4.38 Wychowywanie dzieci

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny. 

„Jednakowe ważne jest wychowanie dzieci jak i rodziców. ” C.G.Young

Mam znajomego do którego ojciec od dziecka mówił: ty śmierdzący GRUBASIE. Efekt? Nigdy nie miał kolegi. Nigdy! Dopiero w dorosłym życiu , gdy trafił do AA.

Co najczęściej robimy źle i co jest najbardziej szkodliwe?

Brak czasu

imagesD5XMJL5Q

Wszyscy  pracujemy . Gdy wrócimy do domu jesteśmy wykończeni i w zasadzie dalej nieobecni. Wtedy mamy za mało czasu by zrozumieć  potrzeby a nawet zauważyć problemy swoich dzieci.  Jesteśmy więc schematyczni, przesadnie wymagający lub  pobłażliwi dla swoich pociech. Gdy my zarabiamy  pieniądze  dzieci mogą stawać się notorycznymi samotnikami.  Nic nie usprawiedliwia braku czasu dla dziecka.

Prezenty jako zadośćuczynienie

„Brak ciepła w ok­re­sie dzieciństwa jest często po­wodem, że ko­loryt świata sta­je się ciem­ny”.  A. Kempiński

prezRzeczy (prezenty, kieszonkowe, markowe ubranka, komórka, wyjazdy zagraniczne itp.) to protezy miłości . Chcemy nimi zrekompensować to , czego nie daliśmy jako nieobecni lub zadośćuczynić za krzywdy agresji czy przemocy. Ponieważ rzeczy nie umieją kochać , szybko się nudzą, . Prezenty  są martwe,  nie słuchają, nie potrafią zrozumieć.  Rzeczy są zamiast.

Spoufalenie się z dzieckiem

To dobrze gdy matka  jest „koleżanką” a ojciec „kumplem” dziecka?  Chce się powiedzieć , że nie ,ale czy nie wychodzimy sami z tą inicjatywą np. namawiając do intymnych  zwierzeń?  Nic głupszego nie można zafundować sobie nawzajem. Kto kogo wychowuje, kto  ma być autorytetem i kto za kogo odpowiada?  Źle się spisuje demokracja we wspólnocie , która od zawsze była hierarchiczna. Gdy  rozprasza się ośrodek władzy nasze dzieci  nie słuchają  wtedy ani  przedszkolanki, ani nauczyciela, katechety, dozorcy, wychowawcy, policjanta itd. Nie uznają żadnego autorytetu nad sobą, nie znoszą posłuszeństwa.  Musimy sobie odpowiedzieć gdzie jest granica pomiędzy szczerością wobec dziecka, a obarczaniem go swoimi problemami?

Nie jest dobrze wtajemniczać dziecko we własne  sekrety czy zmartwienia. Podpieranie  się  na ramieniu swojego potomka  krzywdzi go!  Moja mama zwierzała mi się ze swoich kłopotów z ojcem  , a ja opowiadałem się potem po jednej stronie konfliktu, rozumiejąc sprawę rodziców zero/jedynkowo.  Czułem się do tego zobowiązany wobec mamy. Rezygnowałem  więc z budowania relacji z tatą . To było jednak za trudne jak na mój wiek ,bo zamiast poznawać siebie skupiałem się na rozpoznawaniu nastrojów matki.  Nie nauczyłem się w dzieciństwie tej ważnej umiejętności BYCIA DLA SIEBIE . Dziś jako duży potrafię czasem  zupełnie „odpłynąć”  w pomaganiu drugiej osobie, przy czym pomijam zauważanie swoich potrzeb. Szczerze mówiąc łatwo mi współczuć innym , gorzej sobie. Łatwiej słuchać i analizować cudze problemy niż własne. To mniej boli. Jeszcze do niedawna uważałem , że interesowanie się sobą polega na chodzeniu do kina i wypoczynku . Nie sądziłem że jest to przyglądanie się własnym wadom charakteru ,przekonaniom ,uczuciom.  Ile to zainwestowałem czasu we wysłuchiwanie cudzych nieszczęść . Ile to udzieliłem tysięcy rad i wskazówek. Tymczasem sam  nie zauważyłem w sobie uzależnienia nawet po wizycie u psychoterapeuty . Byłem oszołomiony gdy po raz pierwszy zrozumiałem ,że interesując się nadmiernie kłopotami moich znajomych wcale nie jestem altruistą ,ale egoistą , który realizuję  scenariusz z własnego dzieciństwa . Egoistą który czuje się odpowiedzialny i zdolny do tego żeby ciągle  rozwiązywać problemy „własnej matki” chociaż już w innych ludziach.  A to już  często nie ma nic wspólnego z niesieniem posłania ,ale byciem  kubłem na śmieci , do którego  inni wyrzucają  własne brudy .

