4.15 Żal po stracie czyli ŻAŁOBA

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny. 

JA TEGO NIE PRZEŻYJĘ!!!

imagesEZLGP82O

To jest zdanie, które słyszę u innych jak i u siebie w różnych momentach życia. Będąc dzieckiem mawiałem tak przed niektórymi klasówkami lub nie jedną  wywiadówką. Te słowa zabrzmiały boleśnie, gdy oznajmiono mi, że moi rodzice zamierzają się rozstać. Miałem jakąś nadzieję, że tak się nie stanie, …. niestety stało. I to było pierwsze życiowe zdarzenie, którego NIE PRZEŻYŁEM. Ponieważ zaprogramowano mnie tak, bym nienawidził  ojca to jego rolę przejął wobec mnie dziadek. Niestety zmarł po dwóch latach i to była kolejna strata z którą także się nie pogodziłem.

Nie wyrażony do końca ból, gnije i zatruwa nas.

Okazuje się, że NIE PRZEŻYĆ czegoś nie oznacza nie żyć, a mówiąc precyzyjnie oznacza ŹLE ŻYĆ.  Po rozwodzie rodziców choć  bardzo się  wstydziłem, udawałem obojętnego. Chciało mi się płakać i wyć, ale pokazywałem cyniczny  uśmiech. Wmawiałem sobie, że tak będzie lepiej, będę miał więcej luzu. Nie dałem sobie przyzwolenia na łzy. Okłamywałem siebie i innych. Tak  samo było po śmierci dziadka. Od psychologa słyszałem potem, że kiedy nie dajemy sobie przyzwolenia na wyrażenie trudnych emocji, to takie stłumione uczucia wcześniej czy później i tak dochodzą do głosu, ale już w formie zaburzeń, depresji, nerwic a także UZALEŻNIEŃ. Szlak by to!

Moja mama była potem w związku, którego wstydziłem się  bardziej niż rozpadu jej małżeństwa. I znów podobnie. Choć udawałem „jarząbka” nie pogodziłem się z tym  do dziś. Nadal robię tu dobrą minę do złej gry.

Gdy miałem trzynaście lat przyjaźniłem się z kolegom, który nagle zaczął Bóg wie czemu „robić mi koło pióra”. Bolało  jak diabli! Łgał jak pies, podkładał mi „świnie” i psuł reputację. Mam 47 lat i ciągle ta rana krwawi. Nadal nie rozumiem dlaczego tak robił?

Z kłamstwem spotykałem się już potem  w pracy. Obrzydliwe! Jest takich paru towarzyszy, którym najchętniej choćby zaraz naszczałbym do pyska! Takie chwasty! Nic tylko wziąć i  wyrwać z korzeniami! Dużo przez nich straciłem….Ale i wtedy już jako dorosły odgrywałem stary scenariusz i nie identyfikowałem się z tymi uczuciami, tym razem uciekałem w alkohol i maskowałem się poczuciem wyższości. Krótko mówiąc tego też nie przeżyłem.

Żałoba to nie tylko efekt czyjejś śmierci, ale  każdego cierpienia.

Spraw jest więcej. Blog jest publiczny, nie wypada mi o nich pisać. Pracuję z nimi w tabelce czwartego kroku. Powiedziałbym dzisiaj, że ŻAŁOBA nie tylko powinna wiązać się ze śmiercią.

żałoba

Czarną tasiemkę w klapie marynarki można by śmiało nosić zarówno w wypadu utraty pracy, porzucenia przez partnera, doznania zawodu ze strony przyjaciół czy pogorszenia zdrowia. Co znaczyłoby :UWAGA jestem w cyklu żalu po stracie!

Cykle, cykle i jeszcze raz cykle….

ds

Okazuje się ,  że nie tylko gospodarka czy giełda papierów wartościowych  ma powtarzalną charakterystykę. Identycznie funkcjonuje ból. Najpierw jest czas tęsknoty i zaprzeczania. Potem zaczynają się problemy z codziennymi obowiązkami.Trzeci etap to złość, poczucie krzywdy, niesprawiedliwości i zazdrość  Z tego przechodzi się w okres ciężkiego smutku, a nawet depresji. Nic wtedy nie cieszy i nikt nas nie rozumie. I kto by pomyślał, że na to wszystko trzeba sobie pozwolić! Bo potem przychodzi już akceptacja czyli pogodzenie się ze stratą! Wielu  targnęło się na własne  życie, nie zdając sobie sprawy, że ICH PIEKŁO jest NORMALNE i PRZEJŚCIOWE jako  etap, który w swoim czasie mija!

Dlatego nie wolno do zrozpaczonego mówić NIE smuć się, NIE płacz  ! Jeśli nie wyleję z siebie tyle łez ile trzeba nie odblokują się moje uczucia i emocje. Muszę to PRZEŻYĆ na bieżąco! Jeden z kolegów opowiadał kiedyś na mitingu jak znęca się psychicznie nad nim jego żona. To było szczere, przykre i smutne wyznanie. Ktoś na to zabrał głos dając mu do zrozumienia coś w stylu „znajdź w sobie przyczyny, zachowaj pokorę i przestań się rozczulać”. To jest dopiero ŻAŁOSNE! ŻAL PL!  A gdzie cykl żalu? A gdzie cała żałoba? Co to za akceptacja z otwartym nożem w kieszeni? Przecież tak robiąc on za chwilę zabije swoją żonę!!!!!!!

Dlatego w takich sytuacjach lepiej pozwolić, by wypalił się ogień bólu i strawił to, co powinno zamienić się w popiół!

Grzegorz alkoholik

 

 

 

Print Friendly

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.