6.2 Świat i ludzie są OK. Jedyną osobą, która musi się zmienić jestem JA SAM!

Największymi wrogami prawdy nie są wcale kłamstwa, ale nasze utarte przekonania. Fryderyk Nietzsche

Dlaczego przedsiębiorcy, politycy czy ludzie schow biznesu częściej leczą się na depresję niż paryscy kloszardzi lub łódzcy bezdomni?

Znam takich, którzy  zbankrutowali, stracili rodziny, zdrowie a pomimo to nie użalają się nad sobą i odnajdują w nowej rzeczywistości. Mam też kolegów opływających w materialny luksus i miłość rodziny a pomimo to posępnych, marudnych i męczących dla otoczenia. Skąd takie różnice? Dlaczego często ta sama sytuacja dla kogoś jest przeszkodą, a dla innych życiowym wyzwaniem?

m6Jeśli o mnie chodzi, doświadczyłem obu stanów. Myślę, że to nie zdarzenia czy ludzie czynią mnie szczęśliwym lub rozbitym lecz moja własna GŁOWA. LICZY SIĘ NIE TO CO SIĘ DZIEJE, ALE  CO JA O TYM  WSZYSTKIM MYŚLĘ! Decydująca jest moja mentalna reakcja. OD TEGO CO MYŚLĘ ZALEŻY CO POCZUJĘ. OD TEGO CO POCZUJĘ ZALEŻY JAK SIĘ ZACHOWAM. Oto mój łańcuszek szczęścia lub problemów.

W filmie Konopielka, główny bohater Kaziuk mając dokuczliwy katar zadaje pytanie: skąd się te smarki biorą i biorą?! Ja zapytam: Skąd się biorą myśli?

m2Są skutkiem moich przekonań i życiowych doświadczeń. Ich działanie jest stricte mechaniczne. Coś widzę i automatycznie COŚ o tym MYŚLĘ. Moja głowa puszcza z taśmy to co wgrało się latami na dysk twardy mojego umysłu. Niestety, dlatego przez całe życie jestem jak robot lub niewolnik własnego umysłu! Najczęstszą przyczyną codziennego bólu są fałszywe wrażenia, że moje samopoczucie zależy od  tego jak traktują mnie inni i jak ułożą się ważne dla mnie sprawy.

Największe moje dotychczasowe odkrycie  mówi, że ŚWIAT JEST OK  I LUDZIE SĄ OK. Moja żona, synowie, znajomi, teściowie i rodzice, klienci oni wszyscy są w porządku i nic nie muszą ze sobą robić. JEDYNĄ OSOBĄ KTÓRA POWINNA  SIĘ ZMIENIĆ JESTEM JA SAM. Na czym polega zmiana? Na zmianie myślenia .

m8Jak to zrobić? Z pewnością nie będzie to  zakręcenie kranika z wodą. Człowiek ma dziennie do 40 000 myśli a wszystkie są automatycznym skutkiem przekonań. Nie da się przestać myśleć, ale można myśleć INACZEJ. To nie smutne historie wpędzają mnie w przygnębienie, ale to jak je interpretuję. Dobry humor nie zależy od dnia, zdarzeń i ludzi ale od mojej reakcji na to wszystko.

Żeby kontrolować swoje zachowanie trzeba kontrolować uczucia, żeby kontrolować uczucia trzeba kontrolować myśli , żeby kontrolować myśli trzeba zmienić WIELE przekonań. Żeby zmienić przekonania trzeba sobie UŚWIADOMIĆ ich szkodliwość.
To czego sobie nie uświadamiasz kontroluje ciebie.

