5.4 Duchowe D N A

Wyznaliśmy sobie ,Bogu i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.

dnaPowszechnie wiadomo, że jesteśmy podatni genetycznie na zapadalność takich czy innych schorzeń. D N A  „rodu” jest przekazywane w całości z pokolenia na pokolenia. Wzorzec zdrowia nie jest jedynym rodzinnym spadkiem. Mamy jeszcze całą gamę fizycznych podobieństw, które wymownie podsumowuje erotyczne stwierdzenie „wykapany tatuś”   ;-)  Poza zbieżnością fizyczną przejmujemy także fragmenty cudzych osobowości.

Robiąc obrachunek moralny zauważyłem w sobie nieprzyjemne uczucia, myśli i zachowania moich rodziców.  POWIELAM sposób bycia, którego nie cierpiałem w dzieciństwie ! Irytowało mnie, gdy mama przerywała innym wypowiedź. Niestety, przejąłem ten wzorzec. Jaka jest istota tego błędu? Oczywiście jestem niecierpliwy i nie zainteresowany drugim człowiekiem, bo brak mi dla niego SZACUNKU. Nie mniej na biologicznym poziomie, ta wada może być uwarunkowana dziedzicznie.

W kwestii uczuć mama przeniosła  na mnie jej własny lęk i złość oraz wstyd. Niczym w cewkach indukcyjnych zaraziłem się cudzymi emocjami. W domu kupiłem też przekonanie, że nie zasługuje na duże NAGRODY, ZASZCZYTY i DOBRE BOGATE ŻYCIE. Dlatego często czułem skrępowanie załatwiając coś z tzw „ludźmi na poziomie”. Czułem się gorszy „z rozdania”. Jedynym sposobem w jaki mogłem to przełamać była pycha, duma i zarozumialstwo co też podpatrzyłem kiedyś u mojego chrzestnego. Jeszcze coś. Czułem nienawiść do ojca gdy kłócił się przy mnie z mamą . Obiecywałem sobie, że Ja nigdy taki nie będę! Przejąłem to. Myślę nawet, że jestem lepszy.

dna 2Do czego zmierzam. Skoro przenosimy z pokolenia na pokolenie dane fizyczne, psychiczne, społeczne to czy podobnie jest z naszą sferą duchową? Czy duchowe dziedzictwo to coś więcej niż poezja, literatura, dzieła sztuki i filozofia? Czy duchowo przenosimy w przyszłość także odium naszych win? Czy DNA ma swoją duchową stronę?

 

21-76007873Każda tradycja religijna kultywuje jakąś formę modlitwy o uwolnienie od  ”klątwy” i „uroków”. Brzmi tajemniczo  jak w Harrym Poterze albo śmiesznie jak w tanich horrorach.

 

 

umW 2002 roku amerykański jezuita Robert deGrandis opublikował książkę, która w środowisku religijnym wywołała kontrowersję i poruszenie pt „Uzdrowienie międzypokoleniowe”. Autor postawił tezę o silnym duchowym wpływie na nasze życie wzorców zachowań, złych wyborów, nałogów i słabości naszych przodków. Ta teoria tłumaczy, że zło popełnione w naszych liniach genealogicznych promieniuje wciąż duchowo na żyjących tak długo, dopóki nie zostanie przerwane poprzez modlitwę. Czy błędy moich minionych pokoleń mogą być dla mnie jakimś obciążeniem duchowym? Czy zabójstwo z przed 1000 lat, może deformować mnie życiowo?

Kościoły chrześcijańskie kultywują rodzaj modlitwy o uwolnienie o nazwie EGZORCYZMY. Czy to doświadczenie wskazuje na ciemnotę średniowiecza czy raczej mądrość tego okresu? Sam nie wiem. Nie mniej pod wpływem lektury Grandisa, tak „na wszelki wypadek”, zacząłem modlić się w tej intencji, prosząc o ochronę przed szkodliwym promieniowaniem kapitału zła mojego rodu.

