Poczucie wdzięczności część pierwsza

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Mam WSZYSTKO, ale to mnie nie cieszy…..

To są słowa wypowiadane przez ludzi różnych „maści i ról”. Od lekarza przez kolejarza, sportowca, artystę, przedsiębiorcę, księdza czy celebrytę. Jakoś szczególnie pasują do alkoholików, którzy min. z tego powodu piją lub też trzeźwiejąc zapijają. Pochopnie można powiedzieć, że widać „wszystkiego” nie mają. Tymczasem osoby z bezpieczną pozycją zawodowo/rodzinną, uwolnione już od nałogowego picia przeżywają często rodzaj dokuczliwego marazmu, który potrafi skończyć się nawet próbą samobójczą. Dlaczego?

Alkohol jest jak rower elektryczny. Dostarcza energię bez wysiłku.

Czy można cieszyć się życiem na trzeźwo? A czy można jeździć rowerem bez akumulatora?

Byłem kiedyś na testach firmy Scot. Pierwszy raz z ciekawości skorzystałem z roweru MTB ze wspomaganiem elektrycznym. Każda ostra górka czy długi podjazd, który w normalnych warunkach wymagał dużego wysiłku to był teraz „pikuś”. Gdzieś po 1.5 h skońćzył się prąd i nagle trzeba było pedałować realnie, bez wspomagania. Z miejsca przyjemna przejażdżka zamieniła się w męczącą orkę. Wracałem do Arturówka rowerem za 20 000 zł będąc niezadowolonym. Zwykła jazda nie była już taką frajdą.

Człowiek przyzwyczaja się nie tylko do dobrego ale i złego.

Nie wiem czy wokalista zespołu INXS Michael Hutchence miał elektryczny rower ale wiadomo, że uprawiał tzw asfiksję erotyczną. Chodzi o sztuczne zwiększanie doznań seksualnych poprzez stan niedoboru tlenowego. Ta technika ma dostarczyć większych przeżyć przy standardowych praktykach miłosnych. Muzyk stosował auto podduszanie z pętlą na szyi. I tak rozkręcił się w pogoni za tą specyficzną przyjemnością, że pewnego dnia….., po prostu udusił się na amen.

Zwyczajność przegrywa z „Nadzwyczajnością”. Aby w zwyczajności poczuć się nadzwyczajnie- trzeba się napracować.

Po ilości siłowni w każdym mieście widać, że muskulatura to temat „trandy”. Jest jeden problem: ciężkie regularne i żmudne ćwiczenia. Dzisiejsza chemia sportowa wychodzi temu na przeciw. Dostarcza całej gamy medykamentów, które POMAGAJĄ osiągnąć zadziwiające efekty treningowe w uproszczony sposób. ( i wcale nie chodzi o sterydy). Skutek? Większość nie ćwiczy ‚na sucho” z przekonaniem, iż nie ma to żadnych skutków ubocznych.

Tajemnica Coca Coli.

Dlaczego cały świat kocha pepsi czy colę? Bo daje kopa! Ze względu na kofeinę? Przede wszystkim chodzi o CUKIER. Ponad pięćdziesiąt lat temu producenci tych napojów zaczęli stopniowo modyfikować recepturę zwiększając ilość cukru na 100ml. Chcieli osiągnąć silnie energetyzujący napój, który wywoływałby chwilowe poczucie szczęścia . Problemem było to, jak spowodować, żeby bardzo słodki płyn nie sprawiał wrażenie aż tak słodkiego? Z pomocą przyszła chemią spożywcza. Skoro cytryna w herbacie niweluje odczuwanie cukru i wymaga nad słodzenia o łyżeczkę więcej, producenci zastosowali kwas fosforowy. Dzięki niemu szklanka coli zawierająca ok 7 łyżeczek cukru smakuje jak z dwiema.

Woda czyli -”nic specjalnego”.

Gdy postawimy przed dzieckiem butelkę wody i coli, co wybierze? Mówi się, że woda nie ma smaku. Tymczasem w niektórych restauracjach spotkać możemy poza kartą win, kartę wód. Jedne lepiej podkreślają smak polędwicy, inne ryb a kolejne jagnięciny. Istnieje już zawód wodnego specjalisty :sommeliera. Corocznie w USA odbywa się festiwal degustacji wody International Water Casting Awards a najdroższą butelkę H2O sprzedano za 60 000 dolarów!  Thousand BC to woda wydobywana z lodowca (kosztuje ok 40 zł za 750ml). Tasmanian Rain to butelkowana woda deszczowa z Australii. Czy to snobizm i ekscentryzm czy też coś jest na rzeczy? Nie potrzeba butelki za pięćdziesiąt złotych żeby docenić smak wody. Wystarczy pobliskie źródło lub studnia głębinowa.

Rzeczy stają się długie w porównaniu z krótkimi czyli porozmawiajmy o powietrzu.

Zostawmy płyny. Czy smak może mieć ODDECH? Wczoraj w TV usłyszałem o programie do walki ze SMOGIEM. Mój kolega lekkoatleta nie może zimowymi wieczorami biegać bo w jego miejscówce NIE MA CZYM ODDYCHAĆ. Większość domów jest opalana węglem. Czyste powietrze jest towarem deficytowym. Czy przyszło ci kiedyś do głowy być wdzięcznym za ODDECH? W czasie ataku astmy głębokie tchnienie jest marzeniem chorego.  Gdy po raz pierwszy po cztero miesięcznej abstynencji wyjechałem w góry powietrze smakowało mi jak faworki babci.

Rower, siłownia, coca cola, podduszanie, woda i powietrze czyli co ma piernik do wiatraka?

Choć rozmieniłem temat wdzięczności na tzw drobne w rzeczywistości ciągle poruszam się dookoła czegoś istotnego.

Dlaczego jest mi źle?

Mój terapeuta mawia, że człowiek żeby docenić to co ma powinien się ZATRZYMAĆ. Tylko wtedy jest zdolny do głębszej refleksji nad swoim losem. Ale czy ja mam czas na przestój podczas gdy „tylu ludzi potrzebuje mojej pomocy” lub „muszę osiągnąć to czy tamto” albo”zarobić tyle a tyle” lub „grać taką czy inną życiową rolę”? Czy nie ucierpi na tym świat? Nie zawali się dzieło, które opiera się na moim działaniu? Czy nie zginą potrzebujący? Jest w końcu tyle ludzi i tematów, którym poświęcam własne życie……

Zacznijmy od tego, czy ja w ogóle potrafię zdjąć „nogę z gazu”? Czy nie czuję się nieswojo, gdy ” nic się nie dzieje”? Czy nie jest mi ŹLE Z SAMYM TYLKO SOBĄ? Może to właśnie zabija w mej głowie smak wody i zapach powietrza i nie pozwala zauważyć we własnym życiu jego wartościowych części? Przecież w pędzie można jedynie podziwiać monstrualnie formy.  Czy nie z  tego powodu wybieram szklankę coli zamiast wody, HMB pro, elektryczny rower czy duszenie zamiast piękna pocałunku? I choć każdy z nas „pędzi” przez życie na swój sposób łączy nas jedno: UCIEKAMY W TEN SPOSÓB OD SAMEGO SIEBIE.

Wzór na szczęście

Słyszałem gdzieś o wzorze na szczęśliwe życie. W 50 % zależeć ma od osobowości. W 40% od aktywności a tylko w 10% od warunków zewnętrznych danej osoby. Aż połowa to stała „x” i dwie zmienne „y” oraz „z”.  Ale o tym już w następnym wpisie.

grzegorz

Print Friendly

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.