m3Posiadałem sporo moim zdaniem oryginalnych i praktycznych opinii, które w rzeczywistości utrudniały i niszczyły mi życie. Moje destrukcyjne przekonania dotyczyło tego, że jestem pępkiem świata, że najważniejsze jest moje znakomite samopoczucie, że muszę sobie na każdym kroku „dogadzać”. W związku z tym piłem na umór przy każdej okazji, nie bacząc na prośby i groźby żony. Drwiłem z przyjaciół i znajomych. Nie szanowałem ludzi. Co mi to dało? Zostałem szybko alkoholikiem. Przekonanie o osiąganiu szybkiej satysfakcji i ulgi  wpędziło mnie w chorobę alkoholową. Zawsze kiedy narozrabiałem,  przychodziłem sobie  z pomocą  innym chorym przekonaniem, że jestem EKSCENTRYKIEM. I z tą myślą o własnej oryginalności dalej trwałem w bagnie. Nie było mi łatwo zmienić to stereotypowe myślenie. Dopiero po ponad roku abstynencji zacząłem zauważać różnicę pomiędzy RADOSCIĄ a szaleństwem. Warto było czekać! Naprawdę warto! Jak łatwo się samemu skutecznie oszukać……. Dziś rozglądam się za zdrowymi  sposobami podejścia do starych problemów. Okazuje się, ze jest tyle bezpiecznych rozwiązań. Jednak alkohol był najszybszym i najłatwiejszym a ja chciałem wszystko mieć natychmiast, niczym małe dziecko, nie cierpiałem na coś czekać. Długo żywiłem kolejne chore przekonanie, że jeśli będę wykonywał polecenia żony lub bezkrytycznie zgadzał się z jej zdaniem to będę „ pantoflarzem”. Miałem też zdanie, że moje szczęście zależy od grubości mojego portfela, że wszystkie problemy znikają w kontekście sześciu zer na koncie bankowym. Inne wyniesione z domu rodzinnego mówiło, że mężczyzna jest Alfą i Omegą, głową w sensie hierarchicznym, że kobiety, dzieci i ryby głosu nie mają. Groźnym dla mnie poglądem było myślenie, że cały świat mnie nie kocha, że wszyscy robią mi „pod górkę”, że zewsząd czyha niebezpieczeństwo, że „na pewno się nie uda”. Hołdowałem także wrażeniu, że muszę być nr1, że porażka to hańba, że bezsilność to słabość i tchórzostwo!

Widzimy ludzi i rzeczy nie takimijakimi są, ale takimijakimi my jesteśmy. Anthony de Mello

Jeśli zmienisz przekonania, zmienisz myślenie.

Wiecznie zadręczałem się myślami o moje finansowe bezpieczeństwo. Miałem też długoletni  epizod szukania aprobaty i zamartwiania się tym,  że inni mnie nie szanują i nie lubią. Dlaczego? Bo sam siebie nie ceniłem! Odbierałem świat jako wrogi bo sam do siebie miałem taki stosunek!

Czuję to co myślę

Jeśli sądzisz, że twoje urazy mają uzasadnienie bo ludzie sprawili ci wiele przykrości to jesteś w błędzie. Inni oczywiście wielokrotnie zachowywali się  wobec mnie niestosownie, ale BÓL zawsze zadawałem sobie sam. To moje myśli wzbudzały we mnie poczucie skrzywdzenia, winy, odrzucenia i poniżenia, zazdrości lub zawiści. Myśląc tak,  zrzucałem z siebie odpowiedzialność za to co czuję na innych, a to nie jest mądre. Wychowałem się w domu gdzie rodzice często przerzucali odpowiedzialność za ich samopoczucie na ludzi i sytuacje. Ktoś był draniem, bydlakiem, oszustem a oni zawsze bez winy. Tymczasem prawda jest taka, że nikt nie może mnie zdenerwować poza mną samym. Jednak środowisko w którym dorastałem, wytworzyło w mojej głowie kolejne chore przekonanie, że to inni ludzie mają decydujący wpływ na mój nastrój. Dobitnie wyraził to Anthony de Mello w słowach: „Przypuśćmy, że deszcz przerwał ci miłą wycieczkę. Kto fakt ten przeżywa negatywnie? Deszcz czy ty? Co jest przyczyną tego negatywnego uczucia? Deszcz czy twoje nastawienia? Kiedy uderzasz się kolanem w stół, stół ma się dobrze. Zajęty jest realizowaniem tego, do czego został powołany – do bycia stołem. Ból jest w twoim kolanie, nie w stole. Mistycy wciąż próbują nam przekazywać, że rzeczywistość, która nas otacza, jest najzupełniej w porządku. Problemy tkwią nie w tej rzeczywistości, znajdują się one wyłącznie w ludzkich umysłach.”*