Jeszcze coś. Każdego dnia proszę też Boga o pokój dla zmarłych z moich minionych pokoleń a szczególnie dla rodziców i dziadków. Od czasu do czasu odmawiam piękną bizantyjską modlitwę o nazwie Panichida, której fragmentem zakończę ten wpis.

Boże duchów i ciała wszelkiego, Sam Panie, daj odpoczynek dla duszy zmarłego Twego sługi, w miejscu światłości, w miejscu szczęśliwości, w miejscu pokoju, skąd ucieka boleść, smutek i westchnienie. Przebacz mu, jako Dobry i Przyjaciel człowieka Bóg, wszelki grzech popełniony przez niego słowem, uczynkiem i myślą, gdyż nie ma człowieka, który by żył i nie zgrzeszył. Albowiem Ty jesteś zmartwychwstaniem i życiem, i pokojem zmarłego Twego sługi ., Boże nasz,  Tobie chwałę oddajemy , teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

grzegorz trzeźwiejący alkoholik

5.3 Najważniejsze pytanie duchowe

Wyznaliśmy sobie Bogu i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.

samochodW samochodzie najważniejszym elementem wydaje się silnik. Jednak nawet najlepszy motor świata, nic nie wskóra gdy w aucie braknie kół. Z tego powodu w samolocie liczą się najbardziej skrzydła, a na łódce szczelna burta.

Co jest istotne w życiu człowieka ? Pieniądze? Pozycja społeczna? Rodzina? Zdrowie? Religia? Bóg? Wszystko razem?

Skrzydła i koła umożliwiają maszynom pełnienie ich podstawowej roli: latania i jazdy. Jaka jest zatem najważniejsza funkcja człowieka? Współczesna fizyka dochodzi do zadziwiających wniosków. Sednem materii jest według niej…….duch materii. Skoro człowiek reprezentuje nią samą ……….Jakie w takim razie jest najważniejsze pytanie duchowe człowieka?

pytajnikNie jest nim kwestia czy istnieje Siła Wyższa i Kim ona Jest. Najważniejszym pytaniem duchowym jest : KIM JA JESTEM. Bez odpowiedzi na nie nie da się sensownie odpowiedzieć na ŻADNE INNE.

Piąty krok jest dla mnie czasem na POZNAWANIE SIEBIE, a mówiąc precyzyjnie: momentem docieraniem nie tylko do istoty moich błędów, ale także do „własnej istoty” Sporządzając życiowy remanent  łatwo udzielić sobie na to pytanie odpowiedzi nie na temat. Gdy zobaczyłem moje wady i skatalogowałem listę wyrządzonych innym krzywd, zacząłem określać się w negatywnych kategoriach . Ale przecież, czy JA JESTEM MOIM ZACHOWANIEM??!! Jeśli  nagle stanę się miły i dobry, czy to znaczy, że będę już KIMŚ INNYM?  Grzeczny czy nie, podły albo uprzejmy, kochający lub oziębły to ciągle jestem ten sam JA! Tożsamość i zachowanie to dwie różne pary kaloszy. To jak kolor i forma. Czekolada jest tak samo brązowa jak…no właśnie! Różnica jest jednak ZDECYDOWANA!  To, że zachowuje się egoistycznie nie oznacza, że JESTEM EGOISTĄ. To, że kłamię nie oznacza, że JESTEM NIEUCZCIWY! Wady charakteru jak i zalety nie są MNĄ. Są zaburzeniami lub cnotami, które funkcjonują w mojej psychice, czyli w myśleniu, uczuciach i zachowaniu. Kim więc jestem?

bPamiętam jak chwila odkrycia, że jestem alkoholikiem  zaczęła mnie zmieniać. Alkoholizm był jednak jedynie symptomem i skutkiem czegoś poważniejszego. Piłem w istocie, z powodu deficytów emocjonalnych i zaburzeń charakterologicznych . A dlaczego byłem psychicznie wadliwy? Istotą tego było w dużym stopniu moje dzieciństwo. Czy w takim razie powinienem złorzeczyć przeciw moim rodzicom? Nie, bo istotą problemów mojego taty było to, że w ogóle wychowywał się bez ojca. Moja mama zaś, zawsze dorastała w cieniu swojego brata. To poszukiwanie „sedna” przedziwnie UZDRAWIA.

