiar jest gorsza aniżeli armatni ostrzał  a nasze wyrzuty sumienia są jak codzienne „hara kiri”. Uświadomienie sobie tego stanu automatycznie wprowadza nas w GOTOWOŚĆ do  naprawiania przeszłości. Trzeba zakończyć ten chory stan!

Zadośćuczynianenie

Może lepiej nie rozdrapywać zabliźnionych ran i nie wracać do bolesnych zdarzeń? Jeśli mamy zadać tym komuś ból to tak. Bzdurą jest stanowisko, że zawsze należy mówić prawdę nawet tę najgorszą a sterowanie sytuacja zostawić Opatrzności. To nie Siła Wyższa ma tu dzialać ale JA!!!. Ja samodzielnie od początku do końca jestem odpowiedzialny za DOJRZAŁE wykonanie tego trudnego kroku. Uważam że Pan Bóg w tym kroku odkręca nam kółka boczne od rowerku i wycofuje się  daleko do nieba pozwalając nam działać na włanse konto.

Gotowość jako Odpowiedzialność

Nie rzecz w tym czy wstydzę lub obawiam się z kimś rozliczyć za przeszłość ale w tym, że wiem iż jestem za to osobiście odpowiedziany. To jest  mój obowiązek moralny i moje duchowe zadanie.Podoba mi się powiedzenie, że trema  jest miarą odpowiedzialności za to co zamierza się zrobić.

Epilog: Pokaż mi  ”czerwień”. 

Czy możesz pokazać mi palcem  ”czerwień”? Nie pytam o czerwoną sukienkę, czerwony samochód, czerwone kozaki ale „czerwień”. To może spróbuj pokazać mi „czerwień” gdzieś w przyrodzie? No tak ale to jest czerwona róża, biedronka, czerwone maki, czerwony tulipan  a ja pytam o „czerwień”. ????? Wymyśliłeś i pokazujesz mi czerwony proszek? To nie jest czerwień lecz pył w czerwonym kolorze! To samo dotyczy farby w tubce i sprayu. Jesteśmy zaprogramowani  do rozpatrywania koloru zawsze kategoriach przedmiotów i zjawisk. Czy nie podobnie jest z „gotowością”, którą rozpoznajemy wraz z chęcią, motywacją, potrzebą lub smutną koniecznością do zrobienia czegoś? Więc pokaż mi „gotowość”?

pozdrawiam

grzegorz alkoholik

8.0 Gotowość do przeprosin i naprawy wyrzadzonych krzywd dzięki pogodzeniu z samym sobą.

Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.

pobrane

Lista zobowiązań moralnych

Wyrzuty sumienia i pretensje za to co zrobiłem i co zaniedbałem prowadzić mogą do zapicia, choroby psychicznej lub na stryczek. Zauważylem, że niezależnie od  tego czy wspominałem konkretne sytuacje, niechlubna przeszlość zawsze ciążyla mi moralnie i duchowo. Czy może być jakiś sposób na pozbycie się tego balastu? Dla mnie alkoholika jest to : Program dwunastu kroków ze sponsorem. Ważnym jego etapem jest rozliczenie się z własną przeszłością czyli gotowość przeposin i naprawienia wyrządzonych szkód. Rozpoczyna je zrobienie listy osób, które skrzywdziłem.

Od ilu klapsów zaczyna się przemoc wobec dziecka?

Gdy pierwszy raz usłyszałem czytany krok ósmy miałem problem by na jego liście zapisać więcej niż jedną osobę. Dlaczego? Odpowiedź kryje się w powyższym podtytule. Myślałem, że żeby mówić o agresji wobec dzieci to trzeba je „katować”! Tymczasem przemoc zaczyna się od pierwszego klapnięcia malucha w tyłek! Od pierwszego! Terapeuta zapytał mnie kiedyś czy byłem sprawcą przemocy domowej. Odpowiedziałem, że NIGDY!  Dopytał: czy krzyczał Pan kiedyś na żonę? Groził jej palcem? Czy zdarzyło się Panu zabrać kiedyś żonie kartę kredytową? Wydzielać jej pieniądze, nie pozwalać korzystać z samochodu?  Nie tylko stosowałem przemoc ekonomiczną. Wyśmiewałem  pasje mojej partnerki, drwiłem z jej zainteresowań, krytykowałem jej koleżanki a nawet ulubionych wykonawców muzycznych. Poza tym znęcalem sie nad nią psychicznie milczeniem. Nieodzywałem sie tygodniami robiąc groźne miny. Raniłem żonę swoią oschlością i chłodem.  Za takie numery dzielnicowy założyłby mi całą talię niebieskich kart!

Gdy przeszedłem z poziomu słuchania kroków do realizowania, na czwartym etapie wiedziałem już, że lista osób które skrzywdziłem wykroczy poza ilość palców u rąk i nóg.

