12.3 Wdrażanie teorii w życie

Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.

Pewnego dnia moja macierzysta grupa AA zmieniła scenariusz mitingu. Podjąłem się naniesienia  poprawek na papier. Gdy w domu drukowałem nowe materiały, żona spoglądając na kartkę z zasadami spotkań zapytała: Czy faktycznie przestrzegacie tych zaleceń? Odpowiedziałem twierdząco. Dopytała: Czy ty nie przerywasz, nie pouczasz, nie dajesz rad, nie krytykujesz i mówisz TAM wyłącznie o sobie? Po raz drugi potwierdziłem. I w tym momencie padło sakramentalne pytanie: Czy w takim razie mógłbyś tak zachowywać się w domu? Ups………………

Byłem na spotkaniu, gdzie przez pół godziny spiker żarliwie opowiadał o swojej przemianie. Gdy pytany o urazy, odpowiedział że z miejsca przeprasza bo nie chce tworzyć w sobie napięcia nagle ktoś powiedział płaczliwym głosem: Czy ty jesteś pewien, że opowiadasz o sobie? A była to jego żona…….Ups….. Innym razem ktoś przeciwnie. Opowiadał o swoim braku pokory, o staniu w miejscu, o błędach gdy nagle usłyszał z sali, że jest dla siebie zbyt surowy, że znany jest jego altruizm, pomoc i ofiarność na rzecz wielu ludzi. Ten człowiek pomagał potrzebującym w każdy możliwy sposób. Z powodu perfekcjonizmu i nienawiści do siebie stawiał sobie jednak poprzeczkę nazbyt wysoko….Ups. Byłem świadkiem jak kobieta chciała podziękować komuś za pomoc. Próbowała przekazać ręcznie zrobioną serwetę stołową. Dobroczyńca  wzbraniał się tłumacząc że to nie on ale łaska Boża i takie tam.  Często perfekcjonizm lub fałszywa pokora jest zwyczajnie przejawem  pychy i zakłamania.

Służby specjalne 

Czytając tekst dwunastego kroku można dojść do błędnych wniosków i spodziewać się po sobie i innych ŚWIĘTOŚCI. Oczekiwać ideału i żądać mistrzostwa świata. Tymczasem sensem jest tu systematyczny POSTĘP a nie nagła przecudowna przemiana. Na filmie Służby Specjalne Andrzej Grabowski tłumaczy pewnemu bandycie, że do odpuszczenia grzechów najważniejszy jest ŻAL za nie. Gdy bandzior wyznaje szczerze, że absolutnie nie ma sobie nic do zarzucenia ksiądz proponuje mu by w takiej sytuacji  chociaż żałował tego, że nie żałuje…. i to wystarczy.

Kilkakrotnie na łamach tych tekstów cytowałem współczesnego szwajcarskiego teologa Urlicha von Balthasara, który pisał: „JA” każdego z nas powstaje w miłującym mnie „TY”. Za każdym razem gdy czytam to zdanie przeżywam głębokie poruszenie. Zawiera PRAWDĘ ABSOLUTNĄ o zasadzie odradzania się człowieka. Opiera się ona na miłości i ofiarności wobec drugiego jako warunku korzyści dla siebie. Najpierw TY a wtedy automatycznie i JA. Potrzebujemy siebie nawzajem dla procesu wymiany duchowych dóbr, by pomagając sobie generować aurę uczuć i pogody ducha, która swoim promieniowaniem przenika potem nas wszystkich. To nie my się zmieniamy. Zmienia nas wdzięczność otoczenia. Zmienia nas życzliwe nastawienie naszych podopiecznych, kolegów oraz rodziny. Ten feedback sprawia, że odzyskujemy duchową i psychiczną równowagę. Podsumowując: by kochać siebie najpierw muszę nauczyć się kochać innych. Dokładnie w takiej kolejności.

Mój kolega reżyserował w jednej z pod łódzkich miejscowości przedstawienie teatralne gdzie wątkiem głównym był program 12 kroków. W czasie prób jeden z aktorów zapytał: dwunasty krok i co dalej? Który jest potem?