Więc wracam do siebie. Jaka jest moja podstawowa natura? Co jest moim prawdziwym wewnętrznym punktem odniesienia? Czy jestem pyszałkowaty, czy też w istocie wywyższam się  by ukryć prawdę o sobie zalęknionym, nieśmiałym i nieporadnym? A jeśli tak, to czy znaczy, że określa mnie wstydliwość i słabość? Na tym to polega? To ma być JESTESTWO? To już jest ostatnia „babuszka”? Nie jestem swoją osobowością, czyli charakterem, zachowaniem, myśleniem i uczuciami! To wszystko jest we mnie, ale nie jest mną!

kim unKim Jestem? Brzmi po koreańsku jak Kim dzong un. Napiszę coś zaskakującego. Z punktu widzenia RZECZYWISTOŚCI już bliższe prawdy jest, że jestem północnokoreańskim przywódcą  niż to za kogo sam się uważam! Od lat mam wyrobione na swój temat zdanie, że jestem  ”do bani”. No ale co mi daje ta odpowiedź? Frustrację i przygnębienie. A jest tak samo kłamliwa jak myślenie, że jestem komunistycznym prezydentem. Podczas  pisania czwartego kroku czułem się niekomfortowo. Wróciłem myślami do spraw,  które chciałem wyprzeć, które projektowałem na innych lub tłumiłem latami. W ostateczności jednak zaakceptowałem i pogodziłem się ze sobą. Stwierdzam dziś, że 200 euro jest warte tyle samo zarówno w skórzanym portfelu jak i pomięte w kieszeni brudnych spodni! Istotą wszystkich moich błędów jest ŚLEPOTA i ZNIEKSZTAŁCONE WIDZENIE ! Zwidy biorę za prawdę a swoje fałszywe mniemanie za rzeczywistość. Istna fatamorgana! Latami pozwalałem wbijać sobie do głowy banialuki na własny temat. Żyłem w napięciu, poczuciu niższości i strachu, źle czując się w  swojej skórze.

P.S

278699Przed Częstochową stoi przy trasie samolot pasażerski, w którym jest bar dla kierowców. Równie dobrze można by tam zrobić bibliotekę, kurnik lub agencję towarzyską. Gdyby ten samolot potrafił mówić to jak odpowiedziałby na pytanie: Kim Jest? Że jest przydrożną knajpą!!!! Ale czy to jest prawda o nim?

Na koniec zacytuję Anthonego de Mello, którego przypowieścią o ORLE chciałbym podsumować ten tekst. Jeśli czytelniku uważasz, że jesteś zły, skończony i niewiele wart,  to ZAPEWNIAM CIĘ, że TYM NIE JESTEŚ na milion procent! A teraz już de Mello.

Pewien człowiek znalazł jajko orła. Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie. Orzełek wylągł się ze stadem kurcząt i wyrósł wraz z nimi. Przez całe życie zachowywał się jak kury z podwórka, myśląc, że jest kogutem. Drapał w ziemi szukając  robaków. Piał i gdakał. Potrafił nawet fruwać kilka metrów w powietrzu. Minęły lata i orzeł zestarzał się. orzełPewnego dnia zauważył , na niebie wspaniałego ptaka, który leciał  majestatycznie wśród prądów powietrza. Stary orzeł zapytał kurę stojącą obok.. – Co to jest?  – To jest orzeł, król ptaków – odrzekła kura. – Jakie on ma cudowne życie – pomyślał….  I umarł wierząc, że jest kogutem w zagrodzie.

Obyśmy byli wolni od nie wiary w siebie i przyczyn nie wiary w siebie! Oby obok, był zawsze ktoś, kto zobaczy w nas WIĘCEJ niż to co prezentujemy swoim zachowaniem i historią. Obyśmy niczym ORZEŁ, fruwali majestatycznie na nieboskłonie własnego życia!

