O udzielaniu cennych rad

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Gdy nie miałam dzieci, miałam z sześć teorii na temat ich wychowywania i radziłam wszystkim jak je stosować. Teraz mam sześcioro dzieci i żadnej teorii”(anonimowa wypowiedź internetowa).

Jakoś już tak jest, że znamy gotowe recepty na szczęście ale dla innych. Cudze trudności aktywizują nas do teoretyzowania i dawania tzw mądrych rad. Świetnie wiemy co dla każdego dobre. Skoro potrafimy ułożyć drugiemu życie dlaczego nie sobie? Jest to kluczowe pytanie do którego wrócę w końcówce tekstu.

Co ja mam zrobić? czyli o nawyku bezradności 

„Jesteśmy tym co w swoim życiu powtarzamy. Doskonałość i miernota nie jest kwestią szczęścia ale nawykiem”. Dwa i pół tysiąca lat temu Arystoteles zauważył, że człowiek jest panem własnego losu poprzez dublowanie swojego myślenia, odczuwania i postępowania. Powtarzalność formuje w nas to co powielamy. Tą metodą utrwalają się w nas wady lub zalety. Częstotliwość dziękowania owocuje radością  tu i teraz. Częste przepraszam utrwala w nas pokorę. Ale systematyczne kłamstwo buduje w nas nieuczciwość a regularne odkładanie drobnych rzeczy na później zamienia nas w wiecznych leni. Jeśli od dziecka dla pewności regularnie pytałem innych: co robić? wykształcił się we mnie nawyk niepewności. Przestałem być sam dla siebie oparciem. I w taki sposób niechcący uczyniłem się KALEKĄ.

Sama RADA to jedno. Umiejętność przekazania to drugie. Sztuka jej odbioru to trzecie. Stosowanie to czwarte.

Myślę, że powinieneś…”, Lepiej byłoby, gdybyś…”, „Ja na Twoim miejscu…” W taki sposób najczęściej mówimy do własnych dzieci stawiając się w wyższej pozycji. Jakie to denerwujące słuchać kogoś kto jest lepiej ode mnie zorientowany i to w mojej życiowej sytuacji!!! Jakie to nie wychowawcze kształtować w podopiecznych wrażenie, że muszą polegać na INNYCH a nie na sobie!!!

Mama woła syna: JAAASIU do domuuuu! A co? Chce mi się jeść?- pyta z podwórka syn. Nie, nie. Chce ci się spać!-odpowiada mama.

Po pierwsze NIKT nigdy nie WIE lepiej niż JA SAM. Trzeba zmienić przekonanie, że nie znajdę sam w sobie dobrej odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i trudne wybory. Często ciężko decydować tylko dlatego, że jestem zbyt blisko problemu i brak mi do niego dystansu. Wtedy rozmowa z drugim człowiekiem daje nam tę niezbędną przestrzeń ale pod jednym warunkiem: że on jedynie słucha. Najczęściej jednak my alkoholicy wolimy by ktoś decydował za nas. Tak zwalniamy się zarówno z trudów wyboru jak i z odpowiedzialności. Oto przyczyna. Gdyby nie moja żona i jej chore pomysły nie miałbym takich problemów. Gdybym tak nie słuchał matki byłbym dzisiaj innym człowiekiem. Wspomnę w tym miejscu o potrzebie asertywności. Czy umiesz bronić swoich psychologicznych granic? Chodzi o sytuacje gdzie natrętni współuzależnieni rodzice, partnerzy lub przyjaciele próbują „układać tobie życie”.  Czy umiesz posługiwać się słowem NIE w relacjach z bliskimi? Czy umiesz podziękować innym za ich cenne wspaniałe rady?

Trzy wesela i pogrzeb czyli dlaczego wkurzają nas cudze rady.

Nie ma nic bardziej obrzydliwego niż mentorsko kaznodziejski ton wypowiedzi. Któż z nas lubi nadęte i napuszone przemowy i to jeszcze na temat naszego życia? Czy z ust księdza, wychowawcy klasowego lub rodzica zawsze napawają one niechęcią. Także irytują natrętne rady naszych znajomych: Nie martw się, Głowa do góry, Będzie dobrze. Od takich słów robi mi się zawsze słabo. Dlaczego? Ponieważ bagatelizują mój problem i zaburzają równorzędność relacji. Nagle ktoś jest tu mędrcem a ja przeciwnie. Poza tym nieco za szybko ucinają sprawę bo czasem potrzeba komuś się po prostu WYGADAĆ i nie musi to być wcale użalanie się nad sobą.

Dlaczego dajemy rady innym ludziom, chociaż sami czujemy do nich wstręt? 