Kropla drąży kamień nie siłą lecz częstym padaniem

Zmiana stereotypów myślowych to długi proces. Podobnie jak nie da się z miejsca nauczyć grać na fortepianie tak samo nie możliwe jest natychmiastowe przezwyciężenie mentalnych nawyków. Ważne, żeby postawić sobie taki cel a początkowe niepowodzenia traktować jako drogowskazy, że idziemy w dobrym kierunku i nigdy nie zawracać z tej drogi. Nie chodzi o to, czy z miejsca potrafię całkowicie przejąć kontrolę nad myśleniem, uczuciami i zachowaniem, ale CZY TEGO CAŁKOWICIE CHCĘ! I to  jest moja GOTOWOŚĆ a reszta z Bożą pomocą, będzie zmieniać się we właściwym czasie i odpowiednim tempie, ale zawsze poprzez pracę moich rąk a nie „pieprzenie o Szopenie”!**

grzegorz trzeźwiejący alkoholik

*Anthony de Mello Przebudzenie

**Fryderyk Chopin :)  

6.1 Gotowość

imagesPamiętam takie sceny z filmów. Rannemu kowbojowi koledzy usuwają kulę z ramienia. Wkładają do ust kawałek drewna i pytają „gotowy”? Podobnie wyglądają akcje z nastawianiem wybitego kciuka czy barku.

Wady charakteru Siła Wyższa usuwa z nas zawsze „na żywca”, bez znieczulenia. Jeżeli myślisz, że odmówisz paciorek a Bozia odbierze ci pychę i egocentryzm to będziesz rozczarowany. Przyjdzie ci bowiem od tej chwili stawać w sytuacjach,  gdzie twoja chora duma będzie wypalać się w ogniu poniżenia, krytyki, sarkazmu, dokuczania i strofowania.

Wczoraj byłem na XXX rocznicy abstynencji łódzkiego kolegi. Jego przyjaciel opowiedział o znajomym, który zaczął modlić się o tolerancję. Z miejsca żona zaczęła być bardzo kapryśna. Dzieci krytykowały go na każdym kroku  a koledzy spierali się z nim na polu politycznym.  On sam uczył się więc tolerancji będąc zmuszonym do pokory i cierpliwości. Był nerwowy, buńczuczny, niespokojny i agresywny. Tak oto cnota powstaje na poligonie nieustannej walki z  pychą i co ciekawe nigdy nie osiaga poziomu absolutu.

To dlatego potrzebna jest GOTOWOŚĆ, na taką formację i operację. W programie AA ten stan jest prezentem za uczciwość w kroku czwartym i piątym. Pojawia się sam z siebie i nie da się go wymusić. Przychodzi jako chęć większej przemiany.

W dzieciństwie, gdy gdzieś razem wyjeżdżaliśmy,  rodzice pytali mnie czy jestem GOTOWY do WYJŚCIA. Oznaczało to, coś głębszego niż przestąpienie progu domu. Czy jestem ubrany, czy nie będę musiał się po coś wracać, czy wszystko zabrałem, czy wysikałem się, uczesałem. GOTOWOŚĆ to zawsze SZERSZE POJĘCIE, to krok w przyszłość, to TERAZ w kontekście JUTRA.

grzegorz trzeźwiejący alkoholik

6.0 Gotowość do ZMIANY

Staliśmy się całkowicie gotowi aby Bóg uwolnił nas od wad charakteru.

basenW miejscowości Rochna pod Brzezinami jest basen pływacki, w którym nikt nie pływa. Dlaczego? Bo od lat  nie ma w nim wody. Gdyby nawet ktoś teraz go napenił, to popękany beton i zdewastowane kafle nie ustrzymają szczelności. Ten basen nie jest dzisiaj gotowy do pełnienia swojej roli. W muzeum wojska polskiego w Warszawie stoją armaty z których nie można strzelać. Nawet gdyby załadować je pociskami artyleryjskimi nie oddadzą żadnej salwy. Aktualnie nie są do tego gotowe .

Abstynent wcale nie musi być osobą trzeźwą! 

kawy

cukierasyW pierwszym roku abstynencji wypijałem ponad 10 kaw dziennie i obżerałem się słodyczami. Kofeina i teina dawała mi sztuczny „power” a przy pomocy słodyczy  „zajadałem emocje”. Gdy spadał we krwi cukier i redbulowe stężenie miałem oczywiście KACA. Dobrze, że nie popłynąłem w hazard. Znam osoby, które zwiększyły dawki leków antydepresyjnych. Stymulacja emocjonalna to także romanse i zdrady małżeńskie jak i pornografia czy autosex. Gdy rezygnujemy z alkoholu stajemy się nerwowi i nieznośni dla otoczenia. To z grubsza dlatego sama abstynencja nie wystarczy żeby wytrzeźwieć. Nie ma trzeźwienia bez abstynencji ale można być nietrzeźwym abstynentem. To początek drogi. Nie pijemy a zachowujemy się nieznośnie i niestosownie. Co się dzieje? To pokazuje nam naszą prawdziwą biedę. Stajemy przed problemami i nie umiemy ich rozwiązać.

