4.31 Depresja

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

„Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny”.

dasf

Smutek i przygnębienie są uczuciami, których doświadczamy regularnie i w zasadzie systematycznie. Dopiero gdy naszemu obniżonemu nastrojowi towarzyszy dodatkowo brak energii do działania, niska samoocena, lęk o przyszłość oraz samobójcze myśli i trwa to ponad 2 tygodnie mówimy o stanie poniżej pewnego poziomu normalności: o depresji.  Około 20 procent populacji ogólnej ludzkości zalicza tę chorobę.

depresja

Alkohol jest w czołówce  środków do poprawienia nastroju, dlatego w depresji  pijemy głównie dla szybkiej poprawy samopoczucia, wprowadzenia się w stan euforii i  podtrzymywania ekscytujących wrażeń wielkości, kultywowania beztroskiego stylu życia. Jednak związki picia i zaburzeń  nastroju są znacznie bardziej pogmatwane.

Co było pierwsze jajko czy kura?

Część z nas  cierpiała na depresję jeszcze przed chorobą alkoholową. Alkohol był wtedy jakimś mechanizmem obronnym przed „dołem” psychicznym. Inni nabawili się depresji w trakcie picia a niektórzy paradoksalnie w okresie trzeźwienia.  Depresja  pojawia się  często w czasie  zespołu abstynencyjnego. Do wielu z nas przychodzi w trzeźwości  jako objaw nawrotu choroby.

dleki

Pijąc chorowałem na depresję i zaburzenia lękowe GDA. Regularnie zażywałem Mozarin lub Elicea. W rozmowach z psychiatrą unikałem tematu alkoholu dokąd się dało. W końcu ostrzegł mnie o niebezpieczeństwie krzyżowania leków z alkoholem nawet w małych dawkach. Po pierwsze leki miały nie działać, po drugie alkohol miał być DEPRESANTEM. Po trzecie sparowanie antydeprestanów z depresantami miało być fatalne dla zdrowia. Pamiętam, że nie piłem wtedy ze strachu od lipca do września.  Czułem się lepiej. Wczesną jesienią wracałem z trekkingu po Tatrach. Schodziłem przez Murowaniec. Pomyślałem przy schronisku o jednym małym piwie. Wziąłem duże. Zszedłem do samochodu. Wróciłem do domu i zacząłem kolejny ciąg do grudnia. Potem przerwa na regenerację i kolejne trzy miesiące. 18 marca tego roku piłem ostatni raz.

Powiedziano mi że w abstynencji być może elicea nie będzie potrzebna. Zacząłem odstawiać ją już od czerwca zmniejszając dawki. W listopadzie wróciło napięcie lękowe, pogorszenie nastroju, spadek energii. Zwykle ratowałem się nartorolkami, biegami a tu bach zapalenie obu stawów kolanowych!

Terapeuta mówi, że to normalne pogorszenie nastroju związane z ogólnym napięciem. Odradza powrót od leków. Mawia, że prochy sprawiają że jesteśmy na HAJU. Zaleca tez ostrożne nazewnictwo, bo łatwo użalanie się nad sobą schować za depresją. Faktycznie, trudno być ze sobą samym na „trzeźwo”. Wydaje się, że bez „turbo doładowania” wszystko jest jakieś szare i nieostre. I ważny dla mnie jest akcent na słowo WYDAJE się, bo to się faktycznie tylko wydaje. Gdybym pił dolewałbym dalej benzyny do ognia, mając fałszywe wrażenie, że gaszę wewnętrzny pożar.

Grzegorz alkoholik

 

.

.

 

 

Print Friendly

17 Komentarze

  1. Nie wypowiem się na temat alkoholizmu, bo się na tym nie znam, ale mogę się wypowiedzieć na temat leków antydepresyjnych. Od kilkunastu lat cierpię na zaburzenia psychiczne i jednym z leków, jakie biorę jest też antydepresant. Z tego co ja u siebie zauważyłam, po lekach absolutnie nie jestem na żadnym haju, po prostu pomagają mi one w miarę normalnie żyć i funkcjonować w społeczeństwie. Być może osoba zdrowa czuje się po takich specyfikach jak po narkotykach, ale wątpię aby ludzie chorzy tak mieli. Ja tak nie mam i żaden z moich znajomych też nie. Zresztą napisałam co nieco o lekach, jeśli chcesz to zerknij.
    http://moje-zycie-z-nia.blog.pl/
    Życzę powodzenia i wytrwałości w pokonaniu choroby!