Dlaczego zadajemy innym ból?

W dzieciństwie często słyszałem, że jestem niezdarą, nygusem, płaczkiem, mazgajem lub gamoniem!  Terapeuta powiedział mi, że zranienia, których doświadczamy regularnie jako małe dzieci tworzą w nas głębokie urazy wyznaczające nam sposób traktowania innych ludzi. Będąc zranionym spontanicznie krzywdzę innych. I by się zgadzało. Często odreagowywałem upokarzając moją rodzinę.

A jeśli nie przeproszę i nie wybaczę ?

Skoro przemocowość  jest następstwem doznanej krzywdy to wraz z ofiarami jedziemy na tym samym wózku. Ofiary nienawidząc sprawców same stają się nimi. Sprawcy żywiąc urazy do swoich krzywdzicieli odreagowują na innych. Aby przerwać te przeklęte błędne koło ktoś musi wykonać ważny pierwszy ruch. Stając do ósmego kroku wiedziałem, że mam możliwość zatrzymania odbijającego się od dawna pomiędzy mną a innymi ludźmi ZŁA. Postanowiłem zniwelować ten wzorzec obecny w mojej rodzinie, wygasić go by nie pogrążał dalej moich synów, potem wnuków i w koło macieju!

Przebaczenie rozpoczyna się od samego siebie.

Łatwo z tego  aktu akceptacji  zrobić próżny gest. To oczywiste, że krzywdzimy sami siebie ale lista krzywd z własnym nazwiskiem na pierwszym miejscu mówi, że coś poszło nie tak w kroku czwartym. Przebaczyć sobie – to nie znaczy współczuć w użalający sposób. Chodzi o to, by przyjąć siebie samego w pokorze. Żadne moje ograniczenie i żaden mój zły czyn nie może być powodem autonienawiści ale i toksycznego rozczulania się nad sobą. Jeżeli nie mogę patrzeć w lustro lub ciągle biadolę jak to zmarnowałem sobie i innym życie daleko mi do kroku ósmego! Pomijam przypadek gdy wywyższam się niechlubną przeszłoscią na zasadzie: ja to dopiero piłem, biłem, kradłem i krzywdzilem!!! Co świadczy o byciu na ujemnym poziomie rozwoju w tzw. czarnej d**ie!

Gołym okiem widać jaki kto ma stosunek do siebie.

Agresja, złośliwość, uskarżanie, lamentowanie i żałosne jęczenie nad swym losem. Oto zewnętrzne znaki wewnętrznego konfliktu każdego człowieka. Jeśli w stosunku do samego siebie braknie mi pokory pierwszego kroku, nigdy nie stanę na własne nogi i nie uwierzę w swoje możliwości. Będę za to się kajał i nienawidził, obwiniając za wszystko cały świat lub samego siebie a wszystko zależnie od nastroju! Takie samobiczowanie nie daje nic dobrego a niestety wzmacnia tylko moje samolubstwo i często jest zakonspirowanym przejawem pychy.

Trzeba być dla siebie dobrym

Mówi się, że nie można kochać innych jeśli nie kocha się siebie. Długo uważałem, że kocham moją żonę bo byłem o nią zazdrosny, ale czy na tym polega miłość? Zasypywałem dzieci drogimi prezentami i wykłócałem się z ich  nauczycielami.To jednak nie była miłość ale nadopiekuńczość chorego pysznego człowieka, który potajemnie szpiegował swoje dzieci czytając  ich smsy i maile. Czy to wynikało z dobra? Nie! Było odzwierciedleniem nieufności do samego siebie.

Jestem jaki jestem

Moja niechlubna przeszłość, jakakolwiek by nie była, nie musi rujnować mojej przyszłości. Wszystko zależy od tego jak zachowam się dziś! Patrząc trzeźwo na moje wybryki wiem, że wtedy nie byłem zdolny do niczeo innego. Mam szczęście, że nie skończyło się gorzej. Ta sama głowa, która gdy piłem podsuwała mi  fatalne pomysły dziś wolna od etanolu namawia mnie do zadośćuczynienia moim ofiarom. Niezła sytuacja! Moje ego niegdyś nastawione na prózność i samolubstwo  dziś zachęca mnie do myślenia o innych. Dobre!

Codzienne Himalaje

Alpiniści pokonując trudne przejścia wykuwają często czekanami stopnie w lodzie. Ułatwiają sobie w ten sposob nie tylko wejście ale chronią się przed niebezpieczeństwem upadku w czasie zejścia. Ósmy krok to ważny poziom dla dalszej wędrowki. Powinien być mocnym oparciem na wypadek załamania wewnętrznej pogody ducha!

grzegorz