 

Grzegorz trzeźwiejący alkoholik

 * Anthony de Mello Przebudzenie

5.2 Pogodzenie się z samym sobą

Wyznaliśmy sobie Bogu i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.

tDlaczego  często jestem napięty, niespokojny i wystraszony? Sam się nakręcam! W dużym stopniu dręczy mnie moja własna tłumiona i gnijąca przeszłość. Wstydzę się tych minionych zdarzeń, które przypominają mi, że jestem niedoskonały, nie taki jaki chciałbym być . Boję się i nie cierpię prawdy o sobie więc wypieram i tłumie ją od lat. I tak trwam  w torturach autonienawiści , które przybierają postać „noszenia”,  ”pęcznienia” i rozsadzania mnie od wewnątrz…Takie codzienne piekło nieprzyjemnych uczuć.

Gdy skatalogowałem listę moich bolączek i urazów czułem się jak po operacji żołądka bez narkozy. To nie koniec przenośni. Za chwilę miał nastąpić dzień odczytania mojej moralnej inwentury drugiemu człowiekowi, co jawiło mi się jako skok spadochronowy z świeżo założonymi szwami na  brzuchu. Rósł  strach. Czy dam radę wyznać intymne szczegóły z mojego życia? Czy nie wywoła to końca świata?

6

Dałem radę. Następnego dnia nie dość, że nie było armagedonu to po raz pierwszy od dawna obudziłem się INNY….SPOKOJNY! Przedziwne!

e

Dzięki temu doświadczeniu na milion procent wiem, że nic bardziej nie uspokaja jak wyrażenie PRAWDY na swój temat  przy zaufanym świadku. Poznancie Prawdę a Prawda was wyzwoli* Okazuje się, że szczerość  wobec siebie najlepiej ćwiczyć  na drugim człowieku .Skuteczne odkłamywanie przebiega wyłącznie w kontakcie zewnętrznym. Trzeba wyznać prawdę innym po to, żeby poznać siebie w oczach przyjaciela.   Identycznie  z tak cholernie ważną dla mojego życia AKCEPTACJĄ. Gdy widzę,  że inni mnie nie potępiają przestaję potępiać sam siebie. Oto metoda.

Zaniechałem  więc marnowania siły na ukrywanie prawdy o sobie, wyznałem ją drugiemu człowiekowi. Opowiedziałem o wszystkich moich brakach, krzywdach, słabościach  i to na konkretnych przykładach! Przestałem tłumić swoją „ciemną” stronę. Wpuściłem tam światło „cudzej” świadomości i jej CIEMNOŚĆ przestała być czarna. Automatycznie odzyskałem część ENERGII, którą zużywałem do ukrywania tajemnic. Zaczęła oczyszczać się moja SAMOOCENA.

rV krok to dla mnie rozpoczęcie procesu GODZENIA SIE Z SAMYM SOBĄ. Rozpocząłem przeprosiny  z własnym źyciem. Niezaleznie od tego co zrobiłem nie brało się to z tego, że byłem ZŁY i bezwartościowy. Nawet w najgorszej  mojej przeszłości dostrzegłem pewną „EWOLUCJĘ MORALNĄ”.  Uważam, że moja osobista historia, to co mi zrobiono i co ja zrobiłem innym BYŁO TAKIE JAKIE MOGŁO i MIAŁO  BYĆ W DANEJ CHWILI . Ani nie stać mnie było na więcej ani na mniej. Nie mogłem  być lepszy ani gorszy. To jest mój piąty krok: moja moralna akceptacja siebie. Skoro dziś się zmieniam  to wszystko to co dotąd mi się przydażylo traktuję jako przygotowywanie mnie do dzisiejszej roli. Nie znaczy to, że nie czuję się odpowiedzialny za moje winy. Będę zadośuczyniał wszystkim po kolei ale powtarzam raz jeszcze, wszystko to co zrobiłem jest ważną częścią mojej życiowej drogi.

W codziennych refleksjach na 2 maja przeczytałem : „moja przeszłość nie jest już autobiografią . Jest podręcznikiem ,który należy wziąć z półki ,otworzyć i podzielić się jego treścią. Cala moja przeszłość jest częścią mnie ,gdyż jest ona kluczem a nie zamkiem”.