Myślę, że cały ten duchowy system zakorzeniony jest w idei służby dla drugiego człowieka. W tym sensie po dwunastym kroku każdy następny to również krok dwunasty. To jakby przejście z linii prostej w koło, koło dwunastego kroku, gdzie w stosowaniu prawd programu nie chodzi o idealizm ale gotowość bycia choć trochę lepszym.

Wielokrotnie cytowałem tu filozofów, pismo święte, sutry buddyjskie, poetów i pisarzy. Teraz przychodzi mi na myśl zdanie naszego polskiego prozaika Marka Hłaski, które  jest dla mnie jakimś dopowiedzeniem dla myśli von Balthasara.

ludzi zmienia życie marek hłasko Pętla

z pozdrowieniami

grzegorz

12.1 Niesienie Nadziei czy Zwątpienia?

Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich poczynaniach.

Podczas pewnego mitingu, jego uczestnik podzielił się bolesnym „smutkiem”. Najpierw z początkiem miesiąca zwolniono go z pracy a dziś dowiedział się, że komornik rozpoczął windykację jego mieszkania. Na domiar złego waliło się mu małżeństwo. Był w fatalnym stanie. Gdy tylko skończył głos zabrał kolega, który wyrecytował śpiewająco, że wszystko jest po coś, że powinniśmy być wdzięczni Bogu za dobro i niedostatek. Że nie mamy wpływu na własne życie a naszym zadaniem jest przyjąć swój los bez użalania się nad sobą w pokorze a w tym pomaga jedynie program 12 kroków ze sponsorem!!! Znam człowieka i choć wiem, że nie miał złych intencji to jak myślicie. Co wtedy  o pracy na programie pomyślał bohater zdarzenia?

Rozbity człowiek nie potrzebuje by go wspierać intelektualnie ale psychicznie i duchowo.

Jest niewiele sytuacji w których nie wiemy ile jest 2+2. Z reguły znamy większość odpowiedzi a potrzebujemy jedynie uwagi i zrozumienia. Czasem jest nam tak ciężko, że chcemy choć na chwilę podzielić się jakąś częścią naszego ciężaru. Jakże przykro wtedy słuchać filozoficznych wywodów, zakamuflowanych rad i ukrytych pouczeń. Jak mogą wtedy denerwować uśmiechnięte twarze innych ludzi oraz ich pogodny nastrój.

„Spróbuj poczuć to co ja” czyli o EMPATII

Lubię powiedzenie „wejść w czyjeś buty”. Jest dla mnie sednem relacji międzyludzkich. Pozwala w błyskawicznym czasie dojść do wniosków, na które intelekt potrzebuje czasem lat. Kiedy mniej więcej wiem co czuje mój rozmówca jestem mu winien towarzystwo a nie radę. O ile głębszą pociechą jest ofiarować komuś uwagę aniżeli mu ją odbierać, skupiając ją na sobie poprzez dawanie psychologicznych wskazówek. Dlaczego na pogrzebach nie opowiada się kawałów? Bo to jest ceremonia żałobna a nie komediowa! Jest czas płaczu i czas śmiechu. Jest czas zdrowia i choroby, siły oraz zagubienia. A każdy z nich ma swoje prawa i odrębny klimat, który wymaga szacunku a nie gwałtu!

„Mówimy zbyt wiele i fałszywie wierzymy w siłę słowa. Tymczasem nawet nasze najmądrzejsze wywody nie mają absolutnie żadnej wartości a jedynie oddalają nas od samych siebie”.  Hermann Hesse

Ten zaskakujący cytat nie wypowiedział samotny Robinson Crusoe czy zakonnik ze ślubami milczenia ale laureat literackiej nagrody Nobla, poeta, prozaik i pisarz czyli „mistrz słowa”. Otóż podstawą dobrej komunikacji wcale nie jest sztuka mówienia ale słuchania innych! I tylko tak możemy się ochronić przed „faux pas” wchodzenia z butami w delikatną materię cudzych spraw.

