4.46 Zagrożenia duchowe : Bóg i duchowość

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Zrobiliśmy odważny i gruntowny obrachunek moralny. 

g imagesCARYH4YR imagesCAVYV6UH

Gdy słyszę słowa: dewocja ,fanatyzm czy „kościółkowość” z miejsca wiem o co chodzi i wzdrygam się z niesmakiem. Religijność, wiara, mistyka  nie dostarcza  już mi zlych inklinacji ani problemów z rozumieniem tych zjawisk. Najtrudniej zdefiniować inny termin, który ostatnio robi zawrotną karierę : DUCHOWOŚĆ. To słowo brzmi poważnie i nie wzbudza złych skojarzeń. Czy mogą jednak czaić się tu w przebraniach pojęcia z pierwszego zdania :nałogu Boga albo jak kto woli nałogu Siły Wyższej i duchowości?

imagesCA3A594FCzy Bóg może stać się narkotykiem a duchowość prowadzić na manowce?

Jak to rozpoznać? Najprościej wtedy gdy mówię jak święty a zachowuję jak „kopnięty”. Duchowe bogactwo współistnieje zawsze z dojrzałością psychiczną, z pozytywną postawą wobec ludzi i świata. Jeśli jestem „pieniaczem”, zarozumialcem i więcej biorę  niż daję tzn, że mam duchowość cmentarnej hieny albo pustynnego skunksa.

Przez jakiś czas regularnie utrzymywałem telefoniczny kontakt z kolegą, który pewnego dnia zapił i rozważał samobójstwo. Zadzwoniłem do jego sponsora. Ten poinformował mnie, że  podopieczny jest pod najlepszą opieką jaka istnieje : OPIEKĄ BOGA. Próbowałem jeszcze  jakoś przemycić, że „dobry pasterz troszczy się o swoje owce” ale gdy usłyszałem, że to czy On jest dobrym czy złym sponsorem zależy jedynie od Siły Wyższej, odpuściłem sobie.

Jak to możliwe by gadać takie brednie? Wiem, że jesteśmy bezsilni wobec woli drugiego człowieka ale NIE BEZRADNI!!!!! Równolegle do modlitwy w czyjejś intencji możemy zrobić wiele prozaicznych ale praktycznych rzeczy własnymi rękami. A jeśli już o modlitwie mowa, to sprawę nie załatwi krótki paciorek :tralalala  niech Janek, przestanie pić wódkę! Jeżeli faktycznie JEDYNA NADZIEJA jest już wyłącznie  w Sile Wyższej, to jazda na kolana i trzy sesje dziennie po 20 minut! Do tego jakiś post. Wtedy mogę uczciwie powiedzieć, że ofiarowuję kogoś opiece Boga. Moja żona modliła się o moją trzeźwość latami przez  ok. godzinę dziennie i prosiła o to przyjaciół. Oczywiście, to nie jest pieczenie ciasta gdzie budzik wyznacza czas zakończenia . Chcę tylko powiedzieć, że jeśli deklarujemy dla kogoś duchowe wsparcie, to niech to będzie wsparcie a nie szybkie „podtarcie”.

Będąc uzależnionym działają we mnie mechanizmy nałogowe i dużo pychy. Stąd łatwo mylić własną wolę z wolą Opatrzności i zamiast powierzać  Bogu  zaślepiać się pięknymi frazesami i własnym ego. Ograniczanie odpowiedzialności za rozwiązywanie każdych problemów na rzecz Siły Wyższej poparte jest często cytowaniem tekstów Wielkiej Księgi AA.  Nie mam nic do aowskiej literatury. Jednak w rękach amatora nawet najlepsze skrzypce Stradivariusa brzmią fałszywie.

Zasłanienie się Stwórcą może mieć wiele innych twarzy. Zapytałem kiedyś prowadzącego mitingi kolegę dlaczego spóźnia się na spotkania a dwukrotnie nie dotarł wcale .Ten odpowiedział poważnie „taka była wola Boża”. Zgodnie z powiedzeniem, że każdy ma takich znajomych na jakich zasługuje sam w przeszłości niejednokrotnie „wycierałem sobie gębę” Panem Bogiem. Dziś jestem ostrożny wobec tych osób, które na każdą sytuację mają jedną receptę : Siła Wyższa. Przypominają mi oni  wojaka Szwejka, który na każdą chorobę polecał jedno lekarstwo : LEWATYWĘ.  Czy to ból brzucha, gardła, zęba czy złamana noga. Zawsze lewatywa!  W podstawówce czytałem opowiadanie pt  „Antek”, które chciałbym z tego miejsca polecić  „duchowym specom” jako lekturę formacyjną.  Chorą Rozalkę  leczono  tam z gorączki wsadzając  na „trzy zdrowaśki” do chlebowego pieca . Choć ta nowela napisana została  w 1880 roku, ciemnota pyszałkowatych znachorów trwa każdego dnia. Odsyłanie wszystkiego do Boga tak samo może świadczyć o duchowości jak i o nieodpowiedzialności i niedojrzałości, a wszystko zależnie od listonosza.

Tak się składa, że jestem osobą wierzącą, dlatego z Bolesława Prusa przeskoczę teraz do Anthonego de Mello, który przestrzegał w „Przebudzeniu” : „Z pewną obawą wyznaję, że rozmawiając z Bogiem, powiedziałem Mu, że go nie potrzebuję. Pierwszą moją reakcja było: Jak bardzo jest to sprzeczne z moim wychowaniem.  Jeśli myślisz, że nie mając Boga, nie będziesz szczęśliwy, to ten bóg, którego masz na myśli nie ma nic wspólnego z prawdziwym Bogiem. Myślisz o czymś, co jest mrzonką, myślisz o swej własnej koncepcji. Czasem trzeba pozbyć się boga, by znaleźć Boga. Mówi o tym wielu mistyków.”

To nie jest tylko kwestia odrzucenia koncepcji starca z brodą, czy karzącego sędziego. To sygnał do  NOWEGO  spojrzenia na MOC większą niż my sami, oznaczaną umownym skrótem B Ó G . Anna Kamieńska pisze o tym: „Jeżeli modlisz się do Boga i wciąż się nie zmieniasz, to znaczy, że to nie jest TEN BÓG

Mam nadzieję, że de Mello wraz z panią Anną  wybaczą ale tekst chciałbym zamknąć inną sentencją, którą przysłał mi mój przyjaciel Artur . Jego tekst zainspirował  mnie to tego wpisu jak i doskonale podsumowuje wszystko to co chciałem tu przekazać. Czytamy w nim : Ostatnio obserwuję zjawisko  „epidemii uciekania w duchowość”. Ludzie, którzy sobie nie radzą w życiu osobistym i zawodowym, nagle brzydzą się karierą i sprawami  materialnymi.  Nie mogąc sobie poradzić z codziennymi trudami i własnymi ograniczeniami, z których owe kłopoty  wynikają, decydują się TRANSCENDOWAĆ problemy, zamiast je rozwiązać na praktycznym poziomie. Im głębsze bagno w którym tkwią, tym wznioślejsze powtarzają   nauki, bo nawet nie praktykują, gdyż są zbyt zestresowani i zmęczeni problemami przed którymi uciekają . Pokusa zamknięcia oczu i ucieczki w duchowy odjazd (forma przyćpania ) są bardzo pociągające ale przebudzenie  bolesne bardziej niż ostry  „kac”  ….

 grzegorz trzeźwiejący alkoholik

P. S Tekst dedykuję mojemu przyjacielowi Arturowi, którego DUCHOWOŚĆ jest dla mnie cząstką samego Boga.

 

Print Friendly

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.