do biegu gotowi 2

Przypomina mi się teraz takie zawołanie ze szkoły : Do biegu….gotowi…START!!!   Czyż nie jest odpowiednie do etapu szóstego kroku? Martin Heidegger pisał, że „Re­zyg­nacja jest go­towością do wejścia w no­wy układ”. Gdy na terapii i mitingach słyszałem o konieczności głębszej „ZMIANY” uśmiechałem się pod nosem. Wczorajsi egocentrycy zamierzają nagle być altruistami? Grzesznicy świętymi? Złodzieje uczciwymi?

lekAlkohol był dla mnie lekiem i terapią na WSZYSTKO. Gdy przestałem pić, nie znałem innego sposobu na smutek, nerwy, lęk ale i dobrą zabawę. Działały problemy a ja nie potrafiłem z nimi sobie radzić. Nie miałem już w co uciec. Więc kłóciłem się z rodziną. Droczyłem ze znajomymi. Opieprzałem kierowców na skrzyżowaniach. Pouczałem kasjerów w sklepach. Szukałem zwady. Zachowywałem się jak pijany -pijany na sucho. Na mitingach nudziły lub wkurzały mnie wypowiedzi znajomych. Byłem podminowany. Miałem wyrzuty sumienia. Nienawidziłem siebie za moją pychę i wyniosłość. Miałem już siebie takiego DOŚĆ! I w takiej atmosferze, podjąłem pracę ze sponsorem. Potraktowałem za Heidegerem rezygnację z picia  jako wyraz gotowości do większe zmiany.

Nagle wziąłem pod uwagę chęć stania się innym człowiekiem! Postanowiłem zmienić swój stosunek do żony i dzieci. Wyrzekłem się dotychczasowych apodyktycznych przekonań i zamarzyłem o nowym własnym zachowaniu opartym na szacunku. Choć to brzmi naiwnie i słodko tak właśnie się stało. Zachciało mi się normalności! Czyniłem w przeszłości wiele  szlachetnych postanowień i nic z tego nie wychodziło. Dlaczego? Nie byłem do nich CAŁKOWICIE GOTOWY.  Skąd wiedziałem, że teraz jestem przygotowany w pełni? To proste! Rozumiałem, że to po ludzku nie możliwe. Byłem pewien, że sam z siebie nie zmienię się z pyszałka w miłą osobę. I nie jest to brak wiary ale taki święty pesymizm. Jakiś czas temu wyznałem bezsilność wobec alkoholu. Patrząc w kroku piątym na istotę moich błędów to WIEDZIAŁEM, ŻE SAM SOBIE Z TYM NIE PORADZĘ. Nie chodzi o to by zawracać z obranej drogi czy tłumaczyć w ten sposob brak postępu. Rzecz w tym, że zdałem sobie sprawę, iż wady mojego charakteru dzialają we mnie automatycznie i nawykowo .Są w moim krwiobiegu. Potrzebuję SIŁY DUCHOWEJ a nie tylko intelektualnej czy emocjonalnej. I znów POKORA….. I znów BÓG……..

milaWracając jeszcze raz  do zdania Heideggera :Re­zyg­nacja jest go­towością do wejścia w no­wy układ.  Podjęcie abstynencji to właśnie taka dożywotnia rezygnacja z alkoholu, która faktycznie otworzyła mi nowe możliwości funkcjonowania. Te zaś doprowadziły mnie do kolejnego kamienia milowego. By stać sie człowiekiem poważnym, dojrzałym i odpowiedzialnym musze tym razem pożegnać się już nie z piciem ale z wadami charakteru. I podobnie jak kiedyś bałem się abstynencji, tak dziś boję się bycia pokornym, uczciwym, pracowitym, wiernym, prawdomównym, powściągliwym, wybaczającym, bezinteresownym , tolerancyjnym, sprawiedliwym.

Jak to zrobić? Od tego jest siódmy krok.

grzegorz trzeźwiejący alkoholik