Gdy przestaję wyrzekać się  mojej niechlubnej przeszłości i godzę się z nią,  dopiero wtedy staję po stronie: R Z E C Z Y W I S T O Ś C I. Powtarzam : pogodzenie się z RZECZYWISTOSCIĄ nie oznacza, że jestem dumny z grzechów. Mówi, że na tamtym etapie życia nie byłem zdolny nieczego zmienić. Mam szczęście, że nie było gorzej :). Nie będę więc robił sobie z tego powodu wyrzutów, wzbudzał poczucia winy i nienawidził siebie. Nie będę budował NAPIĘCIA.  Moje dotychczasowe życie uznaję za takie jakie  wynikało z moich minionych wadliwych przekonań, wartości, zasad i pragnień. Teraz mam spokój i szansę, że znajdę ISTOTĘ moich win. Bo umysł może odkrywać tylko wtedy, gdy jest bezpieczny .

Jaka jest więc natura moich złych wyborów? Jest to maskowane latami i wyniesione z dzieciństwa niskie poczucie własnej wartosci, wieczny strachlękwstyd i poczucie winynieodpowiedzialność, niedojrzałość  i pogoń za aprobatą.

rękaTak więc pogodziłem się z moim życiem. Walka się zakonczyla. Nie zamierzam więcej zmagać się i cierpieć z powodu przeszłości. Zaczynam być wolny od poczucia wstydu, które wiecznie ukrywałem w sobie ! Nie tylko pogodzilem sie z moją historią ale JESTEM DZIŚ PRZEKONANY, ŻE MIAŁA NA MNIE DOBRY WPŁYW! I Nawet jeśli jeszce teraz do do końca nie jestem przekonany na czym on polega to nie zmienia to faktu,  że TAK UWAŻAM.

Dzięki temu wszystkiemu co przeżyłem, co mnie spotkało, co zrobiłem dobrego i złego, dzięki temu jakoś DOJRZEWAM. Dojrzałem do abstynencji, pracy na programie, do napisania tego tekstu. Akceptacja…….a pomógł mi w tym czwarty i piąty krok oraz TOMEK i Rafał, którym moglem się przyznać do SAMEGO SIEBIE i w taki sposób w końcu zacząć trawić własne życie.

W rekach Boga ciemna przeszłosć jest najwiekszą wartością jaką posiadasz. Ona jest kluczem do zycia szczęśliwego innych. Korzystając z jej doświadczeń możesz odwrócić od innych widmo nieszczęścia. Anonimowi Alkohoicy str 109

grzegorz trzeźwiejący alkoholik

*Biblia Ewangelia św Jana 8, 32

5.1 Przyznawanie się do wstydliwej przeszłości

Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.

pytajnikJak rozpoznać czy krok czwarty (obrachunek moralny) zrobiony został poprawnie?

Wzdrygałem się na samą myśl ,że będę musiał go komuś wyznać…. I to już jest początek piątego kroku. Miałem dwa podejścia do „programu” więc moje „czwórki” pisałem i czytałem  dwukrotnie różnym sponsorom  .Za każdym razem byłem stremowany a zaraz potem stresowałem się obmyślając gdzie ukryć zeszyt przed rodziną.  Oto jeden z prostych sprawdzianów czy obrachunek jest odważny. Poczucie wstydu ,niepewność ,strach ,zażenowanie …myślę , że te nieprzyjemne uczucia w tym akurat momencie są sygnałem dobrze wykonanej roboty. Jeśli tego ktoś nie ma to znaczy , że nie dokopał się do prawdy lub jest psychopatą .

pobrane (3)Gdy zawstydzony czytałem  swoje „tajemnice” innemu alkoholikowi dotarło do mnie, że wymieniając konkrety z własnego życia na głębszym poziomie przyznaję się  do sześciu rzeczy. Do błędów i niedoskonałości. Do uczuć  których się wstydzę  :zazdrości ,lęku. Zauważyłem też że sam robię to czego nie lubiłem u moich rodziców i w mojej rodzinie. Przyznałem się więc do powielania chorych wzorców. Poza tym wyznałem w moim obrachunku nieumiejętność radzenia sobie z wadami charakteru .To że nie umiem kontrolować swojego życia. Na koniec przyznałem się do tego , że ciężko jest mi zaakceptować prawdę o sobie , która wyniknęła z mojej rachuby. Po prostu nie umiem pogodzić się sam ze sobą!