Nie jest dobrze dawać siebie rezygnując z siebie. Nie jest dobrze koncentrować się na  cudzych potrzebach  wypierając się  własnych . Nie można też pozwalać by ktokolwiek nas UŻYWAŁ !!! Używał jak szczotkę do butów! Zdrowy egoizm polega na przeżywaniu każdego przejawu życia we własnej skórze!  Istnieje bowiem niebezpieczeństwo użalanie się nad sobą w drugim człowieku! Jeśli ktoś zwierza mi się z kłopotów wychowawczych to jeśli chcę bawić się w terapeutę  powinienem najpierw zrobić remanent moich relacji z własnymi dziećmi ,a dopiero potem dawać rady. Gdy słyszę o cudzych bolączkach trzeba mi przeskanować samego siebie. Jak dziś przerwać ten toksyczny wzorzec z dzieciństwa? Jak w tym sensie ochronić własne dzieci przed samym sobą ? Robiąc program ze sponsorem ,ale i uczestnicząc w terapii specjalistycznej. To nie żarty.

  1. Tylko szczęśliwy ojciec jest w stanie dawać szczęście potomstwu. Najważniejszym naszym obowiązkiem wobec dzieci jest tak poukładać siebie by nie być im ciężarem. Po to dla mnie ten program 12 kroków!!! Czy to nie jest odpowiednia motywacja? 
  2. Nie szukajmy też nigdy pocieszenia w dziecku.
  3. Jeżeli trzeba dziecku powiedzieć że mamy jakieś kłopoty to jednocześnie zawsze trzeba zaznaczyć , że  damy sobie radę  . I nade wszystko zapytać o jego samopoczucie
  4. Trzeba pytać siebie o to , jak nasz problem może przeżywać  nasze  dzieckoBo nasz to i jego  problem, który go boli na jego sposób, choć często  nie chce pod żadnym pozorem się do tego przyznać i to okazać.

Przemoc

„Pierwszą zasadą dobrego wychowania jest nie obrażanie NIKOGO.” Wolter

wd

„dzisiejsze nieśmiałe dziecko to to ,z którego wczoraj się śmialiśmy”. Ronald Russell

Niezależnie , czy jest to bicie , presja psychiczna , krzyk , wyśmiewanie ,  obwinianie , molestowanie , czy nieodzywanie się do dziecka , nigdy nie jest to metoda wychowawcza .  Zawsze jest to czyn zgorszenia, w dodatku karalny. Od ilu klapsów zaczyna się przemoc? Od pierwszego! Kłania się art 207 kodeksu karnego! Dziecko potrzebuje bezpieczeństwa . Dom powinien być azylem. Zawstydzanie , wzbudzanie  poczucia winy ,strofowanie ,przesłuchiwanie , kontrola korespondencji ,sms to wszystko PRZEMOC. Poświęciłem temu tutaj osobne teksty.

Bezkrytyczność

Mając słabość do drugiej osoby, nie można jej wychowywać.  Czyż nie jesteśmy raczej bezkrytyczni  wobec dzieci i ich wad?  Bezkrytyczne zapatrzenie się w rodzone dziecko to widzenie w nim siebie . Nie pozwala to być obiektywnym i brać pod uwagę opinię innych, sprzeciwić się dziecku lub odmówić mu czegoś.