    • Ja też nie czuje się jakbym była na haju po lekach, chociaż może to jest kwestia jak dane leki działają na daną osobę, ale to nie lekarz oceni, tylko sam pacjent. Co do alkoholu, to też słyszałam, że wypłukuje leki z organizmu, zresztą miałam przykład na weselu kuzyna, jak wypiłam kieliszek wódki i się poryczałam, bo leki przestały działać. Wiem jak jest trudno zerwać, bo sama jestem uzależniona od słodyczy, ale warto mieć jakiś powód, żeby nie pić/nie jeść i każdy dzień, tydzień, miesiąc traktować jak sukces.

      • Wiesz, nie piję a moja głowa szuka szczęścia „od zaraz”, „natychmiast”.Skoro nie alkohol to mogą to być antydepresanty ale i słodycze, kawa, mocna herbata, romanse czy dużo lajków na fejsbuku :) Taka choroba.

    • Po co się wypowiadasz, na temat o którym nie masz zielonego pojęcia. Dla pewnej grupy osób oczywiste jest tylko to co można dostrzec gołym okiem. To czego nie doświadczyli – nie istnieje. Myślenie również dla nich nie istnieje, bo go nie doświadczyli.

    • Ja pracuję od kilkunastu lat do kilkunastu godzin dziennie. Depresja dopadła mnie i muszę brać antydepresanty (asertin), więc nie pisz kolego, że praca jest lekiem na tą chorobę.
      Praca daje swego rodzaju ucieczkę. Chwilową…

      • Dobrze, jeśli praca daje choć chwilową ucieczkę. Bywa, że człowiek z depresją nie jest w stanie wykonać najprostszych czynności. Przerasta go dosłownie wszystko, a z otoczenia najczęściej słyszy: „Weź się w garść!” A to ostatnia rzecz, którą potrafiłby zrobić.
        W otaczającym nas świecie coraz więcej ludzi zmaga się z depresją. I jak na ironię, nie rośnie w społeczeństwie świadomość i zrozumienie.

  2. „Gdybym pił dolewałbym dalej benzyny do ognia, mając fałszywe wrażenie, że gaszę wewnętrzny pożar.” Ładnie powiedziane.
    Walka z tą chorobą (uzależnienie alkoholowe) jest ciężka, czasochłonna i męcząca. Jednak trzymam za Ciebie kciuki. Tak jak piszesz. To tylko iluzja, iż rzeczywistość sama w sobie jest szara i nudna. TO zarazem jedyne ale i wszystko co mamy. Może to banalne: ale Świat jest piękny. Cóż zrobić, żeby to dostrzec? Wyrzucić wszystkie śmieci z głowy i otworzyć się na coś co i tak trwa.
    Pozdrawiam, życzę dużo zdrowia i siły.

  3. Tylko osoba o bardzo silnej woli może tak konsekwentnie prowadzić blog. Każdy z nas potrzebuje czasem leków w momencie, kiedy nie daje rady funkcjonować zdrowo. Po to one są.

    • Oczywiście masz rację. Jeśli jendak o mnie chodzi to w lekach nie szukam „zdrowia” ale „napędu” lub ucieczki. To właśnie nazywam „hajem”. Od półtora roku nie biorę antydepresantów. Oswajam się z gorszym samopoczuciem. Pozwalam sobie na „gorsze dni”. I żyję! :) Dziękuję bardzo za dobre słowo. Wszystkiego Dobrego!

  4. Nie wiem co pomaga na depresję ale na poprawę nastroju pomaga suplementacja wit. D3 + K2. Warto też przejść na dietę dr Dąbrowskiej.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.