I co z tego wynika? Paradoksalnie ogromna ulga! Ale o tym  w następnym odcinku serialu piątego kroku :)

Grzegorz trzeźwiejący alkoholik

5.0 Przyznawanie się do uczuć

Wyznaliśmy sobie Bogu i drugiemu człowiekowi istotę naszych blędów.

pobrane

Udowodniono , że do alkoholu ,narkomanii ,anoreksji ,seksoholizmu  i kompulsywnych zachowań często prowadzą nas TŁUMIONE  LATAMI UCZUCIA.

Czym jest złość ,radość ,niepokój, nuda,lenistwo czy zazdrość?

To nie są zachowania ani w tym wypadku cechy charakteru ale moja wewnętrzna reakcja na teraźniejszość ,przeszłość i przyszłość. Od tej reakcji zależą moje stosunki ze światem zewnętrznym ale i z samym sobą…… Świat odbieram poprzez zmysły ale reaguję uczuciami. Dzięki nim jestem w kontakcie z rzeczywistością. Ponieważ nie lubię wstydu, nieśmiałości ,żalu,poczucia winy to TŁUMIĘ JE i przestaję żyć w realu.

gWszystkie uczucia są ENERGIĄ ,która zasila moje życie. Jeżeli przestaje we mnie płynąć …..OBUMIERAM.

 

 

Przyjaciel przysłał mi kiedyś taką wiadomość na FB : „nareszcie mam w sobie na tyle siły by Ci się do czegoś przyznać. Jesteś jedną z najważniejszych i najbardziej wartościowych osób jakie znam. Jesteś dla mnie siłą i inspiracją. wyzwaniem i nadzieją.dziękuję Ci za Twoja obecność.no to teraz mogę już iść spać!”. Zaznaczam ,że nie jest on homoseksualistą. Podzielil się swoimi uczuciami rozprawiając się z zazdrością by nie przeszła w zawiść. Boże ,taki  krok ekspozycji uczuć! Potem wielokrotnie w rozmowach osobistych przyznawał mi się do zacietrzewienia i frustracji z powodu obsesji na własnym punkcie. Piszę o tym bo w ten sposób puścił ENERGIĘ W RUCH i zasilił nią własne życie. Jest to dla mnie ciągle poruszające zdarzenie . Poruszające i inspirujące. To ja Ci Dziękuję! Bardzo Dziękuję! Bo od tamtego czasu już wielokrotnie zrobiłem TO SAMO i parafrazując tekst piątego kroku wyznałem sobie ,Bogu i drugiemu człowiekowi co aktualnie czuję. 

Zauważyłem , że ukrywane nieprzyjemne uczucia zasilają moje wady charakterunie odpuszczają mi tak długo dopóki ich nie ujawnię .

3Zawsze uciekając przed strachem jednocześnie uciekałem przed odwagą. Odrzucając wstyd rezygnowałem ze śmiałości. Każde uczuciowe wycofanie oddalało mnie od całej palety doznań sprawiając że odcinając się od uczuć traciłem dostęp do wlasnych głębokich potrzeb. Zaczynając od potrzeby kochania i bycia kochanym na odczuwaniu naturalnych przyjemności kończąc.

4W piątym kroku uzmysłowiłem sobie , że nie ma nic niewłaściwego w uczuciach jako takich. Nie muszę się obwiniać za to co czuję.  Odczuwać chęć zemsty a zamordować to dwie różne sprawy. Uczucia są formą energii psychicznej i dlatego nie oceniam ich w kategorii dobra i zła. W każdym razie służą do przeżywania a nie tłumienia. Przyznawanie sie do każdego z nich przed drugim człowiekiem uważam za świetny sposób na kierowanie ich na właściwe tory.

grzegorz trzeźwiejący alkoholik