Rozwód rodziców

„Gdybyśmy radzili się częściej fachowców zamiast znajomych byłoby o wiele mniej rozwodów” Witek Prytek

Najgorszy  wpływ na dziecko w procesie wychowania wydaje się  mieć jednak rozwód. Inny jest wpływ wychowawczy, gdy rodzic umiera, inny zaś – gdy odchodzi. Odchodzący ojciec czy matka zdradza nie tylko współmałżonka, ale także wspólne dzieci.  Gdy rozwiedli się moi rodzice miałem 13 lat. To było straszne przeżycie. Tato nie był awanturnikiem . Nie nadużywał alkoholu. Był dobrym i życzliwym człowiekiem. Gdy dowiedziałem się o wyprowadzce ,uważałem że on porzuca MNIE. Piekielnie wstydziłem się ich rozstania . Myślałem ,że wszyscy mnie obgadują. Poczułem się wtedy GORSZY ,wybrakowany , niepełnowartościowy. Pamiętam jak w 85 roku jechałem z kolegą na koncerty do Jarocina. Na stację odprowadził go ojciec ,pomagając nieść bagaże. Poczułem wtedy taką wielką samotność…….Szczerze zacząłem NIENAWIDZIĆ swojego tatę , w czym pomagała mi mama i dziadkowie.  Od tego zdarzenia widziałem go tylko trzy razy  , i nie były to nasze celowe spotkania. Pierwsze to impreza rodzinna ,drugie rozprawa o alimenty .Trzeci raz tuż przed moimi trzydziestymi urodzinami. Miałem już własną rodzinę , a ojciec umierał na raka w szpitalu……..Zdążył powiedzieć , że ….wyrządził mi sporo krzywdy. A ja nie miałem żalu i przypomniały mi się nasza piękne wspólne chwile . Wyjazdy , spacery  , zabawy , rozmowy . Pokazałem mu moich synów. Było ok. Następnego dnia już dostawał ostre dawki morfiny. I tata znów był nieobecny…….Po kilku dniach po raz drugi „odszedł” ode mnie. Tym razem na zawsze. Babcia z mamą nie potrafiły zrozumieć , że tak go kochałem. Dziwiły się. Jeszcze przed rozpoczęciem 4 kroku miałem urazy do rodziny , za to że w młodości „obrzydzała” mi ojca. Te ostatnie wspólne chwile były terapeutyczne. Zdjąłem maskę obojętności , którą nosiłem od 17 lat  , i pokazałem twarz spragnionego miłości ojcowskiej dziecka , zawsze stęsknionego , samotnego i bezbronnego. Jeżeli sam jesteś tatą żyjącym z dala od swojego dziecka ZAKLINAM CIĘ dbaj o nie! Rób co możesz! Wysyłaj smsy ,maile ,lajki na FB. Cholera wie co , ale BĄDŹ BLISKO! Nie pozwól by twoje dziecko żyło w bólu sieroctwa! Nawet jeżeli mówi , że nie życzy sobie twojej miłości. Nawet , jeżeli cię zlewa „ciepłym moczem”. To jest nasza odpowiedzialność.

Nadopiekuńczość

„Obawiam się iż nasze zbyt troskliwe wychowanie wydaje skarłowaciale owoce”. G. Ch.  Lichtenberg

To jest najskuteczniejszy sposób na pozbawienie dziecka wiary w siebie! Chcemy żeby naszym dzieciom było lżej ,żeby miały lepiej niż my sami. Wozimy do szkoły ,sprzątamy im pokoje,tłumaczymy przed nauczycielami , załatwiamy im wszystko co możemy! Czy wiecie moi mili , że w dziecku nie rozwija się z tego powodu wiara w siebie ale w tego kto otacza go nieustanną opieką!!!???

W efekcie mały łapie niskie poczucie własnej wartości ,bo czuje brak oparcia w sobie samym. Z tego powodu ma też kompleks niższości ,bo wygląda lepiej niż się czuje.

„Za to co kosztuje jeden nałóg można wychować wszystkie dzieci.” B. Franklin

Nałogi     

No DDa. Cholerne DDA. Nasze dzieci z automatu choć maskują się jak mogą mają niskie poczucie własnej wartości. Poza tym boją się utraty kontroli nad swoim życiem. Że nie będą mieć pracy ,rodziny ,pieniędzy. U niektórych lęk może przyjąć postać fobii i natręctw .  Do tego często dochodzi  jeszcze GDA ,czyli zespół lęku ogólnego. No pięknie! Tak pięknie , że aż fujarka mięknie!!!

