11.5 Modlitwa wytrwała

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.

Jezus odpowiedział uczniom: « żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. Przychodziła do niego wdowa, z prośbą: „Obroń mnie przed  przeciwnikiem”. Nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie”». : «Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Łk 18, 1-8

Wstawiennictwo

Pewien człowiek  z zapałem świadczył, że tylko dzięki codziennej trzymiesięcznej modlitwie do św. Antoniego odnalazł swoją świnkę morską. Dla mnie jest to wzruszające duchowe świadectwo, bo tą osobą było siedmioletnie dziecko…

Kropla draży skale nie siłą lecz ciągłym padaniem.

W  cudownym odnalezieniu zwierzątka poza wstawiennictwem zauważam coś jeszcze. Chodzi o regularność próśb. Tak po ludzku: natarczywość, wytrwałość, nieustępliwość i naleganie, wydaje się skutecznym sposobem działania. Zaczepianie, przypominanie się, powracanie, nakłanianie, zachęcanie. Czyż nie tak wiele spraw załatwiały z nami dzieci?

Moja żona poprosiła mnie kiedyś o modlitwę w czyjejś intencji Nowenną Pompejańską. Przez 54 dni odmawiasz codziennie trzy całe różańce. 159 Zdrowaś Mario, 18 Ojcze Nasz, 3 Wierzę w Boga  i  jeszcze teksty specjalne. Ci, którzy znają mnie bliżej wiedzą jakie mam podejście do „formuł” w duchowości. Ale czego nie robi się dla żony…. Więc podjąłem to choć przyznaję bez przekonania. I ? Od tamtego czasu odmówiłem już kilka razy pełną Nowennę a teraz też jestem w jej trakcie. Regularność?! Tak jakby na odczepkę Dobry Bóg powiedział: masz i nie zawracaj mi już tym głowy !    :-D

„Mury istnieją po to, by powstrzymywać ludzi, którzy nie pragną czegoś dostatecznie mocno.” Randy Pausch

Mój syn ma 23 lata i niestety pije. Na nic mój przykład czy przestrogi. To o co mogę robić to powierzać go Bożej opiece. Kiedyś po wspólnej modlitwie wieczornej zapytałem żonę czy nie zachowujemy sie jak osoby „duchowo współuzaleznione” i czy nie zbtyt nachalnie prosimy Boga o jego przemianę. Ta odpowiedziala: będę prosiła o ratunek dla niego non stop, tak jak dla Ciebie. Będę tak długo naprzykrzać sie Stwórcy, aż go uzdrowi! Nie ma innej opcji! Przypomina mi to postawę innej matki, św Moniki, która kilkanaście lat zanosiła do Boga prośby o przemianę swojego syna. Był nim Augustyn, późniejszy święty i doktor kościoła.

Nasze prag­nienia zaw­sze się modlą, choćby war­gi milczały. św Augustyn

Moja babcia gdy czasem opowiadałem jej o moich skomplikowanych problemach zwykła mawiać: BĘDZIE DOBRZE! Długo brałem to za naiwność lub brak zrozumienia powagi sytuacji. Dziś dopiero zaczynam rozumieć, że wnętrze człowieka to coś więcej niż wątroba, płuca, trzustka i mózg. BĘDZIE DOBRZE to napełnianie sie NADZIEJĄ zamiast przygnębieniem. To programowanie umysłu na szukanie rozwiązań a nie trudności. To w końcu pełne wiary duchowe nastawienie  będące nieustannym pogodnym S. O. S wysyłanym w przestrzeń kosmosu.

Błogosławiony, który tak innych zachęca do biegu, że sam biec nie przestaje! św Franciszek z Asyżu

Jest taki ezoteryczny nurt w mistyce judaizmu o nazwie KABAŁA. Kiedyś zgłębiając tajniki tej duchowości natrafiłem na cudną przypowieść, która będzie najlepszym podsumowaniem tego tekstu.

Pewnego razu grupa aniołów ubłagała Boga by pozwolił im żyć na ziemi w ludzkiej postaci. Choć  przestrzegał je, że egzystencja ludzka nie jest sielanką anioły były nieustępliwe. Ojciec Niebios ostrzegał, że nie będzie już możliwiści powrotu na górę ale nikt się tym nie przejmował. Aniołki schodziły po specjalnej drabinie jeden za drugim. Gdy zszedł ostatni Pan podciągnął ją do góry na tyle, by w żaden spodob nie dało się jej dosięgnąć. Już nastepnego dnia część grupy próbowała doskoczyć  szczebla i wrócić do nieba. Po tygodniu wszyscy skakali pod drabiną z nadzieją, że jakoś ją uchwycą. Ponieważ było to nierealne, stopniowo  rezygnowali godząc się z nowym  losem. Kilka aniołów próbowało skakać nawet przez miesiąc. W końcu musieli się poddać. Ale jeden z nich skakał non stop. Przyszła jesień, on skacze. Przyszła sroga zima ON DALEJ SKACZE! W przeciwieństwie do pozostałych nie rezygnował. I ulitował się DOBRY BÓG i pozwolił mu wrócić do nieba……. 

z życzeniami wytrwałości

grzegorz

Print Friendly

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.