Gdy ktoś zwierza się ze swojego kłopotu automatycznie włącza się we mnie przymus dawania porad. Uważam, że druga osoba tego ode mnie oczekuje.(oczekiwania) Po drugie „radzenie” daje mi samozadowolenie. (poczucie wyższości) jestem mądry, oczytany, doświadczony i wzbudzam zaufanie! Mózg ludzki w sytuacjach „świadczenia” dla kogoś pomocy wytwarza substancje szczęścia. Stąd altruizm często bywa zwyczajną kompulsją. Kolejna sprawa to aspekt wychowawczy. (utrwalanie) Otóż: nauczając innych sami się uczymy. Więc takie działanie umacnia przede wszystkim NAS we właściwej postawie wobec różnych problemów. Ostatnia kwestia dla której wręcz palimy się do udzielania rad to zasada pracy głowy człowieka. Nasz umysł preferuje SZYBKIE rozwiązania cudzego problemu jako profilaktykę dla własnego bezpieczeństwa. Ponieważ kłopoty bliskich i dalszych mogę kiedyś stać się naszymi aby do tego nie doszło z automatu stajemy się „wujkiem dobra rada”. Z takich to przyczyn trudno jest zachować swoje mądrości wyłącznie dla siebie. Jednocześnie z tych samych powodów powinniśmy nauczyć się gryźć w język za każdym razem gdy chcemy dać komuś jakąś dobrą wskazówkę.

„Weź się w garść” czyli prostowanie garbatego i śpiewanie z niemową

To znane wszystkim obiegowe i popularne powiedzenie. Jednak gdy tłumaczysz to wdowie czy osieroconemu dziecku to jakby mówić do niemowlaka w łóżeczku, żeby przestał płakać!

Czy można komuś pomóc nie dając żadnej rady? 

„Przyjdź z pustymi rękami, a ja napełnię je swoimi opowieściami i łzami”. Inge Diepman

Na każdym mitingu AA słyszymy od Prowadzącego, że Anonimowi Alkoholicy nie udzielają sobie rad. Skoro tak to w jaki sposób trzeźwieją??? Zawsze trudniej jest słuchać niż mówić. W kontaktach z „obolałymi” osobami zwykliśmy przyjmować postawę LUSTRA lub GĄBKI. Albo prowadzimy konfrontacyjny dialog albo chłoniemy cudze emocje do tego stopnia, że sami zaczynami źle się czuć. Myślę, że w takich relacjach powinniśmy być raczej JAK KRYSZTAŁ. Chodzi o to by przepłynęły przez nas cudze wątpliwości, lęki i niepewność. Rzecz w tym by użyczyć na chwilę komuś SIEBIE do przepuszczenia przez nas DALEJ swoich mroków. Rozmowa z przybitym przyjacielem nie powinna być ani jak wymiana w ping ponga ani jak wyrzucanie śmieci do kosza. Nie podejmuje za nikogo decyzji, nie biorę odpowiedzialności za czyjeś wybory. Nie zarażam się cudzymi uczuciami. Słucham. Słucham i próbuję  ZROZUMIEĆ. W ten sposób to przeze mnie przepływa a nie spływa lub zostaje.

Skoro potrafimy ułożyć drugiemu całe życie dlaczego z tej  mądrości nie korzystamy sami? 

Bo nie da się zastosować jej w praktyce metodą prostego przeniesienia. Życiowa podróż to coś więcej aniżeli skrót drogowy, którym poradził mi jechać kolega. To też coś innego aniżeli zasłyszany przepis na pieczonego kurczaka czy golonkę po bawarsku. Gdyby sama wiedza potrafiła zmieniać ludzi, alkoholicy trzeźwieli by od książek, narkomani od rad psychologów a współuzależnieni od wskazówek rodziców i przyjaciół. Powtarzam raz jeszcze-OSOBOM Z PROBLEMAMI zwykle NIE BRAKUJE WIEDZY! BRAKUJE IM SIŁY BY ZROBIĆ TO CO DOBRZE WIEDZĄ!

Skąd czerpać życiową SIŁĘ?

Ja znalazłem ją w dwunastu krokach zdrowienia, które opisałem na tym blogu. Jeśli ciekawi cię co konkretnie mam na myśli zapraszam. I to wszystko. www.alkonblogujacy.pl 

Grzegorz

 

 

Print Friendly

9 Komentarze

  1. zdecydowanie dobry wpis, to wcale nie jest proste dawanie czy przyjmowanie i stosowanie rad. sam mam z tym duży problem i brak cierpliwości mnie gubi także trzeba pracować nad sobą ale i umieć czasem racjonalnie podchodzić do pewnych kwestii

  2. Cyba nikt nie lubi, gdy daje mu się „świetne rady”, ale ci ludzie starają się zazwyczaj pomóc na swój dziwny tok myślenia. Jeżeli nie znają dokładnie twojej sytuacji to nie możesz oczekiwać trafionych porad.

  3. Pewnie, że w wielu przypadkach porady innych są tak celne jak strzał w kolano, ale niektóre są dobrymi radami od osób, które nas kochają i się o nas troszczą. Moim zdaniem warto odróżniać dobre rady od złych i mieć duży dystans do tego co inni nam mówią :)

    • Jasne, że tak. Choć to dość trudne. Ojciec Wieniawskiego doradzał mu by ten został medykiem. Czy to była zła rada? Ale na szczęście także i dla nas Heniu jej nie posłuchał :) Z drugiej strony Paganini marzył o byciu subiektem ale ojciec zmuszał go przemocą do skrzypiec. I tym razem szczęśliwe okazało się posłuszeństwo wobec tatusia :) pozdrawiam

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.