Moi rodzice nie nadużywali alkoholu , ale regularnie się kłócili. Nie mniej odwiedział nas często pijany wujek . Mój chrzestny , brat mojej mamy. Raz był śmieszny ,innym razem groźny , jak to alkoholik. Jako berbeć pamiętam z nim w roli głównej dantejskie sceny.  Był agresywny i wulgarny. Bałem się go ,gdy ojciec był w pracy. Borykałem się wtedy na przemian z lękiem i wstydem z powodu wujka. Czy  potem jako dorosły, nie przeniosłem czasem tych stanów w swoje dojrzałe życie – nawet jeśli od tych smutnych chwili  minęły lata?

Po jakimś czasie zauważyłem, że bywam szybciej zmęczony niż moi koledzy. Potem zacząłem unikać matematyki panicznie bojąc się nauczyciela. Odliczałem sekundy lekcji ,drżąc ze strachu przed wezwaniem do tablicy. Bałem się kompromitacji i zawstydzenia. Do tego doszły obawy prze łobuzami.Choć było dla mnie nowe i straszne uczucie ukrywałem to przed wszystkimi. Wydawało mi się to nie męskie. Kto wtedy słyszał o zaburzeniach lękowych? W szkole nie było psychologa  Zacząłem więc dorastać z ukrywanym lękiem i napięciem .Nie widząc związku przyczynowego zarówno z ojcem , wujem jak i rozwodem rodziców sam obwiniałem się za ten strach . Uznałem  się za tchórza i tak zacząłem obniżać swoją samoocenę. Przeżywając ciągłe napięcie ,drażliwość i zamartwianie się o przyszłość  byłem stale zmęczony i często rozkojarzony.  Poza tym nie umiałem być wytrwały , nie miałem siły by mobilizować się do regularnego wysiłku. Pojawiły się też u mnie różne zaburzenia osobowości . Przesadne  zwracanie na siebie uwagi, prowokacyjna seksualność , ale i postawa zależna i unikająca.  Miałem ogromną potrzebę bycia pod czyjąś opieką z jednoczesnym odczuwaniem strachu przed opuszczeniem.  Unikanie dotyczyło problemów z podejmowaniem decyzji ze strachu przed błędami. Byłem przewrażliwiony na punkcie wstydu , odrzucenia , braku  akceptacji i absolutnie nie umiałem sobie z tym radzić. Dlatego w efekcie niepowodzeń lub choćby w ich perspektywie na pierwszy plan zawsze wychodził u mnie silny lęk , strach. Z tej przyczyny wyzwania które realizowałem  kosztowały mnie zawsze bardzo  dużo stresu.  Stąd alkohol był mi wtedy niezbędnym lekarstwem na wszystko ,łącznie z trądzikiem i zatwardzeniem.

Pisząc ten tekst ,mam przed oczami moje „czwórki” poczucia winy i wstydu związane z osobistymi błędami wychowawczymi. Ponieważ łatwo z jednej skrajności wpaść w drugą czyli  użalanie się nad sobą i obsesję na własnym punkcie……. Żeby tak się nie stało pytając sam siebie w kolumnie  rzeczywistości : co mogę z tym zrobić ,nie zamierzam poprzestać na przeprosinach. Postanowiłem od TERAZ i postawiłem sobie to za ŻYCIOWĄ WARTOŚĆ nie ranić nigdy więcej moich dzieci. Po pierwsze NIE BĘDĘ PIŁ po drugie BĘDĘ TRZEŹWIAŁ , także na ŚWIADECTWO dla mojej rodziny  i na zadośćuczynienie.  Po trzecie będę ich traktował poważnie , z szacunkiem i miłością. Nie krytykował ,nie zmieniał ,nie oceniał ,ale akceptował!!!! Będę od tej chwili ,od tej sekundy zamiast podcinać dodawał im skrzydeł! Będę myślał o nich pogodnie! Będę też o tym niósł posłanie innym. Tak mi dopomóż Bóg ,ten sam któremu zaufałem w trzecim kroku. Amen.

Grzegorz alkoholik

 

 

 

Print Friendly

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.