Podobnie jak patrzenie nie zależy od oczu tak słuchanie nie zależy od uszu.

Najczęściej łudzimy się że słyszymy drugiego człowieka. Z reguły słyszymy SIEBIE. Odbieramy świat i ludzi w sposób UWARUNKOWANY. Głosy i treści wpadające do naszych uszu najpierw przechodzą przez filtry NAS SAMYCH, naszych przekonań, doświadczeń, poglądów, racji. Oznacza to że każda zewnętrzna informacja nie pojawia się w naszej głowie SAMA W SOBIE ale jako nasza INTERPRETACJA. Przetwarzamy komunikaty słowne według własnych potrzeb. W skrócie można powiedzieć, że słyszymy i rozumiemy to co CHCEMY SŁYSZEĆ I ROZUMIEĆ. Ilustruje to zdarzenie z początku wpisu. Tam nie było złej woli ale zła interpretacja.

Przez pierwszy rok chodzenia na mitingi denerwowały mnie cudze wypowiedzi. Nie umiałem słuchać W OGÓLE, więc wyłączałem się niczym znudzone dziecko w szkole. Potem zmieniłem front. Postanowiłem słuchać. I zaczęło się. W głowie huczało od oceniania, wartościowania. Ten ma psychozę, tamten się wymądrza, inny mówi bez ładu i składu. Jako prowadzący mitingi zamiast słuchać czujnie obserwowałem zegarek i przerywałem wypowiedzi bez względu na treść tylko dlatego że trwały powyżej 5 minut.

Niesienie posłania…………

Nie chodzi tu o inteligentne zabieranie głosu ani interesujące opowiadanie o sobie. Nie rzecz w poprawnej polszczyźnie, akcencie, dynamice i formie wypowiedzi. Idzie o  dzielenie się z drugim człowiekiem siłą i nadzieją. SIŁĄ , MIŁOŚCIĄ I NADZIEJĄ! A to emanuje z każdego ruchu, ze sposobu siedzenia, patrzenia w oczy, z uścisku dłoni . Przede wszystkim z PROSTOTY. Niezależnie od tego czy jeździmy do więzień, czy jesteśmy spikerami, sponsorami, prowadzącymi, czy wozimy zimą herbatę bezdomnym lub rozmawiamy z drugim alkoholikiem o trzeźwości mamy podzielić się SIŁĄ, MIŁOŚCIĄ i NADZIEJĄ a nie mądrością! Nie da się tego zrobić nie słuchając i przegadując kontakt. Nie da się tego zrobić nie będąc ciekawym drugiego człowieka.

Mowa jest źródłem nieporozumień.

Ludzie kłócą się w 80 % przypadków tylko dlatego, że nie rozumieją o co im chodzi. W 10% bo nie znają zasad komunikacji (przerywają sobie, generalizują, uogólniają) Tylko jeden na dziesięć sporów ma jakieś uzasadnienie. Reszta jest bez powodu! Pomyśl teraz o wszystkich swoich życiowych utarczkach, sprzeczkach, awanturach, nieporozumieniach. 90 procent z nich było bezzasadnych!  90%!!!

Powyższy  podtytuł napisał Antoin de Saint Exupery, autor znanego bestselleru „Mały Książe”. Kończąc ten wpis o roli słuchania w „niesieniu posłania” posłużę się cytatem z tej właśnie książki, który w  prosty sposób opisuje to co próbowałem tu przedstawić przy pomocy aż tak wielu słów.   :-)

A oto mój sekret.-powiedział lis. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

grzegorz

12.0 Przebudzenie

Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.

Gdy byłem dzieckiem rodzice dowcipkowali sugerując, że wybiorą mi żonę. Numerem jeden była rówieśniczka z sąsiedztwa a to doprowadzało mnie do szału. Od czasu do czasu ciągle miewam koszmary senne, że biorę z nią ślub. Jaką ulgą jest wtedy wybudzenie gdy uświadamiam sobie, że leżę we własnym łóżku a nie stoję w kościele przed ołtarzem… Na szczęście to traumatyczne przeżycie nie zniechęciło mnie do małżeństwa. W ubiegłym roku wraz z żoną byliśmy w klubie abstynenckim. Po godzinie stwierdziłem, że czas do domu. Spojrzałem na zegarek, wstałem  i wyszliśmy. Za tydzień moja koleżanka powiedziała : Dlaczego nie zapytałeś partnerki czy ma ochotę już iść? Dlaczego zachowałeś się jak cham? Przemyśl to! I nagle złość z powodu krytyki rozpuściła we mnie jakieś pokłady zaślepienia. Wcześniej zachowywałem się tak miliony razy nigdy nie widząc w tym problemu. Teraz jak gdybym obudził się ze złego snu! \

Przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy niż kłamstwa. Fryderyk Nietzsche 

Muszę być kochany i lubiany przez moje otoczenie. Jeśli ktoś mnie nie ceni, będę nieszczęśliwy. Żeby uznać, że jestem w czymś dobry muszę robić to idealnie na tysiąc procent. Jeśli będę miał mniej pieniędzy będę się gorzej czuł. Mężczyzna i kobieta są z innej gliny, nigdy nie będą mogli się porozumieć.

Jakie przekonania ukształtowały i sterują twoim życiem?

W niektórych plemionach istnieje przekonanie o śmiertelnej mocy czarownika. Jeżeli ten wskaże czaszką delikwenta  tamten z czasem zapada na zdrowiu i umiera. Zdarza się, że schodzi z miejsca na zawał serca. To jednak nie czarodziej jest tu kilerem ale przekonanie o jego mocy. Często swoje niepowodzenia tłumaczymy fatalnym zbiegiem okoliczności, brakiem szczęścia lub wpływem osób typu: toksyczni rodzice, przemocowy partner, zły pracodawca itp. Tymczasem to nie ludzie i sytuacje kształtują nasze życie ale znaczenie jakie im przypisujemy.

Dlaczego myślimy, czujemy i postępujemy tak a nie inaczej?

Wszystko jest kwestią naszych poglądów. Pomyśl teraz nad ograniczającymi cię przekonaniami na własny temat. Być może wmawiasz sobie nieporadność, słabość, nieatrakcyjność. Być może uważasz siebie za kogoś gorszego? Być może sądzisz, że nie zasługujesz na miłość i nie spotka cię w tym zakresie nic dobrego. Może uważasz, że nie poradzisz sobie w życiu bez przemocowego męża czy toksycznej partnerki? Twierdzisz, że zmarnowałeś swoje życie i nie ma dla ciebie wyjścia?

Życie nieświadome nie jest warte tego, by je przeżyć. Sokrates

Które przekonania dodają ci siły i motywują do działania a które wysysają z ciebie moc? Pomyśl proszę nad tym. Za kogo się uważasz, jak oceniasz siebie, co z twoją wartością we własnych oczach? Przeanalizujmy na szybko jedno popularne założenie, że powinniśmy być lubiani. Zabiegamy o to przez całe życie. Czy potrzebnie? Statystyka uczy, że nawet w sytuacji gdy jesteśmy bezbłędni nie zadowolimy całości otoczenia. Wskaźnik 50% jest uważany za bardzo dobry wynik! Co faktycznie nam grozi gdy druga osoba nie odwzajemnia naszej sympatii? Nic! Wmówiliśmy sobie, że taka sytuacja jest zła i to wszystko.

Przebudzenie nie gwarantuje lepszego samopoczucia, jest jak okulary dla krótkowidza czy aparat słuchowy dla głuchoniemego. To co potem zobaczymy i usłyszymy wcale nie musi być przyjemne ani zabawne ale jest PRAWDĄ I RZECZYWISTOŚCIĄ.

Gdy spopularyzowano dowody Arystotelesa na kulistość ziemi część żeglarzy poczuła ulgę. Przestali się bać, że dopłyną do krańca świata i runą w czeluść. Inni natomiast poczuli strach, że pospadają wraz z okrętami  w kosmos gdy popłyną na południe czyli będą do góry nogami. Jak czujesz się ze świadomością, że akceptacja innych nie ma dla ciebie takiego znaczenia jak dotąd myślałeś? Czujesz ulgę czy strach bo nie wierzysz w oparcie w sobie samym? W której jesteś grupie żeglarzy? To pytanie tylko z pozoru jest banalne. Okazuje się bowiem, że wielu z nas nie chce nowej nieznanej świadomości. Boimy się zmian. I o tym również decydują stereotypy takie jak: lepsza stara bieda niż nowa.

Śniłem kiedyś, że jes­tem mo­tylem, i te­raz nie wiem już, czy jes­tem tym, który śnił, że jest mo­tylem, czy też jes­tem mo­tylem, który śni, że jest mną. Czuang-tsy,

To słowa taoistycznego filozofa z III wieku p.n.e Jak myślisz. Czy ty teraz czytasz ten tekst na jawie czy też o tym śnisz? Jaki jest dźwięk jednej klaszczącej dłoni? Czy nóż może ciąć sam siebie? Co się z stanie z zaciśniętą pięścią gdy ją nagle otworzysz? Czy można dosiąść dwóch koni i napiąć dwa łuki?  Te pytania to tzw KOANY popularne w filozofii ZEN. Duchowi przewodnicy próbują poprzez nie „otworzyć” ucznia i doprowadzić go do „przebudzenia”. Jedna uwaga Wioletki wystarczyła bym zaczął liczyć się  ze zdaniem żony. Czy brakowało mi wiedzy? Myślę, że chodzi o coś innego. Pamiętam ze studiów zakompleksioną koleżankę. Długie swetry. Ruda bezładna fryzura. Piegi. Okulary z denkami. Miła dla wszystkich ale nie dla siebie. Przepraszała że żyje. Pewnego dnia zobaczyłem ją na korytarzu odmienioną.Wyprostowane włosy, szkła kontaktowe, mini, szeroki uśmiech i prosta sylwetka.  Zmieniła się z dnia na dzień, z chwili na chwilę…..a jej koanem był mężczyzna, który jednym zdaniem odmienił jej życie.

Przez ponad dwadzieścia lat destrukcyjnie piłem alkohol. Każdego roku poprzez różne sytuacje i ludzi dostawałem setki ostrzeżeń. Nie odnosiłem tego do siebie. Nie widziałem problemu. Na terapię zgłosiłem się z powodu ultimatum żony. Jednym ze sposobów leczenia było tam pisanie prac na zadane tematy. Któryś z  tekstów zakończyłem nieznanym mi wcześniej fragmentem Modlitwy o Pogodę Ducha. Moja rozprawka była buńczuczna, samolubna i nie uczciwa. Grałem tam twardziela. Czytałem ją pewnym siebie głosem i nagle gdy doszedłem do skopiowanego tekstu modlitwy nie wiedząc czemu rozpłakałem się jak bóbr! W jednej sekundzie dotarło do mnie, że ciągle kogoś udaję, gram, manipuluję. I nie chciałem już takiego życia!

Myślę, że to co nazywamy PRZEBUDZENIEM podobnie jak potrzeby fizjologiczne nie jest aktem na zawołanie. Tak jak nie można się zmusić do czkawki, ziewania czy sikania w lesie tak nie da się wywołać w sobie stanu oświecenia. Z tego powodu mówimy o akcie DUCHOWYM a nie fizycznym czy psychicznym. Nie wiem dlaczego u jednych lata medytacji nie dają tego co u innych minuta rozmowy. Nasz program jest prosty. Modlimy się rano i wieczorem. Telefonujemy do siebie. Chodzimy na mitingi. Czytamy aowską literaturę. Służymy sobie w grupach. I pośród tych sugestii zauważamy jak budzi się w nas w niewyjaśniony sposób nowe życie, nowe szczęście i nowa wolność. Niesamowite…………

Kiedy uzyskasz poczucie prawdy – zmienisz się. Jeśli o niej tylko wiesz i jeśli jest ona wyłącznie w twojej głowie – zmiana się nie dokona. Anthony de Mello

grzegorz